Home > Racjonalo > Kup Goldacre’a, mówię ci

Kup Goldacre’a, mówię ci

January 27th, 2011 Leave a comment Go to comments

Książkę Bena Goldacre’a „Bad Science”, w polskiej wersji zatytułowaną „Lekarze, naukowcy, szarlatani” i obdarzoną Najbrzydszą Okładką Świata, polecało już wielu blogerów z mojej blogrolki. Ja chciałbym tylko dodać, że dla szeroko pojętego TTDKN jest to lektura obowiązkowa. Nie dlatego, że dowiecie się z niej jakichś niezbędnych, nieznanych wam dotąd informacji (choć pewnie się dowiecie), tylko dlatego że przeczytacie tę książkę jednym tchem i będziecie przy jej lekturze parskać radosnym śmiechem w środkach masowej komunikacji.

Ben Goldacre mówi tak:

I tak też pisze. Jak się naprawdę rozkręci, wpada w piękny, precyzyjny słowotok, którego mu strasznie, ale to strasznie zazdroszczę. Posłuchajcie na przykład, jak rozprawia się z twierdzeniem pewnej angielskiej żywieniowej celebrytki, że należy spożywać szpinak, bo jego liście zawierają dużo chlorofilu podnoszącego poziom tlenu we krwi (tłumaczenie własne i na szybko, niech mi obecni tu profesjonalni tłumacze wybaczą):

Czy chlorofil jest „bogaty w tlen”? Nie. Pomaga roślinie wytwarzać tlen, przy współudziale światła słonecznego. W twoich jelitach jest dość ciemno. A wręcz jeśli dociera tam jakiekolwiek światło, to znaczy, że przydarzyło ci się coś strasznego. Więc spożyty przez ciebie chlorofil nie wytworzy tlenu, a nawet gdyby doktor Gillian McKeith dla udowodnienia swojej tezy wetknęła ci w tyłek latarkę i twoja sałatka rozpoczęłaby fotosyntezę, nawet gdyby pani doktor napompowała ci jelita dwutlenkiem węgla przez rurkę, żeby chloroplasty miały z czego ów tlen robić i gdybyś w cudowny sposób zaczął go wytwarzać, i tak nie przyswoisz go w jelicie, ponieważ jelito jest przystosowane do trawienia pokarmu, zaś do absorbowania tlenu służą płuca. Twoje jelita nie mają skrzeli. Rybie jelita zresztą też ich nie mają. Jeśli o tlenie mowa, to i tak nie chciałbyś go mieć w jamie brzusznej: podczas niektórych laparoskopii chirurdzy muszą podpompować trochę jamę brzuszną, żeby mieć lepsze pole widzenia, ale nie używają tlenu, ponieważ w jamie znajduje się już pierdzigaz zwany metanem, a przecież nie chcemy, żeby pacjent spłonął podczas operacji. W twoim jelicie nie ma tlenu.

Tags:
  1. Jubal
    February 15th, 2011 at 17:32 | #1

    fronesis :

    #lektura bolesna
    http://prohomofobia.pl/?p=7488

    To jest wyrafinowana forma trollingu czy ktoś pisze takie rzeczy na poważnie?

  2. February 15th, 2011 at 17:57 | #2

    @ Jubal:

    Według prawa Poego, trudno jest określić czy to żart czy na serio…

    Tymczasem ja znalazłem fajny materiał filmowy o kreacjonistach w USA. Dobry przyczynek nt. marketingu pseudonauki:

    http://doktorno.vot.pl/content/ewolucja-kreacjonizmu

  3. M
    February 15th, 2011 at 18:25 | #3

    @ Jubal
    ja odnoszę wrażenie, że to jednak trolling

  4. jaszczomp
    February 15th, 2011 at 20:19 | #4

    Nie-ee, stronę tworzy kwiat forum “Prawica” z grono.net. Poznałam m.in. swoją ulubienicę, Marysię, która z pełną powagą twierdziła, że kobieta najpełniej się realizuje w roli samicy rozpłodowej, a jako żona musi z godnością przyjmować strzały w pysk od swojego małżonka. Takie tam wesołki :D

  5. liliac
    February 15th, 2011 at 21:42 | #5

    Widzę, że już “po ptokach”, ale dorwałam książkę Tombaka “Uleczyć nieuleczalne” i nie wiem czy zdawaliście sobie z tego sprawę, ale:

    “W starym tybetańskim traktacie o leczeniu chorób “Hudszi” starożytni lekarze wskazują na to, że rak to określony rodzaj mikroorganizmów, które pasożytując w ciele człowieka trują go swoimi wydzielinami – toksynami. Na początku porażony zostaje układ krwionośny i kostny, czemu towarzyszą bóle stawów, kręgosłupa, serca. Pasożyty te zostały nazwane “białą śmiercią”. Z biegiem czasu pasożyty te, przeobrażając się, wrastają w inne części ciała, tworząc guzy – nazwano je “czarną śmiercią” – rakiem. Wziąwszy za podstawę założenia starożytnej teorii, uczeni biochemicy z Sankt Petersburga spróbowali znaleźć tego pasożyta. W toku badań naukowych udowodniono, że komórki rakowe to nie zwyrodniałe ludzkie komórki, jak do tej pory sądzono, ale żyjące w każdym z nas rzęsistki (Trichomonas) – jednokomórkowe organizmy, jedne z najstarszych na planecie. Jak pokazały badania naukowe rzęsistki mają zdumiewającą zdolność przekształcania się i dostosowywania do zmieniających się w organizmie warunków (dlatego tak trudno je rozpoznać).
    Na przykład: duże dawki promieniowania, śmiertelne dla człowieka, na rzęsistki działają jak stymulator, powodując jeszcze szybszy ich rozwój. Dlatego na skutek promieniowania rzęsistek zaczyna być „agresywny”. Próbując się ratować, przenika z tkanek do krwi i limfy. W ten sposób rozprzestrzenia się po całym ciele. W tych miejscach, gdzie zaczyna się rozwijać, tworzą się przerzuty. Być może dlatego, jak uważają uczeni, ogólnie przyjęte metody leczenia chorób nowotworowych, takie jak chemioterapia czy naświetlanie, czasowo osłabiając symptomy (powodują chwilową poprawę samopoczucia), potęgują przyczyny choroby. Analizując historię choroby ludzi, którzy poddali się wyżej wymienionym zabiegom uczeni odkryli, że większość tych osób umarła po upływie 3-10 lat. Na drodze doświadczeń uczeni dowiedli, że jeżeli rzęsistek rozwija się w tkankach, to tworzy guzy, jeżeli w naczyniach krwionośnych – to skrzepy.”

    Edit: Jak sprawić, by cytat wyglądał jak cytat?

  6. Gammon No.82
    February 15th, 2011 at 22:15 | #6

    liliac :

    Jak zrobić, by cytat wyglądał jak cytat?

    Nie wiem, czy o to chodzi, ale.
    Wpisać na początku blockquote wpisane pomiędzy znaki mniejszy-większy.
    Wpisać na końcu slash blockquote wpisane w to samo.

  7. Gammon No.82
    February 15th, 2011 at 22:16 | #7

    liliac :

    Jak sprawić, by cytat wyglądał jak cytat?

    Nie wiem, czy o to chodzi, ale.
    Wpisać na początku blockquote wpisane pomiędzy znaki mniejszy-większy.
    Wpisać na końcu slash blockquote wpisane w to samo.

  8. liliac
    February 15th, 2011 at 22:21 | #8

    O to. Dzięki.

  9. February 15th, 2011 at 22:21 | #9

    Hm, nie da się chyba tu eskejpować znaczników więc tak: ostry nawias w lewo, słowo “blockquote” (bez cudzysłowu), ostry nawias w prawo, treść, następnie ostry nawias w lewo, słowo “blockquote”, spacja, znak “/”, ostry nawias w prawo.

  10. camelot
    February 15th, 2011 at 22:37 | #10

    Ech, lamerzy <blockquote>tutaj cytat</blockquote>

  11. February 15th, 2011 at 22:40 | #11

    @ camelot:
    Po czwartym piwie popieprzyły mi się slashe z backslashami czy na odwrót.

    A lamer to Twoja Stara.

  12. RobertP
    February 15th, 2011 at 22:57 | #12

    Muszę się pochwalić #ojcowskaduma
    Zeszło na kreacjonistów w jakiejś dyskusji, dzieci (no dwunastolatki) były ciekawe, to im pokazałem
    Billa Hicks’a i jego monolog o Jezusie i dinozaurach http://www.youtube.com/watch?v=YzKV8oaI9V8
    Byli pod wrażeniem, że naprawdę istnieją takie matołki, co wierzą, że Bóg podrzucił te kości, żeby ćwiczyć wiernych i Tadek zapytał z niedowierzaniem
    -Tato, oni wierzą, że Bóg podrzucił też te skamieniałe odchody?
    (od czasu lektury “Nie taki wilk straszny” Farleya Mofata wiedzą, że istnieje taka dziwna nauka jak skatologia)

  13. February 15th, 2011 at 23:01 | #13

    liliac :

    Widzę, że już “po ptokach”, ale dorwałam książkę Tombaka “Uleczyć nieuleczalne”

    No więc ja od momentu przeczytania postu na Racjonaliście (który zapewne też czytałaś), w którym forumowicz polecał Tombaka chorym na nowotwór, postanowiłem, że “profesorowi” Tombakowi należy się notka. Więc nie po ptokach, ale wręcz przed.

  14. Yaca
    February 15th, 2011 at 23:50 | #14

    bart :

    postanowiłem, że “profesorowi” Tombakowi należy się notka. Więc nie po ptokach, ale wręcz przed.

    Notka. Yaey! Kiedy? Myślę, że co pół godziny ktoś powinien zaglądać na bloga i pytać: “Długo jeszcze?”

  15. February 15th, 2011 at 23:51 | #15

    Meanwhile in Poland, agent specjalny Tomek został blogerem któregoś z odprysków Psychiatryka, bezpretensjonalnie szkicując zarys postaci w dziale “o mnie”:

    Zapiski Agenta “Tomka”
    Imie: Tomasz
    Nazwisko: Kaczmarek
    Zawód: Łowca złodziei
    Miasto: Wyklętych

  16. February 16th, 2011 at 00:34 | #16

    venividi :

    Meanwhile in Poland, agent specjalny Tomek został blogerem któregoś z odprysków Psychiatryka […]

    Już cieszę oczy na trollerkę w wykonaniu obecnego zarządu CBA.

  17. mateuszb
    February 16th, 2011 at 00:56 | #17

    Yaca :

    Myślę, że co pół godziny ktoś powinien zaglądać na bloga i pytać: “Długo jeszcze?”

    Bartu, długo jeszcze?

  18. Kill off
    February 16th, 2011 at 08:46 | #18

    bart :

    postanowiłem, że “profesorowi” Tombakowi należy się notka

    O fajnie :) Tylko bez neołysenkizmu bym poprosił. I powszechnego korpopogladu, że jakieś magiczne środki coś leczą. japkaktoreleczo, kasztanyktoraleczo, sokiktoreleczo itp. Zwracam uwage, że caly Tombak jest tylko o tym, że człowiek posiada naturalne mechanizmy obronne, które są w stanie uchronić go przed każdą chorobą. Mechanizmy te są blokowane lub niszczone przez wiele czynnikow – szkodliwa diete, srodowisko, farmaceutyki itp. Tombak radzi jak mozna probowac te mechanizmy przywrocic (wlasciwa dieta, oczyszczaniem i stylem zycie) i tyle. Korporacyjni pseudosceptycy albo sa tak glupi, ze tego nie rozumieja, albo to oszusci, ktorzy doskonale wiedza o co chodzi, ale swiadomie informacja manipuluja (dokladnie jak socjalisci u JKM). Stad takie idiotyczne poglady, ze Tombak leczy kasza, a Gerson sokiem itd. Kasza, marchewka albo kocia kupa niczego nie lecza, bo to nie jest magia. Mozna tylko probowac utrzymywac urzadzenie, jakim jest nasz organizm, w jak najlepszej formie. Jak sobie ktos rozpieprzyl watrabe dieta hamburgerowo-frytkowa zapijana napojami wysokoslodzonymi (zdrowym jak donosza badania buahahahaaa uczonych) aspartamem, to sie ani sauną, ani gryką, ani nawet wloskim koprem nie wyciagnie. PS Barciu, czy dokonales juz obliczen odnosnie kosztownosci terapii Tombaka? Ile wpisales w pozycji “glodówka”?

  19. Jubal
    February 16th, 2011 at 09:41 | #19

    @jerkoff: lokalne koło zwolenników depopulacji łagodnie pyta, czy mógłbyś uprzejmie wyłączyć strumień świadomości albo chociaż przeformatować go tak, żeby dało się go czytać?

  20. February 16th, 2011 at 09:45 | #20

    Kill off :

    Stad takie idiotyczne poglady, ze Tombak leczy kasza, a Gerson sokiem itd.

    No ale przecież leczą. Soki oczyszczają organizm z toksyn, ekstrakty z wątroby wspomagają pracę wątroby, a lewatywy rozszerzają przewody żółciowe, czy co tam sobie stryjenka z palca wyssa. Taki komplecik leczy z nieuleczalnych chorób typu rak.

    Ty najwyraźniej żyjesz w jakimś głębokim zaprzeczeniu. Wydaje ci się, że oni serio tylko wspomagają pracę organizmu? Nie, oni od razu deklarują, że leczą ze śmiertelnych chorób. Proponuję, żebyś wpisał w Google hasło “terapia Gersona” i przeczytał na głos nazwę pierwszej strony. Tylko niech ci to nie zaburzy pracy wątroby.

    Kill off :

    PS Barciu, czy dokonales juz obliczen odnosnie kosztownosci terapii Tombaka? Ile wpisales w pozycji “glodówka”?

    Co do głodówki, to jeszcze nie wiem, dopiero zaczynam research. Na razie zastanawiam się, ile z 1500 zł za turnus mogę wpisać w pozycję “wskazówki jak samodzielnie wykonać lewatywę”.

  21. February 16th, 2011 at 09:51 | #21

    Przy okazji, czym DKN jest neołysenkizm?

  22. February 16th, 2011 at 10:00 | #22

    bart :

    Przy okazji, czym DKN jest neołysenkizm?

    To utylitarne spojrzenie na naukę.

  23. frankie
    February 16th, 2011 at 10:02 | #23

    A tymczasem u mojej ulubionej prawicowej blogerki

    Tu przypomniały mi się dane pochodzące z książki Stevena Schreibera, lekarza, który wyleczył się z raka, dzięki specjalnej diecie, bogatej w zielone warzywa.

    http://circ.nowyekran.pl/post/2770,korporacjonistom-od-ludzi-i-zwierzat-dedykuje #wielkakumulacja

  24. Jubal
    February 16th, 2011 at 10:02 | #24

    neołysenkizm, korporacyjna pseudonauka wyznawana bezrefleksyjnie przez nisko opłacanych pseudosceptyków. Por. korpo-hasbara, przedrostek korpo-, fnord i NWO.

  25. RobertP
    February 16th, 2011 at 10:06 | #25

    Kill off :

    człowiek posiada naturalne mechanizmy obronne, które są w stanie uchronić go przed każdą chorobą.

    Czy to oznacza, że nasz system odpornościowy osiągnął już Najwyższą Fazę Rozwoju, a te durne bakterie i wirusy przestały mutować, wymieniać się genami itp. świństwa robić? REWELACJA

    P.S. A samonaprawić DNA przy schorzeniach genetycznych też się da? Pewnie WOLĄ i MOCĄ.

  26. February 16th, 2011 at 10:06 | #26

    asmoeth :

    To utylitarne spojrzenie na naukę.

    Nieprawda, to wmawianie społeczeństwu, że to człowiek odpowiedzialny jest za zmianę klimatu.

  27. February 16th, 2011 at 10:07 | #27

    RobertP :

    Czy to oznacza, że nasz system odpornościowy osiągnął już Najwyższą Fazę Rozwoju, a te durne bakterie i wirusy przestały mutować, wymieniać się genami itp. świństwa robić? REWELACJA

    NAJWYŻSZY, KURWA, CZAS.

  28. Kill off
    February 16th, 2011 at 10:49 | #28

    bart :

    Taki komplecik leczy z nieuleczalnych chorób typu rak.

    Idiotyzm. Ciagle nie ruzumiesz (chociaz wierze w twoja inteligencje i zakladam, ze rozumiesz tylko manipulujesz). Organizm może raka zwalczyc, ale nie jakims durnym komplecikiem. Dosypywanie kaszy do hamburgerow nic nie da. Ale unikanie hamburgerow w ogole – i owszem. Nie zdrowiejemy od tego co jemy/wdychamy/polykamy/wstrzykujemy, ale wrecz przeciwnie – dzieki unikaniu tego syfu. Takie trudne? I kto ci każe jezdzic na jakies turnusy i robic lewatytwy? Pisales, ze Tombak wymaga czasu, energii i pieniedzy. To nieprawda. Jest dokładnie odwrotnie. Nie ma latwiejszych, tanszych i przyjemniejszych sposobow na poprawe ogolnego stanu zdrowia i utrzymywanie „urządzenia” w najlepszej kondycji.

    A sprawie neołysenkizmu – cytat z prof. Zagórskiego: „Łysenko dlatego został tak dobrze przyjęty przez marksistów, że mówił o plastyczności świata biologicznego, która była niezbędna, jeżeli się myślało o wychowaniu nowego człowieka. Wielki, demiurgiczny plan zmiany świata. I to samo dzieje się w jakimś stopniu dziś, gdy w nieuzasadniony sposób budzi się demiurgiczne nadzieje związane np. z inżynierią genetyczną. Wszyscy będą zdrowi, szczęśliwi, nie będą się starzeć… A dzięki czemu? A dzięki niczemu – po prostu pozmienia się geny.” Ujmując szerzej, radzieckie myślenie ma się ciągle znakomicie: Wszyscy będą zdrowi, szczęśliwi, nie będą się starzeć… A dzięki czemu? A dzięki niczemu – wystarczy, że sięgną po produkowane przez nas pastylki.

  29. Kill off
    February 16th, 2011 at 10:56 | #29

    RobertP :

    A samonaprawić DNA przy schorzeniach genetycznych też się da? Pewnie WOLĄ i MOCĄ.

    Oczywiście, że nie, ale to argument od czapy. Chodzi tylko o to, że nie ma żadnego powodu, żeby w przypadkach, gdzie możemy coś zrobić w sposób naturalny i bez wysiłku, sięgać od razu i bezmyślnie po chemiczne dobrodziejstwa, jak to ladnie nazywacie, bigpharmy.

  30. janekr
    February 16th, 2011 at 11:01 | #30

    Kill off :

    gdy w nieuzasadniony sposób budzi się demiurgiczne nadzieje

    Ale kto konkretnie budzi te nadzieje? Nazwiska, adresy, kontakty…
    Bo ja żadnego budzenia nadziei nie widzę.

    Kill off :

    A dzięki niczemu – po prostu pozmienia się geny.

    Ładne mi nic! Daj mi adres tego buca, który mówi o zmianie genów “po prostu”. A może go sobie wymyśliłeś?

    Kill off :

    w przypadkach, gdzie możemy coś zrobić w sposób naturalny i bez wysiłku,

    Odpowiem po spartańsku: GDZIE

  31. February 16th, 2011 at 11:06 | #31

    Kill off :

    Idiotyzm. Ciagle nie ruzumiesz (chociaz wierze w twoja inteligencje i zakladam, ze rozumiesz tylko manipulujesz). Organizm może raka zwalczyc, ale nie jakims durnym komplecikiem.

    To ty nie ruzumiesz. Mówiłem ci, że żyjesz w głębokim zaprzeczeniu. A twoje zaprzeczenie polega na tym, że wydaje ci się, że taki Gerson to jakaś dieta eliminacyjna – że ważniejsze od picia soczków jest niejedzenie mięsa, unikanie toksyn itp. To bzdura. U Gersona ważne jest też zażywanie magicznych suplementów wątrobowych.

    Kill off :

    Nie zdrowiejemy od tego co jemy/wdychamy/polykamy/wstrzykujemy, ale wrecz przeciwnie – dzieki unikaniu tego syfu.

    Unikanie syfu to bardzo szlachetne przedsięwzięcie, ale nie znam terapii alternatywnej, która by ograniczała swoje wskazówki do unikania syfu. Każda dokłada jakieś magiczne mambo-dżambo.

    Zresztą unikać syfu radzi również lekarz dr Ben Goldacre, bohater notki, pod którą uprawiasz swoje mentalne wylewki. I – wbrew temu, co wygadujesz ty, pani Marysia i Legion wam podobnych – unikanie syfu jest ważnym elementem profilaktyki medycznej. Najgorliwiej kręcony chochoł altmedowców to twierdzenie, że konwencjonalna medycyna zamiast zmiany stylu życia oferuje pacjentom tabletki lub operacje. To jest takie głupie, że nawet nie wiem, gdzie zacząć.

    Kill off :

    I kto ci każe jezdzic na jakies turnusy i robic lewatytwy?

    Przecież lewatywy to część terapii, bez nich to nie zadziała. Na turnusy nie muszę jeździć, ale muszę kupić książki “profesora” Tombaka. Tobie się wydaje, że altmed jest za darmo? No cóż, naiwność to szlachetna wada.

  32. Kill off
    February 16th, 2011 at 11:19 | #32

    bart :

    Najgorliwiej kręcony chochoł altmedowców to twierdzenie, że konwencjonalna medycyna zamiast zmiany stylu życia oferuje pacjentom tabletki lub operacje.

    A ile razy, kiedy byles u lekarza z glupim przeziebieniem ten zapytal cie o diete, sposob zycia, albo zamiast tabletek zaproponowal ci miod i cytryne?

    bart :

    Przecież lewatywy to część terapii, bez nich to nie zadziała.

    Nieprawda. Nie czytales ksiazki. Sa inne sposoby.

    bart :

    Na turnusy nie muszę jeździć, ale muszę kupić książki “profesora” Tombaka

    I chcesz nam tu wszystkim powiedzieć, że kupiłeś Tombaka? Hmmm… Ok. Ja juz nie mówię o “potędze sieci”, ale są biblioteki. Biblioteki są za darmo.

  33. February 16th, 2011 at 11:32 | #33

    Kill off :

    A ile razy, kiedy byles u lekarza z glupim przeziebieniem ten zapytal cie o diete, sposob zycia, albo zamiast tabletek zaproponowal ci miod i cytryne?

    Po pierwsze, nie chadzam do lekarza z głupim przeziębieniem. Po drugie, lekarka, do której chadzam, wie już, że nie lubię placebo. Po trzecie, lekarz, który przy przeziębieniu pyta o dietę czy styl życia, budzi moje głębokie podejrzenia.

    Ponieważ nie ruzumiesz dalej, wróćmy do mojego oryginalnego cytatu:

    Najgorliwiej kręcony chochoł altmedowców to twierdzenie, że konwencjonalna medycyna zamiast zmiany stylu życia oferuje pacjentom tabletki lub operacje.

    Ty bredzisz o przeziębieniu i cytrynie, ja mówię o poważniejszych historiach. Idziesz do dietetyka, takiego w poradni finansowanej przez NFZ, bo ważysz 130 kilo. I ten dietetyk pierwszego kontaktu:

    a) wypisuje ci receptę na Xenical?
    b) kieruje cię na operację balonikowania żołądka?
    c) przepisuje ci zbilansowaną dietę o ograniczonej kaloryczności?

    Jest oczywiste, że przy chorobach, przy których zmiana stylu życia przyniesie efekty, lekarze taką zmianę stylu życia rekomendują. Niestety, ludzie są ludźmi i po piątym fiasku diety wrócą w końcu po ten Xenical.

    Natomiast altmedowcy pragnęliby, żeby lekarze rekomendowali zmianę stylu życia również wtedy, kiedy nie jest ona potrzebna albo jej efekty są niepotwierdzone. Pani Marysia się regularnie oburza na onkologów, którzy nie zmuszają pacjentów do drastycznych zmian w diecie. Ty chciałbyś, żeby lekarz na przeziębienie zalecał miód i cytrynę. Jesteście w tym podobni.

    Kill off :

    Nieprawda. Nie czytales ksiazki. Sa inne sposoby.

    Ach, więc jednak muszę kupić książkę. Sam widzisz.

  34. Kill off
    February 16th, 2011 at 11:44 | #34

    ehhhh….

    bart :

    Ty chciałbyś, żeby lekarz na przeziębienie zalecał miód i cytrynę.

    Bzdura. Chcę tylko, żeby mnie nie faszerował chemią jeśli to nie jest konieczne.

    bart :

    Ach, więc jednak muszę kupić książkę.

    Jak masz pisać nieprawde i powtarzac zaslyszane bzdury to moze lepiej kup (hint: wypożycz – bedzie taniej).

    i przekaz prezesom neolysenkowskie uklony.
    THE END

  35. February 16th, 2011 at 11:50 | #35

    Kill off :

    Bzdura. Chcę tylko, żeby mnie nie faszerował chemią jeśli to nie jest konieczne.

    Nieprawda. Napisałeś “A ile razy, kiedy byles u lekarza z glupim przeziebieniem ten zapytal cie o diete, sposob zycia, albo zamiast tabletek zaproponowal ci miod i cytryne?”.

    Jak masz pisać nieprawde i powtarzac zaslyszane bzdury to moze lepiej kup

    Ejże chłopie, ale zamiast mnie obrażać, może wypunktuj, gdzie piszę nieprawdę i powtarzam zasłyszane bzdury.

    THE END

    Obiecanki-cacanki. Już drugi raz się żegnasz, o ile dobrze pamiętam.

  36. m_caliban
    February 16th, 2011 at 11:54 | #36

    W dyskusji o life sciences wyciąganie od czapy Łysenki powinno podpadać pod Godwina.

  37. February 16th, 2011 at 11:56 | #37

    Kill off :

    THE END

    “THIS IS NOT THE END, THIS IS THE NEW BEGINNING!” ;)

    Na marginesie: korzystając z linku powyżej do “Nowego Ekranu” poszperałem tam sobie, i znalazłem sobie coś takiego o AIDS:

    O tym, że nasza sytuacja nie jest groźna świadczy też klimat społeczny wokół tej choroby. Pamietam awantury z lat 90-tych wywoływane przez niefortunną działalność Marka Kotańskiego. Kiedy po cichu go odsunięto, a zarażonymi i chorymi zajęli się lekarze i Kościół /wyróżnił sie tu ks. Arkadiusz Nowak/, sytuacja się uspokoiła, a teraz rzadko słyszy sie o AIDS, chyba, że wybuchnie jakiś izolowany skandal, jak w przypadku Simona Mola. Wyraźnie ręka boska czuwa nad nami /przynajmniej w tej sprawie/.

    http://emerytka.nowyekran.pl/post/2872,aids-dlaczego-zaraza-omija-nasz-kraj

    Tradycyjnie “najciekawsze” są komentarze.

  38. February 16th, 2011 at 12:28 | #38

    Hej, czytaliście nową panią Marysię? Takie teksty, że do Astromariana mi się nie zmieszczą:

    W gabinecie spotkała się licząca tysiące lat tradycja medycyny wschodu (akupunktura i badanie przepływu energii przez meridiany) z nowoczesnymi komputerami. Metalowa „różdżka” badała kolejne punkty akupunkturowe na ciele mojego syna, a na monitorze komputera pokazywała się mapa blokad, świadczących o zaburzeniach i chorobach. Po chwili diagnoza była gotowa. Ze zdumieniem syn dowiedział się, że oprócz choroby na którą się skarżył ma inne zaburzenia zdrowia, które jeszcze się w pełni nie ujawniły. To rozpoznanie przekonało syna, że trafił w ręce dobrego fachowca, ponieważ diagnoza była idealna.

    Przy okazji dowiedział się, że zgagi, która go męczy, nie leczy się lekami blokującymi wydzielanie kwasu żołądkowego, bo jest to nieskuteczne. Zamiast walczyć ze skutkami należy znaleźć przyczyny i je usunąć. Przyczyną palenia w żołądku jest nadmierne zakwaszenie całego organizmu. Radą na to jest ścisłe przestrzeganie diety: 10 dni bez węglowodanów (mąki, cukru, klusek, pieczywa itp.), niejadanie pewnych rodzajów mięsa (wieprzowina jest zakazana, drób dozwolony; nie pytajcie o szczegóły, bo syn ich nie pamięta) oraz stosowanie suplementu „Proszek zasadowy”. A potem jadanie zgodne z grupą krwi.

    Po badaniu dostał receptę na kilka leków, ale było już za późno na wyprawę do apteki, poprosił więc swoją narzeczoną, żeby następnego dnia je wykupiła.

    I tu szok…

    Kiedy ok. 20 lat temu leczyliśmy kamień w nerce leki homeopatyczne były bardzo tanie. Za każdą receptę (nierefundowaną!) płaciliśmy od 20 do maksymalnie 50 zł. Tym razem było inaczej. Kiedy dziewczyna mojego syna zobaczyła cenę za leki mało nie padła trupem z wrażenia. Rachunek opiewał na 300 zł! Walka z medycyną, która stanowi skuteczną konkurencję dla kartelu farmaceutyczno-narkotykowego zaowocowała zamykaniem małych firm farmaceutycznych, produkujących te leki, a to z kolei spowodowało wzrost ich cen, bo przecież nikt za darmo niczego produkować nie będzie.

    Mimo ceny leki zostały kupione i zażyte.

    I stał się cud!

  39. Lurkerka_Borgia
    February 16th, 2011 at 12:32 | #39

    “…człowiek posiada naturalne mechanizmy obronne, które są w stanie uchronić go przed każdą chorobą. Mechanizmy te są blokowane lub niszczone przez wiele czynnikow – szkodliwa diete, srodowisko, farmaceutyki itp.”

    Czyli w społeczeństwach przedindustrialnych ludzie nie chorowali WCALE? Dlaczego dowody mówią co innego? (i to nie te wrogie, sfałszowane dowody naukowe, ale na przykład rodzinne historie, z których jak byk wynika, że w mieszkającej daleko od wszelkich miast, jedzącej własnoręcznie wyhodowany w polu na krowim łajnie pokarm, nieznającej farmaceutyków rodzinie mojej babki jedno z dzieci umarło w niemowlęctwie, a sama babka na raka piersi, choć jako żywo nie stosowano wobec niej zabójczej chemioterapii? Pewnie co drugi komentator ma w zanadrzu podobną historię).

  40. February 16th, 2011 at 12:36 | #40

    Lurkerka_Borgia :

    Czyli w społeczeństwach przedindustrialnych ludzie nie chorowali WCALE?

    Żyli krótko, umierali młodo, ale CO TO BYŁO ZA ŻYCIE!! :D

  41. February 16th, 2011 at 12:41 | #41

    DoktorNo :

    Żyli krótko, umierali młodo, ale CO TO BYŁO ZA ŻYCIE!! :D

    Żyli krótko, ale zgodnie z naturą.

  42. February 16th, 2011 at 12:44 | #42

    DoktorNo :

    Żyli krótko, umierali młodo, ale CO TO BYŁO ZA ŻYCIE!! :D

    Dokładnie tak. Altmedowcy, postawieni przed statystykami dotyczącymi umieralności, śmiertelności i długości życia w czasach przednaukowych, albo węszą oszustwo, albo zauważają, że przecież długość życia się nie liczy.

  43. Lurkerka_Borgia
    February 16th, 2011 at 13:07 | #43

    No, ale jakie “umierali młodo” skoro mechanizmy zwalczały “każdą chorobę”? I co z działaniem tych mechanizmów u bardzo naturalnie żyjących Indian prekolumbijskich, masowo wymierających na przywiezione przez białych choroby?

  44. Kill off
    February 16th, 2011 at 13:10 | #44

    Lurkerka_Borgia :

    jedno z dzieci umarło w niemowlęctwie, a sama babka na raka piersi

    No to mimo wielkiego postępu i cudów chemioterapii tak wiele się nie zmieniło – nadal dzieci umierają w niemowlęctwie, a babki na raka piersi. I każdy pewnie poda przypadki, ze w jego rodzinie dawno temu praparadziadek dozyl 90ki, a babka miala sto i jeden.
    myslenie neolysenkowskie sprowadza sie do tego, ze pharma ma zawsze racje, a jakies tam tombaki to pojebany altmed alchemiczny i wszystko co wygaduja to szkodliwe i smiertelnie niebezpieczne bzdury. sa szkodliwe “osiagniecia” naukowe i szkodliwe zabobony. sa tez skuteczne nowoczesne leki, ale to nie ujmuje niczego naturalnym metodom leczenia.
    Nolysenkizm, tak jak altmed magiczny, opiera się na ślepej wierze w cuda – będzie pieknie, potrzebny jest tylko magiczny specyfik, który to sprawi.
    Wiecej luzu, korpotrolle, a ten korpoblog zyska na wiarygodnosci.

  45. lysaczi
    February 16th, 2011 at 13:12 | #45

    DoktorNo :

    Żyli krótko, umierali młodo, ale CO TO BYŁO ZA ŻYCIE!! :D

    było to wymarzone życie bez chorób – bo dopadała ich zazwyczaj tylko jedna poważna choroba, ta terminalna

  46. Lurkerka_Borgia
    February 16th, 2011 at 13:17 | #46

    “No to mimo wielkiego postępu i cudów chemioterapii tak wiele się nie zmieniło – nadal dzieci umierają w niemowlęctwie, a babki na raka piersi.”

    NADAL? Przecież kiedyś nie umierały, skoro organizm ludzki posiada mechanizmy potrafiące zwalczyć każdą chorobę. Sam tak napisałeś.

    I co z Indianami umierającymi na ospę albo na gruźlicę? Gdzie były ich mechanizmy, kiedy tego potrzebowali?!

  47. February 16th, 2011 at 13:30 | #47

    Kill off :

    nadal dzieci umierają w niemowlęctwie

    http://encyklopedia.pwn.pl/haslo.php?id=4575071
    http://www.google.com/publicdata?ds=wb-wdi&met=sh_dyn_mort&idim=country:POL&dl=pl&hl=pl&q=umieralno%C5%9B%C4%87+niemowl%C4%85t

    myslenie neolysenkowskie sprowadza sie do tego, ze pharma ma zawsze racje, a jakies tam tombaki to pojebany altmed alchemiczny i wszystko co wygaduja to szkodliwe i smiertelnie niebezpieczne bzdury.

    Chyba myślenie Twojej starej. Zapoznaj się, proszę, z hasłem “kręcenie chochoła”.

    Wiecej luzu, korpotrolle

    Ej, chujobucu, przestań obrażać dyskutantów, OK?

  48. February 16th, 2011 at 13:32 | #48

    Kill off :

    No to mimo wielkiego postępu i cudów chemioterapii tak wiele się nie zmieniło – nadal dzieci umierają w niemowlęctwie, a babki na raka piersi.

    Och. Jest zasadnicza różnica pomiędzy sytuacją, gdy jedno dziecko na sto nie ma szansy doczekać wieku dojrzewania, a sytuacją, gdy takiego pecha miało dwie trzecie dzieci (albo nawet więcej).

    I każdy pewnie poda przypadki, ze w jego rodzinie dawno temu praparadziadek dozyl 90ki, a babka miala sto i jeden.

    Survivorship bias. To, co ciebie powinno interesować, to liczba rówieśników praprapradziadka, którzy nie dożyli starości, dorosłości czy nawet pierwszej komunii.

  49. fronesis
  50. February 16th, 2011 at 14:52 | #50

    Lurkerka_Borgia :

    No, ale jakie “umierali młodo” skoro mechanizmy zwalczały “każdą chorobę”? I co z działaniem tych mechanizmów u bardzo naturalnie żyjących Indian prekolumbijskich, masowo wymierających na przywiezione przez białych choroby?

    Słyszałem że syfilis był w Europie jeszcze przed odkryciem Ameryki. Chyba więc było odwrotnie, albo po prostu po zetknięciu się dwóch różnych populacji doszło do epidemii…?

    http://archeowiesci.pl/2010/10/28/kolumb-nie-sprowadzil-syfilisu-do-europy/

  51. Lurkerka_Borgia
    February 16th, 2011 at 14:56 | #51

    Ale ja nie twierdzę, że na syfilis. W zakłamanej komunistycznej szkole uczono mnie, że największe żniwo śmierci zbierała ospa. A ponieważ Indianie niewątpliwie nie mieli organizmów zatrutych sztucznym jedzeniem, farmacją ani wyziewami fabrycznymi, więc zgodnie z twierdzeniem Killoffa, powinni zwalczyć każdą chorobę. No więc jak to jest?

  52. Slotna
    February 16th, 2011 at 14:57 | #52

    fronesis :

    #nieszkodliwość altmedu
    http://wiadomosci.onet.pl/regionalne/warszawa/mazowsze-nastawial-kregi-pacjent-zmarl,1,4186090,region-wiadomosc.html

    Wszystko przez to, ze kregarz odprawial te szamanskie praktyki na plebanii. Diabel sie wkurwil i przejal pacjenta.

  53. jaszczomp
    February 16th, 2011 at 15:11 | #53

    Kill off :

    Chcę tylko, żeby mnie nie faszerował chemią jeśli to nie jest konieczne.

    Załóżmy, że wzięłam Twoją uwagę do swojego korposerduszka i zaczęłam szukać niechemicznych sposobów na moją biedną, niedoczynną tarczycę. Zdrowo się odżywiam, w tygodniu przepływam parę kilometrów, a i tak ta wredna suka postanowiła obrosnąć w torbiele i wypuszczać TSH ile wlezie.
    Znalazłam “Poczet healerów polskich”, a w nim Viktora Żenni, który proponuje mi przykładanie elektrod z prądem diadynamicznym do głowy i szyi (#prondyktoreleczo). O ile można tym sposobem ukoić nerwobóle czy zmniejszyć obrzęki, tak regulowanie gospodarki hormonalnej jest pomysłem iście “nowatorskim”. Ale pan Viktor nie ogranicza się do tarczycy, według jego skrupulatnych badań (vide listy od pacjentów – Celina B. z Lublina, Małgorzata J. z Dymaczewa Nowego) prądami Bernarda można LECZYĆ dziecięce porażenie mózgowe (!), paraliż po wylewie (!), bezpłodność (!), depresję, astmę, objawy Parkinsona (z podziwu zabrakło mi wykrzykników). Jedyne 200 zł za 15-40 minutowy seansik, minimum 5 wizyt do osiągnięcia pierwszych pozytywnych rezultatów.
    Drogi killoffie, przyznaję, że się waham. Przekonaj mnie, że nie warto się kroić i dożywotnio przyjmować syntetycznych hormonów z BigPharmy, a zamiast tego lepiej oddać się ręce fachowca, który przywróci mojemu organizmowi pełną zdrowotność :C

  54. RobertP
    February 16th, 2011 at 15:17 | #54

    Kill off :

    Oczywiście, że nie, ale to argument od czapy.

    Sam napisałeś, że

    Kill off :

    człowiek posiada naturalne mechanizmy obronne, które są w stanie uchronić go przed każdą chorobą.

    Teraz twierdzisz, że to argument od czapy. Wypisujesz te brednie nawet ich nie czytając.

  55. Kill off
    February 16th, 2011 at 15:22 | #55

    bart :

    Ej, chujobucu

    Chujobucu, ej! Wielki mi gospodarz bloga… Burak, wystarczy że jest GMO, a już myśli, że jest zajebiście sophisticated…

  56. February 16th, 2011 at 15:42 | #56

    Kill off :

    THE END

    A obiecywałeś. Dwa razy.

  57. tannenberg
    February 16th, 2011 at 16:03 | #57

    Kill off :

    Chujobucu, ej! Wielki mi gospodarz bloga… Burak, wystarczy że jest GMO, a już myśli, że jest zajebiście sophisticated…

    Twoja stara to sofizmat.

  58. February 16th, 2011 at 16:07 | #58

    Kill off :

    bart :
    Ej, chujobucu
    Chujobucu, ej! Wielki mi gospodarz bloga… Burak, wystarczy że jest GMO, a już myśli, że jest zajebiście sophisticated…

    βάλλ’ εις κόρακας

  59. February 16th, 2011 at 16:17 | #59

    @ Kill off:
    http://42.pl/u/2yrJ

  60. February 16th, 2011 at 17:01 | #60

    Kill off :

    Chujobucu, ej! Wielki mi gospodarz bloga…

    No już nie bocz się, trochę sam prowokujesz, nie? :)

  61. fronesis
    February 16th, 2011 at 17:48 | #61

    bart :

    No już nie bocz się, trochę sam prowokujesz, nie? :)

    Twoja cierpliwość jest iście szatańska, nie chciałem Cię obrazić przymiotnikiem “anielska”.

  62. February 16th, 2011 at 18:24 | #62

    Jeśli to nie jest

    Od razu po zdanym egzaminie kupiłem używany samochód – do dziś chwalę swoją determinację. Zresztą, napędzała mnie nadzieja, że zdobycie upragnionej umiejętności mnie odmieni… pozwoli mi się wreszcie wyzwolić z homoseksualizmu. To było parę lat temu. Teraz już wiem, że to nie wystarczy. Jeśli to nie wystarczy, co wystarczy?

    trolling, to tylko ciężki przypadek idiotyzmu.

    Najlepszy ten rozpaczliwy okrzyk” Jeśli to nie wystarczy, co wystarczy”.
    Myślę, że wystarczy nie pisać temu człekowi na prohomofobia.pl

  63. February 16th, 2011 at 18:25 | #63

    BTW, w kwestii zwykłego przeziębienia:

    http://www.sciencebasedmedicine.org/?p=10823

  64. Kill off
    February 16th, 2011 at 18:38 | #64

    jaszczomp :

    Przekonaj mnie, że nie warto się kroić i dożywotnio przyjmować syntetycznych hormonów z BigPharmy

    Nie zamierzam. Ale źle stawiasz sprawę. Na całą masę schorzeń, wad wrodzonych, silnych infekcji, raków, zatruć itd. naturalne historie nie działają, bo albo jest za późno, albo po prostu nie tędy droga. Niestety, bywa i tak, że w ogole juz nie ma właściwej drogi.
    Jedyne do czego moge probowac cie zachecic to zastanowienie się nad dietą (“zdrowo się odżywiam” to ogólnik) i najzwyklejsze zabiegi oczyszczajace – na pewno nie zaszkodzi, a w ciemno obstawiam, ze tylko wspomoze leczenie farmakologiczne. Ale ja tu (w przeciwieństwie do niektórych) nie mam misji (patrząc na niektóre posty lepszym słowem będzie: zadania) przekonywania, namawiania czy promowania czegokolwiek – sama zdecyduj co jest dla ciebie lepsze.

  65. AJ
    February 16th, 2011 at 18:57 | #65

    bart :

    Zapoznaj się, proszę, z hasłem “kręcenie chochoła”.

    No dobrze, a właściwie co za wyspiańskista wymyślił tego chochoła?

  66. February 16th, 2011 at 18:59 | #66

    AJ :

    No dobrze, a właściwie co za wyspiańskista wymyślił tego chochoła?

    To Cześćjacek, proszę panią!

  67. February 16th, 2011 at 19:07 | #67

    bart :

    To Cześćjacek, proszę panią!

    Daję słowo, że nie ja!

  68. Starosta Melsztyński
    February 16th, 2011 at 19:08 | #68

    Lurkerka_Borgia :

    :
    Czyli w społeczeństwach przedindustrialnych ludzie nie chorowali WCALE?

    No i matka-ewolucja kosiła równo jednostki nieprzystosowane.

    A teraz co, cherlactwo się szerzy i zaleją nas muzułamnie.

  69. AJ
    February 16th, 2011 at 19:11 | #69

    czescjacek :

    Daję słowo, że nie ja!

    Przecież wiem, że chłopaki sobie dawno temu tak na Usenecie pocinali.

  70. Gammon No.82
    February 16th, 2011 at 19:33 | #70

    Starosta Melsztyński :

    zaleją nas muzułamnie

    Sami zalać się nie mogą, Koran zabrania.

  71. Gammon No.82
    February 16th, 2011 at 20:41 | #71

    Kill off :

    cytat z prof. Zagórskiego: „Łysenko dlatego został tak dobrze przyjęty przez marksistów, że (…)”

    Cóż, nasuwa się pytanie, skąd profesor Zagórski to wie.

    bart :

    Żyli krótko, ale zgodnie z naturą.

    Powiem więcej: krótko, czyli zgodnie z naturą.

  72. liliac
    February 16th, 2011 at 20:44 | #72

    Skoro będzie notka, to pewnie nie powinnam więcej tombakowych cytatów wklejać?
    Może chociaż te o lustrach i żyrandolu?

  73. February 16th, 2011 at 21:00 | #73

    liliac :

    Skoro będzie notka, to pewnie nie powinnam więcej tombakowych cytatów wklejać?

    Wklejaj, ale nie za dużo, bo dla mnie nic nie zostanie.

  74. ann_gelica
    February 16th, 2011 at 21:05 | #74

    Kill off :

    Ale ja tu (w przeciwieństwie do niektórych) nie mam misji (patrząc na niektóre posty lepszym słowem będzie: zadania) przekonywania, namawiania czy promowania czegokolwiek – sama zdecyduj co jest dla ciebie lepsze.

    Przepraszam bardzo, ale… Że co?

    Kill off :
    Brednie? Ale co? Oczyszczanie? Sprawdź sam, polecam.

    Kill off :
    Ale na co? Ze dieta, oczyszczanie, ziołolecznictwo itp. dobrze nam robią? Na co jeszcze potrezbne są Ci dowody? Zaczynam się niepokoić. Może jednak spróbowałbyś się trochę pooczyszczać?

    Kill off :
    No to zastosuj – poczujesz się lepiej, (…) I zadnego maso – to nie jest ani inwazyjne, ani bolesne, ani niebezpieczne, ani nawet zwyczajnie niesympatyczne. Na początek kup sobie Tombaka – tam jest dużo różnych wskazówek, są wersje hardkorowe, ale i takie bardzo lajt – coś wybierzesz.

    Jak już trollujesz, to róbże to na jakimś poziomie. Może coś takiego jak konsekwencja by się przydała? I przestań zakładać, że wszyscy fani tego korpoblogaska źle się odżywiają, nie uprawiają sportów i faszerują się wszelkimi dostępnymi suplementami diety i przy byle katarku latają do lekarza po stosik recept, bo to idiotyzm.

  75. February 16th, 2011 at 21:10 | #75

    Goldacre zamówiony na brytyjskim Amazonie (niecałe 4 funty!), powinni Ci, Bart, jakąś prowizję odpalać.

  76. liliac
    February 16th, 2011 at 21:12 | #76

    To wkleję te energetyczne chociaż, chociaż tombakowa obsesja na punkcie kwasu moczowego jest rozczulająca (wiedzieliście, że powoduje cukrzycę i padaczkę?):

    podam kilka prostych sposobów, które pomogą usunąć szkodliwe promieniowanie, będące jedną z przyczyn różnych dolegliwości zdrowotnych, a także wyrównają elektryczny bilans naszego ciała.
    Przepis nr 40:
    Należy wziąć miękki i niegruby metalowy przewód (najlepiej miedziany), odsłonić jego koniec i przymocować do rury wodociągowej lub do kaloryfera. Drugi koniec, również odsłonięty, powinien być przymocowany do naszego ciała. Gdy oglądamy telewizję, czytamy gazetę, wykonujemy jakąkolwiek statyczną pracę lub po prostu odpoczywamy, należy na 2-3 godziny opleść przewodem nadgarstek (najlepiej lewej ręki), gdyż tam przechodzi energetyczny południk serca. Zabieg ten polepszy zdolność do pracy, wyciszy układ nerwowy, poprawi kondycję i zapewni zdrowy, mocny sen.
    Przepis nr 41:
    Można też wypróbować inny, choć mniej efektywny sposób, który nie tylko likwiduje szkodliwe promieniowanie, ale i oczyszcza organizm z toksyn. Do miski należy wlać słoną wodę (9 gram soli na l litr wody). Zamoczyć w niej nogi, oddychać spokojnie i powoli, zanurzyć do wody również koniec przewodu uziemiającego. Do miski można dosypać kilka morskich kamyczków lub ziaren bobu, po których można pochodzić w miejscu. Taki masaż stóp sprzyja szybszej normalizacji potencjału energetycznego ciała.
    Aby polepszyć bilans energetyczny ciała można wykorzystać kontakt z drzewami.

    Do tej pory mowa była o technice. Ale pomówmy o zupełnie niewinnych domowych przedmiotach, np. lampach. W przypadku żyrandoli zwisających z sufitu ich kształt ukierunkowuje promieniowanie. Można przebywać w pokoju z taką lampą, ale nie należy siedzieć przy stole mając ją nad głową. To samo odnosi się do kinkietów: w żadnym wypadku nie należy umocowywać ich nad łóżkiem na wysokości głowy. Lepiej kupić lampkę z półkulistym kloszem skierowanym do sufitu, ponieważ promieniowanie powinno być skierowane do sufitu, a nie do podłogi.
    Toaletkę także niebezpiecznie jest trzymać w sypialni. Ale jeśli już jest, to należy zwrócić uwagę, aby wszystkie lustra znajdowały się na jednej płaszczyźnie. W przeciwnym wypadku tworzy się strefa silnego promieniowania. W ogóle lepiej kupować lustra, które przymocowuje się do ściany.
    Formy architektoniczne także mogą tworzyć w domu nieprzyjazne strefy. Idealny byłby okrągły pokój, ale ponieważ jest to nierealne, zatrzymajmy się na jednym szczególe. Kąty pokoju to najniebezpieczniejsze miejsca i dlatego nie poleca się stawiać tam kanapy ani kłaść się głową w rogu. Nie należy też siedzieć na rogu stołu. Bynajmniej nie jest to przesąd. Róg działa w danym przypadku jak antena zbierająca strumień promieniowania. W tym wypadku okrągłe lub owalne stoły są dużo lepsze.
    Rada uniwersalna: raz w roku należy w domu przestawić meble, aby uniknąć ciągłego niesprzyjającego oddziaływania.

    Dobra. Więcej nie będę.

    Edit: To kiedy notka?

  77. February 16th, 2011 at 21:14 | #77

    liliac :

    Aby polepszyć bilans energetyczny ciała można wykorzystać kontakt z drzewami.

    Była jakaś ilustracja?

  78. liliac
    February 16th, 2011 at 21:42 | #78

    Nope. No pictures.
    Ale były rady:

    Wszystkie drzewa można podzielić na dwie grupy. Do pierwszej należą drzewa, zabierające szkodliwą energię, do drugiej – dające dobrą energię. Człowiek powinien korzystać z tych właściwości drzew, po to, by uzupełnić swoje zasoby energetyczne, jak również po to, by poprawiać swój stan w przypadku różnych chorób.
    Drzewa dające zdrowotną energię to: dąb, sosna, akacja, klon, jarzębina, brzoza, jabłoń, wiśnia, śliwa, grusza.
    Przepis nr 42:
    Aby „naładować się” zdrowotną energią drzewa należy stanąć tyłem do niego w odległości 20 – 40 cm, rozluźnić mięśnie, zamknąć oczy. Odwrócić dłonie w kierunku pnia i przez 3 – 5 min. wyobrażać sobie, jak energia przenika przez palce do całego naszego ciała.

    Wiele chorób kobiecych oraz zastarzałe hemoroidy leczono kawałkami brzozy. A schizofrenię, epilepsje i ból głowy likwidowano maleńkimi kawałkami osiki przyłożonymi do odpowiednich części głowy.

    Mowa w nim będzie o gronkowcu złocistym, którego dość trudno jest pokonać dzisiejszymi preparatami medycznymi. Zwracało się do mnie paru pacjentów, którym gronkowiec zaatakował oczy, gardło, nos. Trudno opisać, ile się oni nacierpieli. Stosowali różne krople i antybiotyki, a gronkowiec okazał się „nie do zdarcia”, uodpornił się na najdroższe lekarstwa. Przepis, jaki podałem tym pacjentom bardzo ich zdziwił, ale gdy go wypróbowali, przekonali się, że „genialne jest to co najprostsze”.
    Przepis nr 44 (gronkowiec złocisty):
    Należy zapalić kilka brzozowych polan (najlepiej zmoczonych przez deszcz) i posiedzieć przy takim ognisku. Chodzi o to, by dym przeniknął do dróg oddechowych, dostał się do oczu. Proszę wytrzymać, jeśli dym będzie szczypał, wgryzał się w oczy, gdy oczy zaczną swędzić można przetrzeć je rękoma, którymi przerzucali Państwo drwa przy ognisku. Już następnego dnia po brzozowym ognisku gronkowiec powinien przestać Państwa niepokoić, ale jeśli nie zniknął całkiem, należy zabieg powtórzyć.

    Edit: Obrazki są w “Jak żyć długo i zdrowo”, ale tylko 2 i tylko jeden z nich całkiem idiotyczny.

  79. February 16th, 2011 at 21:53 | #79

    Zaraz usłyszysz, że swoją szyderą siejesz neołysenkizm.

  80. February 16th, 2011 at 22:01 | #80

    @ liliac:
    W dymie z ogniska jest benzo(a)piren, jedna z najbardziej znaczących substancji rakotwórczych, przecieranie oczów brudnymi łapskami na pewno spodoba się okulistom, nieźle na tym zarobią.
    Altmedowcy to chyba sposób Opatrzności Boskiej na dokonywanie selekcji genetycznej. Najpierw naprotechnolodzy produkują aniołki “lecząc” poronienia nawykowe fabrykowaniem danych statystycznych, teraz znów ten…

  81. Kill off
    February 16th, 2011 at 22:06 | #81

    ann_gelica :

    I przestań zakładać, że wszyscy fani tego korpoblogaska źle się odżywiają, nie uprawiają sportów i faszerują się wszelkimi dostępnymi suplementami diety i przy byle katarku latają do lekarza po stosik recept, bo to idiotyzm.

    Ależ gdzież bym śmiał?! Nie dość, że zdrowy styl życia, sporty, unikanie chemii to jeszcze masowe czytelnictwo Tombaka wraz z obszernym cytowaniem i wizualizowaniem ilustracji. :) :) :)

  82. liliac
    February 16th, 2011 at 22:08 | #82

    bart :

    Zaraz usłyszysz, że swoją szyderą siejesz neołysenkizm.

    Jaką szyderą? Ja tylko rzetelnie informuję. Dobre rady cytuję, aby naród nie podupadał na zdrowiu.
    Zamiast drwić idź lepiej jakiś drzewo przytul.

    Czy informacja, że to rzęsistki są rezerwuarem “wirusów AIDS” to przesadny spoiler?

  83. February 16th, 2011 at 22:29 | #83

    Globalny Śmietnik :

    W dymie z ogniska jest benzo(a)piren, jedna z najbardziej znaczących substancji rakotwórczych, przecieranie oczów brudnymi łapskami na pewno spodoba się okulistom, nieźle na tym zarobią.

    Najwyraźniej chodzi o to, żeby od dymu się popłakać, a we łzach jest bakteriobójczy lizozym.

  84. February 16th, 2011 at 22:34 | #84

    liliac :

    Wiele chorób kobiecych oraz zastarzałe hemoroidy leczono kawałkami brzozy.

    …poprzez wsadzanie owych kawałków brzozy we wiadome miejsce. :D

  85. liliac
    February 16th, 2011 at 22:35 | #85

    kwik :

    Najwyraźniej chodzi o to, żeby od dymu się popłakać, a we łzach jest bakteriobójczy lizozym.

    I polały się łzy me czyste rzęsiste
    Na moje gardło z gronkowcem złocistem.

  86. RobertP
    February 16th, 2011 at 22:36 | #86

    liliac :

    Proszę wytrzymać, jeśli dym będzie szczypał, wgryzał się w oczy, gdy oczy zaczną swędzić można przetrzeć je rękoma, którymi przerzucali Państwo drwa przy ognisku. Już następnego dnia po brzozowym ognisku gronkowiec powinien przestać Państwa niepokoić, ale jeśli nie zniknął całkiem, należy zabieg powtórzyć.

    Brzmi znajomo, stare sposoby żeglarzy i piratów na biegunkę to było nabicie fajki jakąś obłędną mieszanką ziół, siarki itp. i sztachnięcie się tym parę razy. Dokładny przepis jest gdzieś w Czarne żagle czterdziestu mórz – L. Kaltenbergh

  87. liliac
    February 16th, 2011 at 22:42 | #87

    RobertP :
    Czy jeśli szczypało, należało przetrzeć śluzówkę jelita rzeczoną mieszanką?

  88. artiil
    February 16th, 2011 at 22:42 | #88

    liliac :

    Przepis nr 40:
    Należy wziąć miękki i niegruby metalowy przewód (najlepiej miedziany), odsłonić jego koniec i przymocować do rury wodociągowej lub do kaloryfera. Drugi koniec, również odsłonięty, powinien być przymocowany do naszego ciała. Gdy oglądamy telewizję, czytamy gazetę, wykonujemy jakąkolwiek statyczną pracę lub po prostu odpoczywamy, należy na 2-3 godziny opleść przewodem nadgarstek (najlepiej lewej ręki), gdyż tam przechodzi energetyczny południk serca. Zabieg ten polepszy zdolność do pracy, wyciszy układ nerwowy, poprawi kondycję i zapewni zdrowy, mocny sen.

    Toż to jak nic opaska antystatyczna, stosowana podczas pracy z układami elektronicznymi, wrażliwymi na ładunki elektrostatyczne, gromadzące się na powierzchni ciała, o np. taka: http://www.multisort.pl/product/6899.html Choć równie dobry byłby nawilżacz/jonizator powietrza.

  89. Kill off
    February 16th, 2011 at 22:48 | #89

    Globalny Śmietnik :

    W dymie z ogniska jest benzo(a)piren, jedna z najbardziej znaczących substancji rakotwórczych

    I właśnie dlatego nasi jaskiniowi przodkowie żyli tak krótko. Zabijał ich rak, którego przyczyną był dym z ognisk.

  90. Gammon No.82
    February 16th, 2011 at 23:29 | #90

    Kill off :

    Zabijał ich rak, którego przyczyną był dym z ognisk.

    Harcerze Żyją Krócej.

  91. February 16th, 2011 at 23:32 | #91

    Gammon No.82 :

    Harcerze Żyją Krócej.

    Ale zgodnie z naturą.

  92. AJ
    February 17th, 2011 at 00:29 | #92

    AJ :

    Przecież wiem, że chłopaki sobie dawno temu tak na Usenecie pocinali.

    H’m, h’m (chyba że to tylko chochoł). Właściwie już dawno mogłem to zrobić.

  93. Kill off
    February 17th, 2011 at 08:18 | #93

    @ Gammon No.82:
    Gammon, chyba niewłaściwą osobę cytujesz. Ale, że już nie raz pokazałeś tutaj swoją wybitną błyskotliwość to i się specjalnie nie dziwię.

  94. February 17th, 2011 at 08:43 | #94

    liliac :

    Można przebywać w pokoju z taką lampą, ale nie należy siedzieć przy stole mając ją nad głową. To samo odnosi się do kinkietów: w żadnym wypadku nie należy umocowywać ich nad łóżkiem na wysokości głowy.

    Jajako inżynier bym to zdiagnozował jako nieprzyjemne doświadczenia z kołkami rozprężnymi niskiej jakości albo niefachowym wykonywaniem otworów pod nie.

  95. Lurkerka_Borgia
    February 17th, 2011 at 08:48 | #95

    Przepraszam, czy ja się wreszcie dowiem, co z Indianami i czarną ospą i dlaczego ich naturalne mechanizmy obronne nie zadziałały? Przecież nie mieli farmacji ani zatrutego środowiska, więc organizmy nie były osłabione. Więc jak to w końcu jest?…

  96. Gammon No.82
    February 17th, 2011 at 09:33 | #96

    Kill off :

    Gammon, chyba niewłaściwą osobę cytujesz.

    Wybacz, ale w moich komciach to ja decyduję, kto jest właściwą osobą do cytowania.

    Ale, że już nie raz pokazałeś tutaj swoją wybitną błyskotliwość to i się specjalnie nie dziwię.

    I jeszcze nie raz pokażę, sama twoja obecność uruchamia mi tryb wybitnej błyskotliwości.

    EDIT:
    RobertP :

    Brzmi znajomo, stare sposoby żeglarzy i piratów na biegunkę to było nabicie fajki jakąś obłędną mieszanką ziół, siarki itp. i sztachnięcie się tym parę razy.

    A Przewodas naprawdę pił wódkę z prochem.

  97. February 17th, 2011 at 09:33 | #97

    Przecież nie mieli farmacji ani zatrutego środowiska
    Może byli przydymieni ogniskami? Benzo(a)piren jak każdy węglowodór ingerujący w materiał genetyczny ma również działanie immunosupresyjne.

  98. Kill off
    February 17th, 2011 at 09:58 | #98

    Lurkerka_Borgia :

    Przepraszam, czy ja się wreszcie dowiem, co z Indianami i czarną ospą i dlaczego ich naturalne mechanizmy obronne nie zadziałały? …

    O Dżizasie… Takie są skutki neołysenkizmu właśnie. Wiara w cuda i wyłączenie myślenia. Nie zadziałały, bo nie były na to przygotowane. Urządzenie jakim jest organizm działa w określonych warunkach, a nie “w ogóle”. Jak przylecą kolesie z Aldebarana i zaaplikują aldebarańskiego wirucha to ani nasze mechanizmy naturalne, ani bigbigpharma, chocby sie miala zesrac, tez sobie z nimi nie poradzi. Podobnie, Lurkerka, jak dostaniesz dzidą w potylicę – ani natura, ani szaman, ani klinika w Bostonie już ci nie pomogą. Bardzo to zawiłe, prawda? Poza tym, czy dysponujesz jakimiś wiarygodnymi badaniami na temat śmiertelności tychże indian (buahahahahaaa)? I zwróć uwagę, że spora część jednak przeżyła. A bigpharmy nie mieli, tylko słabo działającą naturę.

  99. February 17th, 2011 at 10:03 | #99

    Kill off :

    Nie zadziałały, bo nie były na to przygotowane.

    Ale były świetnie wyregulowane przez życie zgodne z naturą. I częste kontakty z drzewami.

    Poza tym, czy dysponujesz jakimiś wiarygodnymi badaniami na temat śmiertelności tychże indian (buahahahahaaa)?

    Wiarygodniejszymi od twórczości Tombaka to pewnie nie, ale masz:

    http://www.earlyamerica.com/review/2007_summer_fall/native-americans-smallpox.html

  100. Gammon No.82
    February 17th, 2011 at 10:04 | #100

    Kill off :

    I zwróć uwagę, że spora część jednak przeżyła.

    Ponad 90% śmiertelność to rzeczywiście drobiazg.
    http://en.wikipedia.org/wiki/Population_history_of_indigenous_peoples_of_the_Americas#Depopulation_from_disease

Comment pages
1 5 6 7 8 9 3533
  1. No trackbacks yet.

Optionally add an image (JPEG only)