Nowoczesny katolicyzm
Raz na jakiś czas łapie mnie myśl będąca efektem mojego niskiego poczucia wartości własnej oraz wątpliwości co do słuszności swoich poglądów. A co, jeśli to Oni mają rację?
Mówiąc „Oni”, mam na myśli nowoczesnych katolików. Mówiąc „nowocześni katolicy”, nie mam na myśli ani osób wierzących w Byt Wyższy cichaczem, bez ideologicznego zadęcia, ani księży z gitarami akustycznymi. Chodzi mi o chrześcijan nie bojących się brać udziału w debacie społecznej, wykorzystujących nowe media, organizujących się w internetowe grupy nacisku. To w końcu światli ludzie, z tytułami naukowymi, własnymi pismami, portalami, firmami IT. Są bardzo pryncypialni, to fakt, ale może ta pryncypialność wynika z pozostającego poza moim zasięgiem poznawczym faktu, że lepiej rozumieją problemy dzisiejszego społeczeństwa? Może znaleźli takie miejsce przyłożenia dźwigni wiary, że w końcu ruszą z posad bryłę świata i znajdziemy się w lepszej rzeczywistości dzięki ich przenikliwości? Może faktycznie w czasach sensorycznego overkillu odpowiedzią na wszelkie bolączki ludzkości jest cisza i chłód bijący od kamiennej kościelnej posadzki, gdy się na niej krzyżem leży? Może dogmatyzm ratuje przed rozwodnieniem w relatywizmie i utratą tożsamości człowieczej?
Krótko mówiąc, nowocześni katolicy prezentują się na tyle mocno i przekonująco, że w swoje gorsze gorsze dni jestem skłonny im uwierzyć i porzucić swe ateistyczne błądzenie, a w gorsze lepsze — zastanawiać się nad jakąś możliwością porozumienia z tymi, było nie było, wartościowymi ludźmi. W końcu osoba głęboko wrośnięta w tradycjonalistyczne środowisko zapewniała mnie niedawno, że stawia Ciechana, że gdybyśmy się spotkali, znaleźlibyśmy więcej punktów stycznych, niż się spodziewam.
I jak już prawie jestem przekonany, że dzieli nas tak niewiele, nowocześni katolicy zawsze odpalają jakiegoś smroda. Na przykład stosują swoje przekonania o świętości życia od najmniejszej komóreczki do wiadomości o katastrofie lotniczej w Montanie. Zginęło w niej siedmioro dzieci, ale nie one są dla nowoczesnych katolików najważniejsze. Najważniejsze, że były to m.in. wnuki właściciela sieci klinik aborcyjnych, a samolot rozbił się na cmentarzu, na którym znajduje się pomniczek ku czci abortowanych płodów. Nowocześni katolicy twierdzą, że to znak od Boga.
Kiedy czytam takie historie, przypomina mi się natychmiast, że nowoczesny katolik nie różni się ode mnie tylko tym, co porabia w niedzielę rano. Nowoczesny katolik, jeśli katolikiem jest prawdziwym, żyje w świecie walki mocy piekielnych z mocami jasności, wojny, w której obie strony, choć nie z tego świata, manifestują się w realu. W pewnym sensie niedaleko mu więc do schizofrenika.
Dlaczego mam się tym przejmować? Jak wspomniałem, nowocześni katolicy mają ambicje kształtowania mojego świata. Włos mi się więc zjeżył podczas czytania ich wyznań zgromadzonych, ku mojej wygodzie, w jednym pasjonującym reportażu Mai Narbutt w „Rzeczypospolitej”. Nosi on tytuł „Uzdrowiciele i demony” i jest zupą już nieco zimną, bo grudniową, ale nie sposób przejść obok niego obojętnie. Pretekstem do jego napisania była wizyta w Polsce ugandyjskiego księdza-uzdrowiciela Johna Bashobory. W efekcie końcowym powstał zaś opis panopticum osobliwości. Postanowiłem przygotować z niego wypis, skupiając się na poszczególnych bohaterach i ich osobistych wierzeniach.
Zacznijmy od głównego bohatera. Ksiądz Bashobora wierzy, że jego ciocia podała jego tacie truciznę wywołującą AIDS.
Anonimowy publicysta katolicki twierdzi, że ksiądz Bashobora wskrzesił dwudziestu siedmiu zmarłych. Nie fair! Pani Maju, który to publicysta? Ja będę mówił imiona, a pani niech mrugnie, OK? Tomek? Grzesiek? Kambei Biedroneczka?
Dominik Tarczyński, organizator polskich występów ks. Bashobory, prostuje, że wskrzeszeń było tylko dziesięć. Nie są odnotowane przez ichnią kurię, bo ks. Bashobora często dokonuje ich w pośpiechu. Jedzie z lekarzem na ważną konferencję, na drodze dwa ciała, lekarz potwierdza zgon, ks. Bashobora ich wskrzesza i pędzi dalej, nie ma czasu. Przy okazji: drogi czytelniku, jeśli płacisz abonament RTV (srsly?), dokładasz się do pensji Dominika Tarczyńskiego, od stycznia jest on bowiem dyrektorem kieleckiego ośrodka TVP.

Kościół katolicki wierzy tylko w cuda uznane przez siebie. Wskrzeszenia dokonane przez księdza Bashoborę nie mają certyfikatu, w odróżnieniu np. od wyników zakrojonego na szeroką skalę, wieloletniego eksperymentu mającego na celu potwierdzenie prawdziwości teorii wielkich liczb, prowadzonego w ośrodku naukowym w Lourdes. Autoryzacji nie uzyskały również podobne prace badawcze w Medjugorje.
Tomasz Terlikowski, autor popularnych odcinkowych powieści przygodowych, przypomina wszystkim „letnim” katolikom, że choć mniej się o tym obecnie mówi, anioły czy cudowne uzdrowienia stanowią nadal naukę Kościoła.
Sakrament, którego udziela się na łożu śmierci choremu, miał na celu uzdrawianie, a nie wyprawianie na tamten świat, jak skłonni jesteśmy uważać — przypomina Terlikowski. — Uzdrowicielska rola ostatniego sakramentu jest traktowana jako rzecz oczywista w Afryce.
Terlikowski nie ufa homeopatii. Kiedyś podał środek homeopatyczny swojemu dziecku i „wystąpiły dziwne objawy uboczne. Dziecko zachowywało się tak, jak dzieci się nie zachowują, i było to bardzo niepokojące”. Możliwości humorystycznego rozwinięcia tego tekstu są oczywiście niezmierzone.
Obawy Terlikowskiego co do niekoszerności homeopatii potwierdza Robert Tekieli, dawny naczelny „Brulionu”, obecnie autor audycji radiowych i filmów przestrzegających przed demonicznym wpływem New Age. Uważa on, że potrząsanie mieszanką homeopatyczną to czynność magiczna, do tego zaklina się, że austriackie koncerny homeopatyczne zatrudniają spirytystów.
Tekieli z żoną chodzili kiedyś na spotkania grupy Gnosis, gromadzącej „radiestetów, wróżbitów, magów Kahunów”. Nie czuli się w niej dobrze przez „wręcz fizycznie zło bijące od tych ludzi”. Normalni ludzie przestaliby tam chodzić, jednak wiemy już, że reguły zdrowego rozsądku nie cieszą się przesadną popularnością wśród osób żarliwie wierzących. Żona Tekielego do obrony przed mrocznymi mocami grupy Gnosis założyła krzyżyk, który w wyniku walki ze złem w jedną noc poczerniał, a do tego się wygiął. O ironio, uważnie wietrzący wszędzie Szatana Tekieli jest współorganizatorem imprez masowych z udziałem księdza Bashobory.
Paweł Milcarek, kumpel Marka Jurka, redaktor naczelny magazynu „Christianitas” i dyrektor II Programu Polskiego Radia (drogi czytelniku, jeśli płacisz abonament itd.) nie widzi nic złego w homeopatii, leczy nią swoje dzieci z kolki i najwyraźniej nie łapią one takiej jazdy, jaka była udziałem dziecka Terlikowskiego. Co więcej, Milcarek postuluje, że to osoby zwalczające homeopatię mogą działać z szatańskiego podpuszczenia. Najwyraźniej Milcarkowi namącił w głowie papież Benedykt XVI, który jedzie na Oscilococcinum (homeopatycznym leku z kaczki) i nie wygląda na wysłannika piekieł. Khm. Khm khm khm.
Grzegorz Górny, redaktor naczelny „Frondy”, twierdzi, że słynny bioenergoterapeuta Kaszpirowski nie dał się ochrzcić, bo straciłby wtedy swoją moc. Na marginesie: w innym artykule wyczytałem, że Grzegorz Górny ma w niebie wymyślonego synka Serafinka, który załatwia mu lukratywne kontrakty w telewizji. Osoby, którym takie rzeczy we łbie się nie mieszczą, zapraszam do lektury „Gościa Niedzielnego”.
Na tle tego kłębowiska emerytowany arcybiskup Bolesław Pylak jawi się jako sympatyczny staruszek-poczciwina. Pasją księdza arcybiskupa jest wahadełko. Potrafi nim diagnozować ludzi przez telefon, czasem pomagało mu też w posłudze kapłańskiej:
Poproszono mnie, żebym udzielił bierzmowania chłopcu częściowo sparaliżowanemu. Odwiedziłem go w domu i oczywiście okazało się, że jego łóżko stoi w fatalnym miejscu siatki geopatycznej, a materac promieniuje szkodliwie, bo jest z gąbki.
Ciekawe, na jakim materacu sypia Tekieli.
Fot. niewidzialnych stygmatów: littledan77

wo :
Jeszcze tak dodam, że angole mają “frob” i jego zwykle tłumaczy się na wihajster właśnie.
@ Moon:
No to już opisałaś. Gratuluję albo współczuję. A teraz idź już sobie. Już.
Złam zasadę Bartu, pliz! Zabanuj tą kretynkę.
@ kabotyna:
Siedzę i czekam na taki apel, żeby powiedzieć “No, skoro tak prosicie…” :)
bart :
Mnie wśród badań na które powołuje się Norkowski rozbawiła konkluzja z badań nad skutecznością homeopatii w terapii syndromu chronicznego zmęczenia:
Ciekawe, co trzeba mieć w mózgu, żeby taką konkluzję uznać za wspierającą tezę, że leczenie metodą homeopatyczną daje efekt większy niż placebo. Potwierdzają to wyniki badań statystycznych?
asmoeth :
Aaa, lewackie państwo mi wolność sumienia jebie, aaaaa.
No ale sprawa jest prosta: jeśli kościół chce być pełnoprawnym członkiem/partnerem społeczeństwa/państwa – to musi akceptować np. zakaz dyskryminacji ze względu na płeć, orientację, itd.
bart :
http://www.youtube.com/watch?v=xnu4tHO4j0k
Tu lepsza wersja
Szlag, znowu przegapiłem. Bartu, nie banuj Moon.
eli.wurman :
A nie jeszcze prostsza? Czy z uznaniem za instytucję “świadczącą usługi dla ludności” nie kryje się przypadkiem jakaś konkretna konfitura (tak jak za nadawcą publicznym), którą fajnie byłoby zachować i jednocześnie nie musieć oglądać pedałów?
Ban jest narzędziem ludzi słabych. Męczcie dręczcie aż sama się wyniesie.
@radkowiecki
Wszytko już napisała co miała i to po 10 razy. Poczytaj. Nic nowego już nie spłodzi homeopolonistka.
@all
Kto za banem? …wpisujcie miasta.
@mrw
To byłby pierwszy taki wypadek w historii. W historii Moon rzecz jasna.
mrw :
Eee tam. Pierdolisz. Ban to jak medycyna. Doktorze Bart, tnijcie ten czyrak. Zaś męczenie i dręczenie w tym konkretnym przypadku będzie skuteczne niczym kuleczki z cukru.
Mooł przecież nawet nie czyta tego co jej grzecznie podsuwacie do lektury.
Nonchallance :
I co, ona już tak na zawsze zostaje? Jak, nie przymierzając, HIV?
Nonchallance :
Intuicja i lata praktyki podpowiadają mi właśnie taki scenariusz.
@bart
Zwyczajnie nie spotkałam się jeszcze z wypadkiem, żeby odeszła z własnej woli dlatego to byłby ten pierwszy, historyczny raz gdyby udało się ją do tego zmusić bez bana. Zawsze ma coś do sprostowania, musi powiedzieć “żegnaj” po raz 567800000, ciągle o niej plotkujecie więc ona musi was pilnować, itd. No ale są tacy co lubią wyzwania…;P
To może dam klapsa? Zbanuję na jeden dzień?
Ale z drugiej strony zainspirowała mnie do napisania postu o dowodach anegdotycznych, czyli jakoś się przydała. Also, porównując mój styl pisania ze stylem jej i jej znajomych, zauważyłem dużo rzeczy do poprawy.
inz.mruwnica :
Nie wiem, ale wymyśliłem se dla żartu: odiofil.
mrw :
Ale przyłączysz się?
Nonchallance :
A jak się przestanie karmić trolla to po jakim czasie się jej nudzi?
@bart
Dam Ci przykład: Fraglesi dał jej bana ok. 2 lat temu a ona do dziś odwiedza jego blog po kilka razy dziennie. Zresztą poobserwuj może faktycznie Ci się tu przyda do czegoś. Jak sam widzisz nikt tak jak ona nie nakręca ludzi do pisania, bo każdy odczuwa przemożną potrzebę prostowania tego co ona wypisuje. Więc jak? Chcesz mieć po 30 stron komentów pod wpisami? :D
@eli
Nie znudzi się. Ta metoda też została przetestowana.
Nonchallance :
Chcę, ale nie takich. Postmodernistyczne jazdy Inżyniera czy szczególarstwo Quasiego niosą ze sobą konkretną wartość. Ta tutaj… Eee.
bart :
Hiv, jaki hiv? OMFG! There’s no such a thing as HIV!
http://en.wikipedia.org/wiki/AIDS_denialism#Death_of_HIV-positive_denialists
Sorry, musiałem. :D
nie uczestniczyłem we flejmie z moon, tylko go zlurkowałem, więc nie wiem, czy mój głos ma w tej sprawie pełną wartość, ale myślę, że może jeszcze nie banować, tylko spróbować łagodniejszych środków – np. zacząć odzywać się wulgarnie i jechać osobiście?
BTW właśnie mnie oświeciło, że homeopatyczne lekarstwo na trollowanie działa znakomicie.
@ jaś skoczowski:
Historia o tym, jak ludzie zaprzeczający istnieniu AIDS umierają na AIDS, jest strasznie smutna i strasznie śmieszna zarazem. Trochę jak klaun-talib wysadzający się w powietrze w cyrku.
oprócz c[óu]ś, wihajster itd. – mi przyszło mi do głowy “dżinks”. Opera ma takiego dżinksa, który umożliwia łatwe tworzenie wyszukiwarek. Mój samochód ma takiego dżinksa, że samochód robi pipipipipi jak się cofam, a z tyłu jest inny samochód. itd. itp. W sumie zaczyna mnie fascynować etymologia tego słowa – bo ono jest do niczego niepodobne.
@ bart:
Sorry, jeśli to było chamskie, ale jeśli ignorancja zabija ignoranta, taka dobrowolna ignorancja, to płakanie z jej powodu wydaje mi się głupie, nawet jeśli czyjaś śmierć smuci. Nie z niechęci do ignoranta, tylko z racji takiej, że sam mogę być ignorantem, że mogłem umrzeć ze względu na moją głupotę.
No i oni nie tyle zaprzeczali AIDS, jeśli dobrze rozumiem, tylko związkowi HIV -> AIDS.
czescjacek :
Tylko że tu nie ma punktu zaczepienia. Nie łyka memów, nie łyka inwektyw, wszystko to zwraca w formie “a bo tu chamstwo”, całą resztę “bo nie rozumiecie moich metafor i poczucia humoru”. Oczywiście, można spróbować, ale nie spodziewam się efektów.
bart :
Aaa, jak ja nie cierpię cyrków. Czy tylko u mnie postać klauna generuje ogromne poczucie smutku?
Offtop: RAJ, TVP Polonia – dżyzas, jak oni szybko adaptują sobie kulturę, teraz hiphopową, wcześniej to był rock/metal. I jak to śmiesznie wygląda jak wannabe-ziomale próbują opchnąć cokolwiek w ten sposób.
jaś skoczowski :
Nie no, ja naprawdę uważam, że jak pismo denialistów HIV/AIDS upada, bo wymarła redakcja, to w tej ludzkiej tragedii jest materiał na beczkę śmiechu :)
Masz rację. Źle mi się obiło o uszy. Pamiętałem, że jak któryś ważny z ich ruchu umarł, to inni powiedzieli, że potajemnie brał heroinę…
eli.wurman :
U mnie też, ale to pewnie przez to, że jak byłem mały, klaun pobił mojego tatę.
Witam Bart&Co.
Offtopicznie trochę: przegladam dyskusje u Ciebie i widze, że pojawiło się i tutaj legendarne zoo objazdowe. Mam na mysli Moon i jej ogon.
Mam oczywiście tę przewagę, że dyskusji do końca nie przeczytałem, ale spieszę ci pogratulować. Jest taka niepisana zasada, że blog okazuje się być dopiero wtedy dojrzałym tworem internetowym, kiedy przejdzie przez fazę Moon. Faza ta kończy się zazwyczaj banem. I nie znam ciekawego bloga, który by tego nie zaliczył:).
Jak widzisz, wcale nie trzeba być zaraz z Psychiatryka24, żeby dostarczać ludziom rozrywki. Monopole też upadaja. No i pozdr.
pinkunicorn :
dla mnie zawsze to był dinks – z niemieckiego albo angielskiego
@eli
Skoro prosisz.
Bart, nie banuj. To jest czelendż jak na filmach.
wo :
Głupie pytanie – jaka jest wyraźna różnica między jednym a drugim? Dlaczego to drugie jest gorsze? W końcu tak czy inaczej mamy pogląd, który raczej nie wykazał się dużą przydatnością do prognozowania.
W ramach odpowiedzi “rzeczywiście głupie” od razu odpowiadam: hau-hau-wrrrrrrrrrrrrrrrrr. :)
czescjacek :
Ja mam jeszcze dzyndzle, ciciki, kićki – i nieśmiertelny “motyw” który sam chętnie używam w tym znaczeniu, co szerokie, francuskie un truc.
mrw :
Ja to mam ostatnio +20 do wyobraźni i już widzę, że jesteśmy drużyną bohaterów w spandexowych piżamkach i walczymy z trollem, który jest niewrażliwy na nasze moce.
czescjacek :
Same here. Chyba możemy ogłosić dinks/dynks zwycięzcą konkursu.
jaś skoczowski :
Pierwsze to normalna nauka: jak doświadczenie nie sztymuje z hipotezą to zmieniasz hipotezę na taką z którą sztymuje. Czasem zmiana jest na tyle niewielka, że wystarczy podkręcenie. Oczywiście na taką sztymującą hipotezę trzeba wymyślić falsyfikujący eksperyment i ją przetestować. A jak nie zasztymuje to podkręcić… Drugie to oszustwo: odsiewanie niewygodnych próbek, czy wręcz zmyślanie danych.
Chyba rozumiem, ale czy skutek prognostyczny nie jest ten sam? Czyli czy nie jest tak, że niezależnie od tego, czy przeformułujemy jakiś pogląd, czy raczej pominiemy jakieś fakty, dalej dysponujemy teorią, która jak dotąd została sformułowana, ale nie pozwoliła nam wyrazić zgodnej z faktami prognozy? Przeformułowany pogląd pasuje do faktów, które sfałszowały wstępną hipotezę. Ale przeformułowany pogląd nie pozwolił nam ich przewidzieć – pogląd przeformułowaliśmy ze względu na znane nam wcześniej fakty. Wiemy, że mogły się wydarzyć i nie zawdzięczamy tego nowej teorii – bo poznaliśmy je jeszcze wtedy, gdy nie znaliśmy teorii. Jaki zysk daje nam przeformułowana hipoteza w takim razie?
@ jaś skoczowski:
Rację zupełną masz. Idealnie uczciwy proces wygląda tak: obserwacja — analiza jakościowa — hipoteza — eksperyment — analiza ilościowa — koroboracja — publikacja, ale w praktyce nikt nad naukowcem z CCTV nie siedzi i jak mu idea przepłynie z fazy późniejszej do wcześniejszej i uda, że wpadł na to zanim pierwotna hipoteza mu pierdykneła to nic się nie stanie.
Inna sprawa, że odróżnienie analiza jakość/ilość jest dość płynne i tu można sobie lekko przesuwać też. Bottom line jest taki, że masz przekonać peer reviewów, że na podstawie próbki A było uzasadnione “fingnięcie hipotezy”, która się skoroborowała na próbce B. Ale w jaki sposób i w jakiej kolejności zbierałeś dane do próbek A i B to znaczenia nie ma. Natomiast jeżeli B = null to zrobiłeś tylko (łatwiejszą) połowę roboty.
jaś skoczowski :
Taki, że może wytrzyma lepiej niż ta pierwsza.
@Bart
Masz tu Bart reklamę adsense: “Jezus – Zamów cudowny medalik”. Wczoraj widziałam: “Jak się modlić”.
Samo tak wyskoczyło, ja wiem. Niemniej obniża to wiarygodność treści prezentowanych przez Ciebie i Twoich przyjaciół na tym blogu.
Napiszcie teraz po raz n-ty: kretynka i troll. Widzę, że to Wam służy. I niech Nonchallance opowie jeszcze coś o mnie, ku pokrzepieniu serc.
Miłego dnia.
@Napiszcie teraz po raz n-ty: kretynka i troll.
Ja tak nie napiszę, bo zacząłem Cię lubić.
hlb :
E tam, ja znam pełno ciekawych blogów, a Moon pierwszy raz. Ale dołączam się do głosu za niebanowaniem.
Czy na tej polonistyce wycinają wam mózgi i wlewają jajecznicę? Jak tępą torbą trzeba być, żeby nie kumać idei reklamy kontekstowej?
A, jak rozumiem, jesteś bezrobotna i samotna, prawda? – wskazują na to Twoje godziny funkcjonowania, oraz to, że nikt nie wytrzymałby z kimś, kto zamiast zająć się normalnym życiem kłamie w internecie.
PS. Bardzo byłbym zadowolony, gdyby Bart zablokował Ci możliwość edycji.
A po co banować Moon jak można kraść? Sam nie wiem…
;)
Jedynymi żałosnymi osobami w tym kręgu jesteście wy, komentujący. Nie ma tu miejsc na negatywne komentarze. Moon stara się zwrócić naszą uwagę na rzeczy, których nie dostrzegamy. To po pierwsze. Po drugie, Moon jest pierwszą osobą w naszej polskiej blogosferze, która nie boi się głośno wypowiedzieć swojego zdania. Jestem przekonany, że wiele ludzi ma takie same poglądy jak Moon.
Cóż to za komentowanie? Co takiego ważnego Moon ma do przekazania czytelnikom bloga Barta? Na czym się zna? Jakich wartości broni? Co ujawnia, czego byśmy nie wiedzieli?
mrw :
love-bomb?
złodziej :
Eee, ale co kraść? I po jaki wał, skoro równie dobrze, można zarobić i kupić?
Ausir :
sa rzeczy na tym swiecie o jakich sie nawet wytrawnym internautom nie snilo:). ja nie banuje nikogo, ale moon musialem eksmitowac. technicznie zabanowana nie jest, ale kazalem jej zyc z dreczacym poczuciem bana moralnego:)
ja nie
@inz
No bo jakbyś się zastanowił to Moon szuka akceptacji i miłości. Napotyka zaś niechęć i odrzucenie. Rozumiem, że spotyka Ją to na burackich blogach, my natomiast jesteśmy w stanie chyba zaoferować Jej (i światu) coś pozytywnego? Jakby nie patrzeć jesteśmy liderami – wyższą klasą internetu. Nobliges obliges już nie obowiązuje? Uważam, że powinniśmy sprawić, by Moon czuła się dobrze chociaż w tym zakątku sieci.
Blog Barta rozwijał się prawidłowo od chwili swoich narodzin. Mimo chorób wieku dziecięcego – przetrwał do ważnego momentu: w grudniu 2008, za sprawą konkursu na blog roku do Barta zawitał wielki internet. Ilość komci doszła do okolic 500/post, choć przewinęło się trochę pojebów. Wraz z promieniami kwietniowego, wiosennego słońca, przyszła Moon – ostatnia choroba, nim blog wejdzie w wiek dojrzały. Dzielna drużyna stałych komentatorów postanowiła walczyć z trollem…
inz.mruwnica :
hmm, popatrz na to tak: bart kolekcjonuje Oczadziałych z pogladami, a tutaj nagle jest piekny przypadek bez pogladow.
@Wurman
Kumam reklamę kontekstową. Miałam ją kiedyś na jednym z blogów. Dlatego napisałam: “samo tak wyskoczyło”… Bo tak zdecydował jakiś program.
To Ty nie kumasz mojego przekazu, często. Czy mało łopatologiczny, jak tu mawiacie?
Moon :
o krajstusie, czy jest w żargonie internetowym słowo na osobę, która daje się strolować reklamom kontekstowym?
Moon :
Nie, siusiaku, nie kumasz. Nie dałabyś się wtedy strolować przez tę reklamę.
Moon :
A mawiamy tak?
Moon :
Często to ma Twoja Stara za majtami.
I powiedz mi: te lolcaty są dlatego, że nie możesz mieć kota, bo masz alergię? Well, czemu nie wyleczysz jej homeopatią?
@I powiedz mi: te lolcaty są dlatego, że nie możesz mieć kota, bo masz alergię?
To nie jest śmieszne, ja tak właśnie robię.
mrw :
No ale z Twojego powodu jest mi przykro. Z jej powodu jest mi bardzo wszystko jedno.
@No ale z Twojego powodu jest mi przykro. Z jej powodu jest mi bardzo wszystko jedno.
No dzięki, ale w ten sposób możesz usprawiedliwiać homofobię wobec niemiłych gejów.
Pamiętaj – troll wygrywa, gdy korumpuje porządnych.
eli.wurman :
Sądzę, że to raczej dlatego, ze kot ma alergię.
Muszę powiedzieć, że ta Moon coraz bardziej mi się podoba.
@Wurman
Oj, żebym ja nie powiedziała czegoś o Tobie, kulturalny człowieku
Osoba, która pierwsza używa tego typu argumentów przegrywa:)
mrw :
Można do tego użyć również fizyki kwantowej. Ale point taken, sorejszyn za przytyk z kotem.
Moon :
To było zaproszenie. Jedziesz maleńka.
@All
Widzę, że wchodzicie w fazę współczucia. Naprawdę macie tu rzadko spotykane tempo, mnie to zajęło 3 miechy.
eli.wurman :
Nie jestem maleńka. Nie wiem, dokąd jadę… Mówisz slangiem.
Ausir :
Ja mam lepsze i nie wyleczysz ich nawet homeopatią.
Courtesy of Talcio. Lovebomb FTW.
@Nonchallance
A współczuć należałoby Tobie.
Moon :
Moon, po raz pierwszy odkąd cię znam, wyraziłaś trzeźwy osąd swojej sytuacji. I to dwa razy…
@hlb
Ty raczej nigdy nie wyrazisz trzeźwego osądu swojej sytuacji. Po prostu nie bywasz trzeźwy.
weMoon :
Well, it is like your opinion, man…
Wszystkich sądzisz po sobie, sierotko. Zresztą już kiedyś ustalilismy: ja piszę boty, a ty jesteś źle napisanym botem. Siedzimy po różnych stronach tego samego systemu. Nie ma szans na porozumienie.
hlb
Ja tam nie tęsknię do tego porozumienia. Jesteś złym człowiekiem, krótko mówiąc. I w żadnym sensie nie jestem “sierotką”.
Moon :
vov! to tekst godny zmemienia w miejsce “twojej starej”, “u ciebie za majtami” i “to cię robili”
Moon :
Twoja opinia mnie powaznie uspokaja. EOT, I guess.
Nonchallance :
Będziemy testowali cały wachlarz możliwości, na coś “musi iść” (as in, na ten lek ten pacjent nie idzie).
Moon :
Jakim slangiem? To Ty przytargałaś swój tyłek do internetu, a nie internet zapukał do Twoich drzwi, więc albo naucz się języka, albo spadaj.
To powinno być jak: Nie wiem. Dokąd jadę?wypowiedziane teatralnym szeptem. Noc, księżyc świeci, Ty w białej sukni, rozwiane włosy. Powtarzasz: Nie wiem – dokąd jadę? coraz głośniej i głośniej, twoje pytanie przeradza się w przeraźliwy krzyk rozpaczy, opada scenografia, siostra Ratchet wywozi Cię z oddziału na którym byłaś poddawana elektrowstrząsom…
Trochę cienka jesteś, skoro nie potrafisz mi dowalić żadnym sensownym personalnym przytykiem. Myślałem, że mam przed sobą trollicę nieco wyższej klasy, a Ty po prostu tylko jesteś odporna na to, co się do Ciebie pisze, bo nic nie rozumiesz.
czescjacek :
A teraz idźcie w internety pomiędzy awatary i głoście dobrą nowinę: “A współczuć należałoby Tobie”.
@ eli.wurman:
Właśnie! Moon kojarzy mi się z najebaną i wkurwioną Edytą Geppert, dzięki!
eli.wurman :
a iść i głosić należałoby Tobie.
Bartu, plizzz, nie banuj Moon. Popatrz – (piąta) szósta setka komentarzy niebawem pęknie, nawet WO tak nie ma. Nie ma to jak fajny troll, chociaż Kuby od Telecastera i Expierda chyba nie pobije nikt.
Moon :
Gówno prawda. To ja nie bywam trzeźwy.
@ uran4:
Taa, tylko parę wartościowych głosów w dyskusji zginęło pod stekiem bzdurnych tekstów wokół jakiejś niedowartościowanej atencyjnej pani negocjowalnego afektu.
bart :
no jasne jest chyba, że jeszcze parę dni i wszyscy będą Cię błagać o jej zbanowanie. ale póki co jest śmiesznie.
bart :
Odwal się od pani. Mnie ujęła jej inteligencja, zmysłowość emocjonalna oraz wyczucie.
czescjacek :
Ja wiem czy zaraz błagać?
Natomiast jestem pewien że nim księżyc wejdzie w znak byka, poniosą ją na drzwiach od wordpressowej stodoły w kierunku najbliższego blogowego cmentarza.
Ghrkr… Przeczytałem komentarze na Frondzie pod tym emo tekstem Terlikowskiego o nadchodzącym totalitaryzmie i odpadł mi cycek.
@Bart
“wokół jakiejś niedowartościowanej atencyjnej pani negocjowalnego afektu.”
To nie jest poprawne sformułowanie. Zbyt wieloznaczne. I to także obniża wiarygodność Twojego przekazu:)
bart :
Nie, no zgoda, ale wartościowe teksty skończyły się chyba zaraz po wejściu Moon, a zaczęło być śmiesznie. Chociaż z drugiej strony, jeszcze parę stron takiego jazgotu i rzeczywiście będziemy Cię prosili o zbanowanie delikwentki razem z jej emo.
Moon :
Ale wiesz, co chciałem powiedzieć?
ale ale. przegrupowaliśmy szyki, kończmy dyskusje między sobą i do boju!
Moon :
MSZ jesteś sierotą w co najmniej 66%:
sierota
1. «dziecko, któremu umarło co najmniej jedno z rodziców»
2. «człowiek opuszczony, osamotniony»
3. pot. «o człowieku niezaradnym lub budzącym współczucie»
uran4 :
Rzeczywiście wzmaga to moje poczucie niedowartościowania, ale na szczęście zawsze wita mnie tu komunikat: “Witaj, przybyszu z planety WO, głównego generatora ruchu na moim blogu. Jeśli ci się tu spodoba, zachęcam do prenumeraty kanału RSS, byśmy pozbyli się tej przyzwoitki Orlińskiego i zostali przyjaciółmi tylko we dwoje”.
@Bart
“Ale wiesz, co chciałem powiedzieć?”
I tu jest rzeczy sedno.Ty masz powiedzieć to tak, aby było zrozumiałe.
Większość blogów ma fatalny styl. Mało przejrzysty, mało barwny, zawiły.
Moon :
bart :
Tomek Torquemada – koleś z którym nie chciałbym ubić muchy w kiblu.
Moon :
To popraw, homeopolonistko, skoro uważasz, że masz najswojszą rację. Swoją drogą, dlaczego nie podjęłaś pracy/zostałaś w zawodzie? Masz świetne warunki, w Twoim wykonaniu dowcip mógłby stać się rzeczywistością!
Moon :
Tylko dla kogoś, kto nie potrafi czytać ze zrozumieniem.
Moon :
Nic tak nie podnosi wiarygodności przekazu jak kłamstwa, manipulacje treścią (patrz edycja komci), nieodpowiadanie na pytania, jechanie grubym emo.
Moon :
Ale przecież dla grupy docelowej bloga zrozumiałe jest jak najbardziej.
czescjacek
Czy tu naprawdę ma miejsce zlot frustratów, usilnie pragnących głośno powiedzieć: “Ty jesteś gorszy”, jesteś “sierotkę”, itp.
P.S.
Jako kobieta mam prawo być mniej zaradna niż Wy. Ty też jesteś kochający inaczej? Facet rozumie takie rzeczy.
Moon :
Noo, Ty rzeczywiście mówisz tak, aby wszystko było zrozumiałe. Jak to nazwałaś? Metafora, czy cuś?
Moon :
Dokładnie tak. Jestem frustratem, który chciałby poczuć się lepiej czyimś kosztem. Nie podoba ci się to? Trudno.
ps. Nie tam kochający inaczej, tylko zwykły pedał.
Moon :
Pfff. Każdy ma takie samo, równe, niezależne od płci, prawo do bycia niezaradnym. Twój seksizm jest żałosny.
Moon :
A współczuć należałoby Tobie, bo: bycie gejem czy lesbijką nie oznacza “innego kochania” – zmienia się tylko płeć obiektu. Ale Ciebie nikt nie kocha, więc każde kochanie będzie dla Ciebie inne, prawda?
Moon :
Odezwała się Pańcia Homeopolonistka lecząca swoje emo “ocean ludzkich kompleksów jest bezdenny”. Get a life, albo idź na skróty.
@Ausir
A kto jest grupą docelową bloga? Wy? Was Bart musi w kółko przekonywać do tego, do czego już jesteście i tak przekonani? (idee antyklerykalne, ateistyczne, Dawkins, anty-homeo, anty-moher).
Wam Bart wciąż sprzedaje to samo?
Moon :
Dokładnie! A oni to łykają jak cielę mleko!
Moon :
Gdybyś nie była zapatrzoną w koniec swojego emo nadętą trollerką zauważyłabyś, że ponad pozorną zgodą jest tu między nami sporo różnic. Ale to wymaga umiejętności czytania, analizowania informacji, y’know – tego, co się wynosi z podstawówki.
@ eli.wurman:
Np. eli jest pedałem, a nie jest zboczeńcem, a ja nie jestem pedałem, za to jestem zboczeńcem. Różnimy się? No? Różnimy?
@Wurman
No to jesteśmy w domu… Bo ja “pedała” też jestem kobietą nie? ;) Biedną, delikatną, niewinną…
Jestem kochana. Bardzo.
@ Moon:
Wysączyłaś o jedną szklaneczkę za dużo. Czym właściwie teraz się poją czterdziestoletnie gospodynie domowe?