Kup Goldacre’a, mówię ci
Książkę Bena Goldacre’a „Bad Science”, w polskiej wersji zatytułowaną „Lekarze, naukowcy, szarlatani” i obdarzoną Najbrzydszą Okładką Świata, polecało już wielu blogerów z mojej blogrolki. Ja chciałbym tylko dodać, że dla szeroko pojętego TTDKN jest to lektura obowiązkowa. Nie dlatego, że dowiecie się z niej jakichś niezbędnych, nieznanych wam dotąd informacji (choć pewnie się dowiecie), tylko dlatego że przeczytacie tę książkę jednym tchem i będziecie przy jej lekturze parskać radosnym śmiechem w środkach masowej komunikacji.
Ben Goldacre mówi tak:
I tak też pisze. Jak się naprawdę rozkręci, wpada w piękny, precyzyjny słowotok, którego mu strasznie, ale to strasznie zazdroszczę. Posłuchajcie na przykład, jak rozprawia się z twierdzeniem pewnej angielskiej żywieniowej celebrytki, że należy spożywać szpinak, bo jego liście zawierają dużo chlorofilu podnoszącego poziom tlenu we krwi (tłumaczenie własne i na szybko, niech mi obecni tu profesjonalni tłumacze wybaczą):
Czy chlorofil jest „bogaty w tlen”? Nie. Pomaga roślinie wytwarzać tlen, przy współudziale światła słonecznego. W twoich jelitach jest dość ciemno. A wręcz jeśli dociera tam jakiekolwiek światło, to znaczy, że przydarzyło ci się coś strasznego. Więc spożyty przez ciebie chlorofil nie wytworzy tlenu, a nawet gdyby doktor Gillian McKeith dla udowodnienia swojej tezy wetknęła ci w tyłek latarkę i twoja sałatka rozpoczęłaby fotosyntezę, nawet gdyby pani doktor napompowała ci jelita dwutlenkiem węgla przez rurkę, żeby chloroplasty miały z czego ów tlen robić i gdybyś w cudowny sposób zaczął go wytwarzać, i tak nie przyswoisz go w jelicie, ponieważ jelito jest przystosowane do trawienia pokarmu, zaś do absorbowania tlenu służą płuca. Twoje jelita nie mają skrzeli. Rybie jelita zresztą też ich nie mają. Jeśli o tlenie mowa, to i tak nie chciałbyś go mieć w jamie brzusznej: podczas niektórych laparoskopii chirurdzy muszą podpompować trochę jamę brzuszną, żeby mieć lepsze pole widzenia, ale nie używają tlenu, ponieważ w jamie znajduje się już pierdzigaz zwany metanem, a przecież nie chcemy, żeby pacjent spłonął podczas operacji. W twoim jelicie nie ma tlenu.
fronesis :
To jest wyrafinowana forma trollingu czy ktoś pisze takie rzeczy na poważnie?
@ Jubal:
Według prawa Poego, trudno jest określić czy to żart czy na serio…
Tymczasem ja znalazłem fajny materiał filmowy o kreacjonistach w USA. Dobry przyczynek nt. marketingu pseudonauki:
http://doktorno.vot.pl/content/ewolucja-kreacjonizmu
@ Jubal
ja odnoszę wrażenie, że to jednak trolling
Nie-ee, stronę tworzy kwiat forum “Prawica” z grono.net. Poznałam m.in. swoją ulubienicę, Marysię, która z pełną powagą twierdziła, że kobieta najpełniej się realizuje w roli samicy rozpłodowej, a jako żona musi z godnością przyjmować strzały w pysk od swojego małżonka. Takie tam wesołki :D
Widzę, że już “po ptokach”, ale dorwałam książkę Tombaka “Uleczyć nieuleczalne” i nie wiem czy zdawaliście sobie z tego sprawę, ale:
“W starym tybetańskim traktacie o leczeniu chorób “Hudszi” starożytni lekarze wskazują na to, że rak to określony rodzaj mikroorganizmów, które pasożytując w ciele człowieka trują go swoimi wydzielinami – toksynami. Na początku porażony zostaje układ krwionośny i kostny, czemu towarzyszą bóle stawów, kręgosłupa, serca. Pasożyty te zostały nazwane “białą śmiercią”. Z biegiem czasu pasożyty te, przeobrażając się, wrastają w inne części ciała, tworząc guzy – nazwano je “czarną śmiercią” – rakiem. Wziąwszy za podstawę założenia starożytnej teorii, uczeni biochemicy z Sankt Petersburga spróbowali znaleźć tego pasożyta. W toku badań naukowych udowodniono, że komórki rakowe to nie zwyrodniałe ludzkie komórki, jak do tej pory sądzono, ale żyjące w każdym z nas rzęsistki (Trichomonas) – jednokomórkowe organizmy, jedne z najstarszych na planecie. Jak pokazały badania naukowe rzęsistki mają zdumiewającą zdolność przekształcania się i dostosowywania do zmieniających się w organizmie warunków (dlatego tak trudno je rozpoznać).
Na przykład: duże dawki promieniowania, śmiertelne dla człowieka, na rzęsistki działają jak stymulator, powodując jeszcze szybszy ich rozwój. Dlatego na skutek promieniowania rzęsistek zaczyna być „agresywny”. Próbując się ratować, przenika z tkanek do krwi i limfy. W ten sposób rozprzestrzenia się po całym ciele. W tych miejscach, gdzie zaczyna się rozwijać, tworzą się przerzuty. Być może dlatego, jak uważają uczeni, ogólnie przyjęte metody leczenia chorób nowotworowych, takie jak chemioterapia czy naświetlanie, czasowo osłabiając symptomy (powodują chwilową poprawę samopoczucia), potęgują przyczyny choroby. Analizując historię choroby ludzi, którzy poddali się wyżej wymienionym zabiegom uczeni odkryli, że większość tych osób umarła po upływie 3-10 lat. Na drodze doświadczeń uczeni dowiedli, że jeżeli rzęsistek rozwija się w tkankach, to tworzy guzy, jeżeli w naczyniach krwionośnych – to skrzepy.”
Edit: Jak sprawić, by cytat wyglądał jak cytat?
liliac :
Nie wiem, czy o to chodzi, ale.
Wpisać na początku blockquote wpisane pomiędzy znaki mniejszy-większy.
Wpisać na końcu slash blockquote wpisane w to samo.
liliac :
Nie wiem, czy o to chodzi, ale.
Wpisać na początku blockquote wpisane pomiędzy znaki mniejszy-większy.
Wpisać na końcu slash blockquote wpisane w to samo.
O to. Dzięki.
Hm, nie da się chyba tu eskejpować znaczników więc tak: ostry nawias w lewo, słowo “blockquote” (bez cudzysłowu), ostry nawias w prawo, treść, następnie ostry nawias w lewo, słowo “blockquote”, spacja, znak “/”, ostry nawias w prawo.
Ech, lamerzy <blockquote>tutaj cytat</blockquote>
@ camelot:
Po czwartym piwie popieprzyły mi się slashe z backslashami czy na odwrót.
A lamer to Twoja Stara.
Muszę się pochwalić #ojcowskaduma
Zeszło na kreacjonistów w jakiejś dyskusji, dzieci (no dwunastolatki) były ciekawe, to im pokazałem
Billa Hicks’a i jego monolog o Jezusie i dinozaurach http://www.youtube.com/watch?v=YzKV8oaI9V8
Byli pod wrażeniem, że naprawdę istnieją takie matołki, co wierzą, że Bóg podrzucił te kości, żeby ćwiczyć wiernych i Tadek zapytał z niedowierzaniem
-Tato, oni wierzą, że Bóg podrzucił też te skamieniałe odchody?
(od czasu lektury “Nie taki wilk straszny” Farleya Mofata wiedzą, że istnieje taka dziwna nauka jak skatologia)
liliac :
No więc ja od momentu przeczytania postu na Racjonaliście (który zapewne też czytałaś), w którym forumowicz polecał Tombaka chorym na nowotwór, postanowiłem, że “profesorowi” Tombakowi należy się notka. Więc nie po ptokach, ale wręcz przed.
bart :
Notka. Yaey! Kiedy? Myślę, że co pół godziny ktoś powinien zaglądać na bloga i pytać: “Długo jeszcze?”
Meanwhile in Poland, agent specjalny Tomek został blogerem któregoś z odprysków Psychiatryka, bezpretensjonalnie szkicując zarys postaci w dziale “o mnie”:
venividi :
Już cieszę oczy na trollerkę w wykonaniu obecnego zarządu CBA.
Yaca :
Bartu, długo jeszcze?
bart :
O fajnie :) Tylko bez neołysenkizmu bym poprosił. I powszechnego korpopogladu, że jakieś magiczne środki coś leczą. japkaktoreleczo, kasztanyktoraleczo, sokiktoreleczo itp. Zwracam uwage, że caly Tombak jest tylko o tym, że człowiek posiada naturalne mechanizmy obronne, które są w stanie uchronić go przed każdą chorobą. Mechanizmy te są blokowane lub niszczone przez wiele czynnikow – szkodliwa diete, srodowisko, farmaceutyki itp. Tombak radzi jak mozna probowac te mechanizmy przywrocic (wlasciwa dieta, oczyszczaniem i stylem zycie) i tyle. Korporacyjni pseudosceptycy albo sa tak glupi, ze tego nie rozumieja, albo to oszusci, ktorzy doskonale wiedza o co chodzi, ale swiadomie informacja manipuluja (dokladnie jak socjalisci u JKM). Stad takie idiotyczne poglady, ze Tombak leczy kasza, a Gerson sokiem itd. Kasza, marchewka albo kocia kupa niczego nie lecza, bo to nie jest magia. Mozna tylko probowac utrzymywac urzadzenie, jakim jest nasz organizm, w jak najlepszej formie. Jak sobie ktos rozpieprzyl watrabe dieta hamburgerowo-frytkowa zapijana napojami wysokoslodzonymi (zdrowym jak donosza badania buahahahaaa uczonych) aspartamem, to sie ani sauną, ani gryką, ani nawet wloskim koprem nie wyciagnie. PS Barciu, czy dokonales juz obliczen odnosnie kosztownosci terapii Tombaka? Ile wpisales w pozycji “glodówka”?
@jerkoff: lokalne koło zwolenników depopulacji łagodnie pyta, czy mógłbyś uprzejmie wyłączyć strumień świadomości albo chociaż przeformatować go tak, żeby dało się go czytać?
Kill off :
No ale przecież leczą. Soki oczyszczają organizm z toksyn, ekstrakty z wątroby wspomagają pracę wątroby, a lewatywy rozszerzają przewody żółciowe, czy co tam sobie stryjenka z palca wyssa. Taki komplecik leczy z nieuleczalnych chorób typu rak.
Ty najwyraźniej żyjesz w jakimś głębokim zaprzeczeniu. Wydaje ci się, że oni serio tylko wspomagają pracę organizmu? Nie, oni od razu deklarują, że leczą ze śmiertelnych chorób. Proponuję, żebyś wpisał w Google hasło “terapia Gersona” i przeczytał na głos nazwę pierwszej strony. Tylko niech ci to nie zaburzy pracy wątroby.
Kill off :
Co do głodówki, to jeszcze nie wiem, dopiero zaczynam research. Na razie zastanawiam się, ile z 1500 zł za turnus mogę wpisać w pozycję “wskazówki jak samodzielnie wykonać lewatywę”.
Przy okazji, czym DKN jest neołysenkizm?
bart :
To utylitarne spojrzenie na naukę.
A tymczasem u mojej ulubionej prawicowej blogerki
http://circ.nowyekran.pl/post/2770,korporacjonistom-od-ludzi-i-zwierzat-dedykuje #wielkakumulacja
neołysenkizm, korporacyjna pseudonauka wyznawana bezrefleksyjnie przez nisko opłacanych pseudosceptyków. Por. korpo-hasbara, przedrostek korpo-, fnord i NWO.
Kill off :
Czy to oznacza, że nasz system odpornościowy osiągnął już Najwyższą Fazę Rozwoju, a te durne bakterie i wirusy przestały mutować, wymieniać się genami itp. świństwa robić? REWELACJA
P.S. A samonaprawić DNA przy schorzeniach genetycznych też się da? Pewnie WOLĄ i MOCĄ.
asmoeth :
Nieprawda, to wmawianie społeczeństwu, że to człowiek odpowiedzialny jest za zmianę klimatu.
RobertP :
NAJWYŻSZY, KURWA, CZAS.
bart :
Idiotyzm. Ciagle nie ruzumiesz (chociaz wierze w twoja inteligencje i zakladam, ze rozumiesz tylko manipulujesz). Organizm może raka zwalczyc, ale nie jakims durnym komplecikiem. Dosypywanie kaszy do hamburgerow nic nie da. Ale unikanie hamburgerow w ogole – i owszem. Nie zdrowiejemy od tego co jemy/wdychamy/polykamy/wstrzykujemy, ale wrecz przeciwnie – dzieki unikaniu tego syfu. Takie trudne? I kto ci każe jezdzic na jakies turnusy i robic lewatytwy? Pisales, ze Tombak wymaga czasu, energii i pieniedzy. To nieprawda. Jest dokładnie odwrotnie. Nie ma latwiejszych, tanszych i przyjemniejszych sposobow na poprawe ogolnego stanu zdrowia i utrzymywanie „urządzenia” w najlepszej kondycji.
A sprawie neołysenkizmu – cytat z prof. Zagórskiego: „Łysenko dlatego został tak dobrze przyjęty przez marksistów, że mówił o plastyczności świata biologicznego, która była niezbędna, jeżeli się myślało o wychowaniu nowego człowieka. Wielki, demiurgiczny plan zmiany świata. I to samo dzieje się w jakimś stopniu dziś, gdy w nieuzasadniony sposób budzi się demiurgiczne nadzieje związane np. z inżynierią genetyczną. Wszyscy będą zdrowi, szczęśliwi, nie będą się starzeć… A dzięki czemu? A dzięki niczemu – po prostu pozmienia się geny.” Ujmując szerzej, radzieckie myślenie ma się ciągle znakomicie: Wszyscy będą zdrowi, szczęśliwi, nie będą się starzeć… A dzięki czemu? A dzięki niczemu – wystarczy, że sięgną po produkowane przez nas pastylki.
RobertP :
Oczywiście, że nie, ale to argument od czapy. Chodzi tylko o to, że nie ma żadnego powodu, żeby w przypadkach, gdzie możemy coś zrobić w sposób naturalny i bez wysiłku, sięgać od razu i bezmyślnie po chemiczne dobrodziejstwa, jak to ladnie nazywacie, bigpharmy.
Kill off :
Ale kto konkretnie budzi te nadzieje? Nazwiska, adresy, kontakty…
Bo ja żadnego budzenia nadziei nie widzę.
Kill off :
Ładne mi nic! Daj mi adres tego buca, który mówi o zmianie genów “po prostu”. A może go sobie wymyśliłeś?
Kill off :
Odpowiem po spartańsku: GDZIE
Kill off :
To ty nie ruzumiesz. Mówiłem ci, że żyjesz w głębokim zaprzeczeniu. A twoje zaprzeczenie polega na tym, że wydaje ci się, że taki Gerson to jakaś dieta eliminacyjna – że ważniejsze od picia soczków jest niejedzenie mięsa, unikanie toksyn itp. To bzdura. U Gersona ważne jest też zażywanie magicznych suplementów wątrobowych.
Kill off :
Unikanie syfu to bardzo szlachetne przedsięwzięcie, ale nie znam terapii alternatywnej, która by ograniczała swoje wskazówki do unikania syfu. Każda dokłada jakieś magiczne mambo-dżambo.
Zresztą unikać syfu radzi również lekarz dr Ben Goldacre, bohater notki, pod którą uprawiasz swoje mentalne wylewki. I – wbrew temu, co wygadujesz ty, pani Marysia i Legion wam podobnych – unikanie syfu jest ważnym elementem profilaktyki medycznej. Najgorliwiej kręcony chochoł altmedowców to twierdzenie, że konwencjonalna medycyna zamiast zmiany stylu życia oferuje pacjentom tabletki lub operacje. To jest takie głupie, że nawet nie wiem, gdzie zacząć.
Kill off :
Przecież lewatywy to część terapii, bez nich to nie zadziała. Na turnusy nie muszę jeździć, ale muszę kupić książki “profesora” Tombaka. Tobie się wydaje, że altmed jest za darmo? No cóż, naiwność to szlachetna wada.
bart :
A ile razy, kiedy byles u lekarza z glupim przeziebieniem ten zapytal cie o diete, sposob zycia, albo zamiast tabletek zaproponowal ci miod i cytryne?
bart :
Nieprawda. Nie czytales ksiazki. Sa inne sposoby.
bart :
I chcesz nam tu wszystkim powiedzieć, że kupiłeś Tombaka? Hmmm… Ok. Ja juz nie mówię o “potędze sieci”, ale są biblioteki. Biblioteki są za darmo.
Kill off :
Po pierwsze, nie chadzam do lekarza z głupim przeziębieniem. Po drugie, lekarka, do której chadzam, wie już, że nie lubię placebo. Po trzecie, lekarz, który przy przeziębieniu pyta o dietę czy styl życia, budzi moje głębokie podejrzenia.
Ponieważ nie ruzumiesz dalej, wróćmy do mojego oryginalnego cytatu:
Ty bredzisz o przeziębieniu i cytrynie, ja mówię o poważniejszych historiach. Idziesz do dietetyka, takiego w poradni finansowanej przez NFZ, bo ważysz 130 kilo. I ten dietetyk pierwszego kontaktu:
a) wypisuje ci receptę na Xenical?
b) kieruje cię na operację balonikowania żołądka?
c) przepisuje ci zbilansowaną dietę o ograniczonej kaloryczności?
Jest oczywiste, że przy chorobach, przy których zmiana stylu życia przyniesie efekty, lekarze taką zmianę stylu życia rekomendują. Niestety, ludzie są ludźmi i po piątym fiasku diety wrócą w końcu po ten Xenical.
Natomiast altmedowcy pragnęliby, żeby lekarze rekomendowali zmianę stylu życia również wtedy, kiedy nie jest ona potrzebna albo jej efekty są niepotwierdzone. Pani Marysia się regularnie oburza na onkologów, którzy nie zmuszają pacjentów do drastycznych zmian w diecie. Ty chciałbyś, żeby lekarz na przeziębienie zalecał miód i cytrynę. Jesteście w tym podobni.
Kill off :
Ach, więc jednak muszę kupić książkę. Sam widzisz.
ehhhh….
bart :
Bzdura. Chcę tylko, żeby mnie nie faszerował chemią jeśli to nie jest konieczne.
bart :
Jak masz pisać nieprawde i powtarzac zaslyszane bzdury to moze lepiej kup (hint: wypożycz – bedzie taniej).
i przekaz prezesom neolysenkowskie uklony.
THE END
Kill off :
Nieprawda. Napisałeś “A ile razy, kiedy byles u lekarza z glupim przeziebieniem ten zapytal cie o diete, sposob zycia, albo zamiast tabletek zaproponowal ci miod i cytryne?”.
Ejże chłopie, ale zamiast mnie obrażać, może wypunktuj, gdzie piszę nieprawdę i powtarzam zasłyszane bzdury.
Obiecanki-cacanki. Już drugi raz się żegnasz, o ile dobrze pamiętam.
W dyskusji o life sciences wyciąganie od czapy Łysenki powinno podpadać pod Godwina.
Kill off :
“THIS IS NOT THE END, THIS IS THE NEW BEGINNING!” ;)
Na marginesie: korzystając z linku powyżej do “Nowego Ekranu” poszperałem tam sobie, i znalazłem sobie coś takiego o AIDS:
http://emerytka.nowyekran.pl/post/2872,aids-dlaczego-zaraza-omija-nasz-kraj
Tradycyjnie “najciekawsze” są komentarze.
Hej, czytaliście nową panią Marysię? Takie teksty, że do Astromariana mi się nie zmieszczą:
“…człowiek posiada naturalne mechanizmy obronne, które są w stanie uchronić go przed każdą chorobą. Mechanizmy te są blokowane lub niszczone przez wiele czynnikow – szkodliwa diete, srodowisko, farmaceutyki itp.”
Czyli w społeczeństwach przedindustrialnych ludzie nie chorowali WCALE? Dlaczego dowody mówią co innego? (i to nie te wrogie, sfałszowane dowody naukowe, ale na przykład rodzinne historie, z których jak byk wynika, że w mieszkającej daleko od wszelkich miast, jedzącej własnoręcznie wyhodowany w polu na krowim łajnie pokarm, nieznającej farmaceutyków rodzinie mojej babki jedno z dzieci umarło w niemowlęctwie, a sama babka na raka piersi, choć jako żywo nie stosowano wobec niej zabójczej chemioterapii? Pewnie co drugi komentator ma w zanadrzu podobną historię).
Lurkerka_Borgia :
Żyli krótko, umierali młodo, ale CO TO BYŁO ZA ŻYCIE!! :D
DoktorNo :
Żyli krótko, ale zgodnie z naturą.
DoktorNo :
Dokładnie tak. Altmedowcy, postawieni przed statystykami dotyczącymi umieralności, śmiertelności i długości życia w czasach przednaukowych, albo węszą oszustwo, albo zauważają, że przecież długość życia się nie liczy.
No, ale jakie “umierali młodo” skoro mechanizmy zwalczały “każdą chorobę”? I co z działaniem tych mechanizmów u bardzo naturalnie żyjących Indian prekolumbijskich, masowo wymierających na przywiezione przez białych choroby?
Lurkerka_Borgia :
No to mimo wielkiego postępu i cudów chemioterapii tak wiele się nie zmieniło – nadal dzieci umierają w niemowlęctwie, a babki na raka piersi. I każdy pewnie poda przypadki, ze w jego rodzinie dawno temu praparadziadek dozyl 90ki, a babka miala sto i jeden.
myslenie neolysenkowskie sprowadza sie do tego, ze pharma ma zawsze racje, a jakies tam tombaki to pojebany altmed alchemiczny i wszystko co wygaduja to szkodliwe i smiertelnie niebezpieczne bzdury. sa szkodliwe “osiagniecia” naukowe i szkodliwe zabobony. sa tez skuteczne nowoczesne leki, ale to nie ujmuje niczego naturalnym metodom leczenia.
Nolysenkizm, tak jak altmed magiczny, opiera się na ślepej wierze w cuda – będzie pieknie, potrzebny jest tylko magiczny specyfik, który to sprawi.
Wiecej luzu, korpotrolle, a ten korpoblog zyska na wiarygodnosci.
DoktorNo :
było to wymarzone życie bez chorób – bo dopadała ich zazwyczaj tylko jedna poważna choroba, ta terminalna
“No to mimo wielkiego postępu i cudów chemioterapii tak wiele się nie zmieniło – nadal dzieci umierają w niemowlęctwie, a babki na raka piersi.”
NADAL? Przecież kiedyś nie umierały, skoro organizm ludzki posiada mechanizmy potrafiące zwalczyć każdą chorobę. Sam tak napisałeś.
I co z Indianami umierającymi na ospę albo na gruźlicę? Gdzie były ich mechanizmy, kiedy tego potrzebowali?!
Kill off :
http://encyklopedia.pwn.pl/haslo.php?id=4575071
http://www.google.com/publicdata?ds=wb-wdi&met=sh_dyn_mort&idim=country:POL&dl=pl&hl=pl&q=umieralno%C5%9B%C4%87+niemowl%C4%85t
Chyba myślenie Twojej starej. Zapoznaj się, proszę, z hasłem “kręcenie chochoła”.
Ej, chujobucu, przestań obrażać dyskutantów, OK?
Kill off :
Och. Jest zasadnicza różnica pomiędzy sytuacją, gdy jedno dziecko na sto nie ma szansy doczekać wieku dojrzewania, a sytuacją, gdy takiego pecha miało dwie trzecie dzieci (albo nawet więcej).
Survivorship bias. To, co ciebie powinno interesować, to liczba rówieśników praprapradziadka, którzy nie dożyli starości, dorosłości czy nawet pierwszej komunii.
#nieszkodliwość altmedu
http://wiadomosci.onet.pl/regionalne/warszawa/mazowsze-nastawial-kregi-pacjent-zmarl,1,4186090,region-wiadomosc.html
Lurkerka_Borgia :
Słyszałem że syfilis był w Europie jeszcze przed odkryciem Ameryki. Chyba więc było odwrotnie, albo po prostu po zetknięciu się dwóch różnych populacji doszło do epidemii…?
http://archeowiesci.pl/2010/10/28/kolumb-nie-sprowadzil-syfilisu-do-europy/
Ale ja nie twierdzę, że na syfilis. W zakłamanej komunistycznej szkole uczono mnie, że największe żniwo śmierci zbierała ospa. A ponieważ Indianie niewątpliwie nie mieli organizmów zatrutych sztucznym jedzeniem, farmacją ani wyziewami fabrycznymi, więc zgodnie z twierdzeniem Killoffa, powinni zwalczyć każdą chorobę. No więc jak to jest?
fronesis :
Wszystko przez to, ze kregarz odprawial te szamanskie praktyki na plebanii. Diabel sie wkurwil i przejal pacjenta.
Kill off :
Załóżmy, że wzięłam Twoją uwagę do swojego korposerduszka i zaczęłam szukać niechemicznych sposobów na moją biedną, niedoczynną tarczycę. Zdrowo się odżywiam, w tygodniu przepływam parę kilometrów, a i tak ta wredna suka postanowiła obrosnąć w torbiele i wypuszczać TSH ile wlezie.
Znalazłam “Poczet healerów polskich”, a w nim Viktora Żenni, który proponuje mi przykładanie elektrod z prądem diadynamicznym do głowy i szyi (#prondyktoreleczo). O ile można tym sposobem ukoić nerwobóle czy zmniejszyć obrzęki, tak regulowanie gospodarki hormonalnej jest pomysłem iście “nowatorskim”. Ale pan Viktor nie ogranicza się do tarczycy, według jego skrupulatnych badań (vide listy od pacjentów – Celina B. z Lublina, Małgorzata J. z Dymaczewa Nowego) prądami Bernarda można LECZYĆ dziecięce porażenie mózgowe (!), paraliż po wylewie (!), bezpłodność (!), depresję, astmę, objawy Parkinsona (z podziwu zabrakło mi wykrzykników). Jedyne 200 zł za 15-40 minutowy seansik, minimum 5 wizyt do osiągnięcia pierwszych pozytywnych rezultatów.
Drogi killoffie, przyznaję, że się waham. Przekonaj mnie, że nie warto się kroić i dożywotnio przyjmować syntetycznych hormonów z BigPharmy, a zamiast tego lepiej oddać się ręce fachowca, który przywróci mojemu organizmowi pełną zdrowotność :C
Kill off :
Sam napisałeś, że
Kill off :
Teraz twierdzisz, że to argument od czapy. Wypisujesz te brednie nawet ich nie czytając.
bart :
Chujobucu, ej! Wielki mi gospodarz bloga… Burak, wystarczy że jest GMO, a już myśli, że jest zajebiście sophisticated…
Kill off :
A obiecywałeś. Dwa razy.
Kill off :
Twoja stara to sofizmat.
Kill off :
βάλλ’ εις κόρακας
@ Kill off:
http://42.pl/u/2yrJ
Kill off :
No już nie bocz się, trochę sam prowokujesz, nie? :)
bart :
Twoja cierpliwość jest iście szatańska, nie chciałem Cię obrazić przymiotnikiem “anielska”.
Jeśli to nie jest
trolling, to tylko ciężki przypadek idiotyzmu.
Najlepszy ten rozpaczliwy okrzyk” Jeśli to nie wystarczy, co wystarczy”.
Myślę, że wystarczy nie pisać temu człekowi na prohomofobia.pl
BTW, w kwestii zwykłego przeziębienia:
http://www.sciencebasedmedicine.org/?p=10823
jaszczomp :
Nie zamierzam. Ale źle stawiasz sprawę. Na całą masę schorzeń, wad wrodzonych, silnych infekcji, raków, zatruć itd. naturalne historie nie działają, bo albo jest za późno, albo po prostu nie tędy droga. Niestety, bywa i tak, że w ogole juz nie ma właściwej drogi.
Jedyne do czego moge probowac cie zachecic to zastanowienie się nad dietą (“zdrowo się odżywiam” to ogólnik) i najzwyklejsze zabiegi oczyszczajace – na pewno nie zaszkodzi, a w ciemno obstawiam, ze tylko wspomoze leczenie farmakologiczne. Ale ja tu (w przeciwieństwie do niektórych) nie mam misji (patrząc na niektóre posty lepszym słowem będzie: zadania) przekonywania, namawiania czy promowania czegokolwiek – sama zdecyduj co jest dla ciebie lepsze.
bart :
No dobrze, a właściwie co za wyspiańskista wymyślił tego chochoła?
AJ :
To Cześćjacek, proszę panią!
bart :
Daję słowo, że nie ja!
Lurkerka_Borgia :
No i matka-ewolucja kosiła równo jednostki nieprzystosowane.
A teraz co, cherlactwo się szerzy i zaleją nas muzułamnie.
czescjacek :
Przecież wiem, że chłopaki sobie dawno temu tak na Usenecie pocinali.
Starosta Melsztyński :
Sami zalać się nie mogą, Koran zabrania.
Kill off :
Cóż, nasuwa się pytanie, skąd profesor Zagórski to wie.
bart :
Powiem więcej: krótko, czyli zgodnie z naturą.
Skoro będzie notka, to pewnie nie powinnam więcej tombakowych cytatów wklejać?
Może chociaż te o lustrach i żyrandolu?
liliac :
Wklejaj, ale nie za dużo, bo dla mnie nic nie zostanie.
Kill off :
Przepraszam bardzo, ale… Że co?
Jak już trollujesz, to róbże to na jakimś poziomie. Może coś takiego jak konsekwencja by się przydała? I przestań zakładać, że wszyscy fani tego korpoblogaska źle się odżywiają, nie uprawiają sportów i faszerują się wszelkimi dostępnymi suplementami diety i przy byle katarku latają do lekarza po stosik recept, bo to idiotyzm.
Goldacre zamówiony na brytyjskim Amazonie (niecałe 4 funty!), powinni Ci, Bart, jakąś prowizję odpalać.
To wkleję te energetyczne chociaż, chociaż tombakowa obsesja na punkcie kwasu moczowego jest rozczulająca (wiedzieliście, że powoduje cukrzycę i padaczkę?):
Dobra. Więcej nie będę.
Edit: To kiedy notka?
liliac :
Była jakaś ilustracja?
Nope. No pictures.
Ale były rady:
Edit: Obrazki są w “Jak żyć długo i zdrowo”, ale tylko 2 i tylko jeden z nich całkiem idiotyczny.
Zaraz usłyszysz, że swoją szyderą siejesz neołysenkizm.
@ liliac:
W dymie z ogniska jest benzo(a)piren, jedna z najbardziej znaczących substancji rakotwórczych, przecieranie oczów brudnymi łapskami na pewno spodoba się okulistom, nieźle na tym zarobią.
Altmedowcy to chyba sposób Opatrzności Boskiej na dokonywanie selekcji genetycznej. Najpierw naprotechnolodzy produkują aniołki “lecząc” poronienia nawykowe fabrykowaniem danych statystycznych, teraz znów ten…
ann_gelica :
Ależ gdzież bym śmiał?! Nie dość, że zdrowy styl życia, sporty, unikanie chemii to jeszcze masowe czytelnictwo Tombaka wraz z obszernym cytowaniem i wizualizowaniem ilustracji. :) :) :)
bart :
Jaką szyderą? Ja tylko rzetelnie informuję. Dobre rady cytuję, aby naród nie podupadał na zdrowiu.
Zamiast drwić idź lepiej jakiś drzewo przytul.
Czy informacja, że to rzęsistki są rezerwuarem “wirusów AIDS” to przesadny spoiler?
Globalny Śmietnik :
Najwyraźniej chodzi o to, żeby od dymu się popłakać, a we łzach jest bakteriobójczy lizozym.
liliac :
…poprzez wsadzanie owych kawałków brzozy we wiadome miejsce. :D
kwik :
I polały się łzy me czyste rzęsiste
Na moje gardło z gronkowcem złocistem.
liliac :
Brzmi znajomo, stare sposoby żeglarzy i piratów na biegunkę to było nabicie fajki jakąś obłędną mieszanką ziół, siarki itp. i sztachnięcie się tym parę razy. Dokładny przepis jest gdzieś w Czarne żagle czterdziestu mórz – L. Kaltenbergh
RobertP :
Czy jeśli szczypało, należało przetrzeć śluzówkę jelita rzeczoną mieszanką?
liliac :
Toż to jak nic opaska antystatyczna, stosowana podczas pracy z układami elektronicznymi, wrażliwymi na ładunki elektrostatyczne, gromadzące się na powierzchni ciała, o np. taka: http://www.multisort.pl/product/6899.html Choć równie dobry byłby nawilżacz/jonizator powietrza.
Globalny Śmietnik :
I właśnie dlatego nasi jaskiniowi przodkowie żyli tak krótko. Zabijał ich rak, którego przyczyną był dym z ognisk.
Kill off :
Harcerze Żyją Krócej.
Gammon No.82 :
Ale zgodnie z naturą.
AJ :
H’m, h’m (chyba że to tylko chochoł). Właściwie już dawno mogłem to zrobić.
@ Gammon No.82:
Gammon, chyba niewłaściwą osobę cytujesz. Ale, że już nie raz pokazałeś tutaj swoją wybitną błyskotliwość to i się specjalnie nie dziwię.
liliac :
Jajako inżynier bym to zdiagnozował jako nieprzyjemne doświadczenia z kołkami rozprężnymi niskiej jakości albo niefachowym wykonywaniem otworów pod nie.
Przepraszam, czy ja się wreszcie dowiem, co z Indianami i czarną ospą i dlaczego ich naturalne mechanizmy obronne nie zadziałały? Przecież nie mieli farmacji ani zatrutego środowiska, więc organizmy nie były osłabione. Więc jak to w końcu jest?…
Kill off :
Wybacz, ale w moich komciach to ja decyduję, kto jest właściwą osobą do cytowania.
I jeszcze nie raz pokażę, sama twoja obecność uruchamia mi tryb wybitnej błyskotliwości.
EDIT:
RobertP :
A Przewodas naprawdę pił wódkę z prochem.
Przecież nie mieli farmacji ani zatrutego środowiska
Może byli przydymieni ogniskami? Benzo(a)piren jak każdy węglowodór ingerujący w materiał genetyczny ma również działanie immunosupresyjne.
Lurkerka_Borgia :
O Dżizasie… Takie są skutki neołysenkizmu właśnie. Wiara w cuda i wyłączenie myślenia. Nie zadziałały, bo nie były na to przygotowane. Urządzenie jakim jest organizm działa w określonych warunkach, a nie “w ogóle”. Jak przylecą kolesie z Aldebarana i zaaplikują aldebarańskiego wirucha to ani nasze mechanizmy naturalne, ani bigbigpharma, chocby sie miala zesrac, tez sobie z nimi nie poradzi. Podobnie, Lurkerka, jak dostaniesz dzidą w potylicę – ani natura, ani szaman, ani klinika w Bostonie już ci nie pomogą. Bardzo to zawiłe, prawda? Poza tym, czy dysponujesz jakimiś wiarygodnymi badaniami na temat śmiertelności tychże indian (buahahahahaaa)? I zwróć uwagę, że spora część jednak przeżyła. A bigpharmy nie mieli, tylko słabo działającą naturę.
Kill off :
Ale były świetnie wyregulowane przez życie zgodne z naturą. I częste kontakty z drzewami.
Wiarygodniejszymi od twórczości Tombaka to pewnie nie, ale masz:
http://www.earlyamerica.com/review/2007_summer_fall/native-americans-smallpox.html
Kill off :
Ponad 90% śmiertelność to rzeczywiście drobiazg.
http://en.wikipedia.org/wiki/Population_history_of_indigenous_peoples_of_the_Americas#Depopulation_from_disease