Blog Roku 2010
Po raz trzeci startuję w konkursie na Blog Roku. Bez specjalnych nadziei na zwycięstwo, za to z dużym zainteresowaniem, kto mnie strolluje tym razem.
Za pierwszym razem, w 2009 r., strollował mnie Janusz Korwin-Mikke. A raczej: przetoczył się po mnie i innych uczestnikach konkursu jak walec parowy, wydając swoim małym korwiniątkom dyspozycję głosowania na UPR-owców startujących w kategorii „Polityka”. Żeby był porządek, rozdzielił głosujących według początkowych liter nazwiska:
I choć mój blogasek zdążył wspiąć się na trzecie miejsce w rankingu swojej kategorii, przyszedł Korwin i strzepnął mnie jak pyłek. Nie narzekałem jednak, bo start w konkursie zbiegł się w czasie z powstaniem społeczności Blog de Bart, żyjącej dziś własnym życiem i znanej pod kryptonimem #ttdkn. Pod notkami z 2008 r. gromadziło się średnio kilkadziesiąt komentarzy; pokonkursowe notki z 2009 r. zbierały ich kilkaset. Tak mnie to cieszyło, że wybaczyłem Korwinowi i ze spokojem znosiłem docinki Wojtka Orlińskiego, który naśmiewał się, że dla głupiego skutera (nagrody w kategorii „Polityka”) zrobiłem z siebie szmatę żebrzącą u czytelników o SMS-y.
Rok później postanowiłem wystartować w kategorii „Moje zainteresowania i pasje”. Owszem, chciałem w ten sposób uniknąć ponownego zderzenia z korwinowskim walcem. Ale zmiana wynikała również z faktu, że Blog de Bart przeszedł ewolucję: straciłem zainteresowanie polityką, zacząłem się zagłębiać w Otchłań medycyny alternatywnej i teorii spiskowych. Wydawać się mogło, że temat bezpieczniejszy, kategoria w konkursie również mniej kontrowersyjna. No cóż, jeśli to prawda, najwyraźniej miałem pecha.
Miesiąc przed przystąpieniem do konkursu napisałem wesoły felieton o Józefie Słoneckim, uzdrowicielu-bioenergoterapeucie z południa Polski i jego quasi-sekcie Biosłone. Byłem zmęczony swoimi wcześniejszymi ciężkimi tekstami o szaleńcach pijących naftę w celu usunięcia urojonych pasożytów i antyszczepionkowych bredniach doktora Jaśkowskiego. A tu taki sympatyczny, lekki temat: wąsaty pan w kapeluszu, który na wszystkie bolączki zaleca picie mieszanki oleju, Citroseptu i aloesu, każe zwracać się do siebie „Mistrzu”, a na swoim forum udziela różnych dziwnych i mętnych rad swoim wyznawcom. Miłe odprężenie po hardkorze opisywania ludzi, którzy poją swoje dzieci moczem i wodą utlenioną.
A tu trafiła kosa na kamień. Okazało się, że Mistrz jest bardzo wrażliwy na punkcie swojej godności osobistej i nie pozwoli na jakieś podśmiechujki z propagowanej przez siebie idei profilaktyki prozdrowotnej. Blog de Bart przeżył najazd trolli z Biosłone, a na forum organizacji rozpoczęło się prześwietlanie mojego życiorysu. Sympatycy Mistrza znaleźli moje CV na GoldenLine, namierzali klientów mojej firmy, a nawet zrobili jakiś niesympatyczny fotomontaż z użyciem mojego zdjęcia (mój dyskomfort z tego powodu zmniejszył znacznie fakt, że pomylili moją facjatę z twarzą modela ze zdjęcia z Istockphoto, którego użyłem do zilustrowania prośby o głosowanie w „Blogu Roku”). A na końcu strollowali mnie w konkursie:
In the immortal words of John McClane.
Teraz startuję po raz trzeci i wprost umieram z ciekawości, kto mnie strolluje tym razem! Jeśli chcesz pomóc mi wynieść się na wysokość, z której upadek będzie bolesny, wyślij SMS o treści H00696 (kółeczka to zera) pod numer 7122. Koszt SMS-a to 1,23 zł (widać podwyżkę VAT!), a dochód idzie na turnusy rehabilitacyjne dla osób niepełnosprawnych.
Dla osób, które zajrzały tu po raz pierwszy, pozwoliłem sobie przygotować spis zawartości bloga z 2010 r.:
Chłopiec w specjalnym bamboszu — o tym, jak pewien zwolennik medycyny alternatywnej postanowił chronić się przed zakrzepicą naturalnymi środkami i co z tego mogło wyniknąć.
Świnka w New Jersey i Dalsze przygody świnki w New Jersey — o tym, jak prof. Majewska, jedna z liderek polskiego ruchu antyszczepionkowego, nie potrafi poprawnie odczytać prostych danych epidemiologicznych i wyolbrzymia zagrożenia związane ze szczepieniami.
Warzywko w łydzi — o libańskim doktorze fizyki George Ashkarze, który twierdzi, że odkrył przyczynę powstawania nowotworów oraz uniwersalną, stuprocentowo skuteczną terapię na raka, polegającą na okaleczaniu się warzywami.
Łubu dubu — o awanturze na Portalu Poświęconym Fronda.
Witamina w cudzysłowie — o kolejnej oszukańczej terapii antyrakowej, polegającej na podawaniu amigdaliny, zwanej też mylnie witaminą B-17.
Akcja „Lasek” — fotoreportaż z happeningu blogerów Salonu24, którzy przynieśli pod Pałac Prezydencki drzewka w doniczkach symbolizujące las smoleński, a następnie wypuścili w niebo biało-czerwone baloniki.
Człowiek, który pił kawę drugą stroną — o terapii Gersona, najpopularniejszej chyba alternatywnej metodzie leczenia nowotworów, która po bliższych oględzinach okazuje się piramidalną i groźną bzdurą.
Mój własny altmed — o zwodniczej sile dowodu anegdotycznego i własnego doświadczenia.
I to już! Tak, tu się rzadko pisze!
Pierwszy!
Drugi!
Bardzo chętnie bym głosował, ale obiecaj, że będziesz częściej pisał :P
No jak to? Komcie pojawiają się przecież cały czas.
A strollują cię obrońcy Terlika jak po tym jak cię wystalkują za trolling na jego grupie wsparcia.
To chociaż ja pierwszy wysłałem SMS’a :)
Uczyniony.
http://www.blogroku.pl/blogdebart,gwgln,blog.html
“Juror w tej kategorii: Jolanta Kwaśniewska”
Huh?
A z inszych krajów niż Polska to ile kosztuje? Nie żebym miał węża w kieszeni, ale właśnie dostałem poświąteczny rachunek za telefon, więc wolę spytać :P
kjonca :
Dziewięć notek rocznie to mało?!
Rafal :
Nie mam pojęcia, może więc na wszelki wypadek lepiej nie? Ale dzięki :)
Brawo Jasiu, rąbnąłem się w numerze w reklamie obrazkowej jak jakiś prawicowiec.
Rafal :
1,23 zł + roaming, który zależy od kombinacji sieci “z” i “do” (dla mnie np. chyba 1,90zł o ile dobrze pamiętam) – to rzecz jasna z polskiej komórki na wojażach.
Z zagramanicznej komórki po prostu się nie da, bo 7122 to lokalny numer wewnątrzkrajowy.
Bardzo chętnie zagłosuję, pod warunkiem, że zorganizujesz Wielki Powrót Quasiego. W roli komcionauty, oczywiście.
Rafal :
Obawiam się (również na własny rachunek), że z inszego kraju to nazjwyczajniej nie zadziała. Powtarzając argumentację jaką przedstawiłem gdzieś osobie która chciała SMSem z USA wesprzeć WOŚP – organizator musiałby podpisać umowy o przekazanie pieniedzy ze wszystkimi operatorami świata. Nie spodziewam się tego nawet po WOŚP, a co dopiero po konkursie blogowym.
EDIT – o, JCW wyłumaczył/a dokładniej
Prof. Cockroach :
Już chyba kiedyś wspominałem, że Quasi z właściwą sobie żelazną konsekwencją przestał odwiedzać BdB po naszej drobnej sprzeczce o matczyne łono. Tzn. o ile mnie pamięć nie myli, raz czy drugi sprawdził, czy ma bana, a potem obrócił się na pięcie i tyle go widzieli. Ban na Quasiego jest już dawno zdjęty, on po prostu z tej amnestii nie korzysta.
Musiałbym go więc odnaleźć i przeprosić. A to niepedagogiczne!
Prof. Cockroach :
Quasi jest od dawna odbanowany, przecież Bart nie będzie za nim biegał z koszem róż.
Oooo! Stanelam z brnieciem przez archiwum tak na marcu 2009 i widze ze to byl blad. Duzo sie dzialo i ja to jednak chce przeczytac. Nie ma zartow z medycyna alternatywna, ‘Mistrzem’ i slepymi ‘wyznawcami’. Czad!
Choc oczywiscie wspolczuje grzebania brudnymi lapskami w prywacie i zafalszowania wynikow wyborow na Blogaska Roku. Moze w tym roku bedzie uczciwiej? Zycze powodzenia.
A notek powinno byc troche wiecej.
Z oczywistych względów musiałem wysłać per procura.
poszlo. ze sluzbowej oczywiscie;)
frankie :
Mnie tam od razu zbanowali, chlip.
A do słania sms-ów już zaprzęgłam swojego Starego i swojego Padre, który też czytuje :D
Masz mój głos.
Sms poszedł, wracam do lurkania.
Prof. Cockroach :
Ja go nawet zapraszałem, ale nie chciał.
Natomiast u mnie (Opera 11.00) nie ma blogrolki. Błąd mojej wyszukiwarki czy obawiasz się konkurencji?
bart :
To strasznie przykre, szczególnie, że jeszcze-nie-tak-dawno Quasi pisał, jak to chciał dobrać Ciebie do współpracy przy pisaniu książki (nt prawicowej blogosfery, czy coś w tym rodzaju).
W każdym razie – masz moje smsy, Szanowny Gospodarzu.
Gammon No.82 :
Jej, nie zawsze jestem na bieżąco, poza tym odpuszczam co nudniejsze flejmy (pingpongi mdh-wo, wo-hlb etc).
Nie wiedziałem, że Kraken został uwolniony!
Nachasz :
Wielka szkoda.
Prof. Cockroach :
Link?
Nachasz :
http://galopujacymajor.wordpress.com/2010/11/25/sprawa-bogny-j-sequel/#comment-4590
Poszło
Kurde, znowu zapomniałem, że mam u siebie na blogasku nie przeklinać gdyż trzeba wystartować. A tu siara, kląłem jak ograbiony przez dziwkę marynarz i nie znajduję dla siebie kategorii. A skoro nie ma między nami niezdrowej rywalizacji, oddaję głos i życzę powodzenia.
Aha, bym zapomniał. Ja w ubiegłym roku miałem 25 notek więc jestem prawie trzy razy lepszy od ciebie. To tak na marginesie, żebyś się za bardzo nie napinał.
Do mnie Quasi wpada od czasu do czasu. Ostatnio toczył super długą dyskusję o eugenice.
Bartu – oddaj mi moją godzinę – komentarzy na bieżąco nie śledzę, bo mi czasu na to brakuje, ale właśnie zainspirowałeś mnie do przeczytania tego wątku: http://www.bioslone.pl/forum/index.php?topic=11089.0 :D
SMS się wyśle. ;)
Poszło. Z prywatnej, bo służbowa ma – okazuje się – zablokowaną możliwość wysyłania na numery czterocyfrowe. Foszek trochę.
A co tam jest do wygrania w tym roku?
Aż specjalnie dla Ciebie musiałem zapchać polską simkartę w komórę.
Konkubina do mnie przyjeżdża za 2 tygodnie, to z jej telefonu zagłosuję.
Poszło, chociaż miałem poważne wątpliwości.
Po pierwsze, ten cały Fafik wygląda jak szop pracz w peruce.
Po drugie, końcówka 0,23 zł wygląda obco.
Sms wysłany, ale napisz w przyszłym roku chociaż 12 notek :)
W przyszłym roku sugeruję start w kategorii “ZBOWiD i przyległości”. W końcu to też rodzaj walki. Sesemesy poszły.
W tym roku obstawiałbym trolling Rodziny Astry Maryja. Ale przypomniało mi się, że im szkoda nawet 50 złotych na konferencję o chemtrailsach, więc pewnie odpuszczą.
Gdzieś mi się jeszcze startery po starych szufladach walają, to praktykantów zagonię.
asmoeth :
VAT się zmienił. 23% od złocisza to 23 grosze.
Sesemes poszedł, ale ja bardzo proszę Najwyższą Radę Jaszczurów, żeby na przyszłość kod dla blogdebart to było porządne H00666, a nie że się jedną cyferkę odwróci, to może nikt nie pozna. Wstyd trochę. Z góry dziękuję.
vauban :
Ah, yes. Thank you, Captain. If they raise it again, you’ll be sure to point it out.
Sms poszedł. A jak już jest koncert życzeń, to ja proszę jeszcze kiedyś coś o muzyce – daaawno już nic nie było.
T. :
A ktoś ty?
k43r :
No to dupa. Teraz Bartu może z czystym sumieniem obiecać: “w 2012 napiszę 12 notek”. Ostatnią pewnie 21 grudnia ;)
bart :
Btw, nie zdziwiłbym się gdyby powtórzyli tę akcję. Nie sprawiali (-ją?) wrażenia takich, co to łatwo zapominają. W sensie creepy.
Poszło.
Jest szansa na notkę o karoshi?
Bartu! Kolejny raz zagłosuję ale weź zapodaj więcej notek bo ile flejmów o rapierach może znieść normalny człowiek?
@all:
Wszystkim bardzo dziękuję za wysłane SMS-y. Co do przewijającego się postulatu, to nie chcę składać obietnic bez pokrycia, ale będę miał go w pamięci :)
Prof. Cockroach :
Aaale to strasznie stara historia! Z kwietnia 2009. Sprawa upadła z braku zainteresowania Fołtyna, który miał sponsorować przedsięwzięcie.
Swoją drogą Quasi – jak to on – w czwartek wieczorem napisał, że on się zastanowi nad tym, jak książka by miała wyglądać, a w sobotę o świcie przysłał gotowy konspekt.
Prof. Cockroach :
Och, stary dobry Quasi i jego kompletny brak taktu!
shootemall :
Ale ja nie chciałem pisać o karoshi, ja miałem karoshi doświadczyć.
Blackops :
Może Fronda przy okazji Terlikgate?
Poszło. Zaś w 2011 proszę o notkę z kategorii ‘kurioza religijne’. Jakiś nowy medalik czy coś, deal?
bart :
Powinniśmy zrobić grupę wsparcia na fejsbuku. Albo zatrudnić Maćka Gnyszkę do zorganizowania akcji wsparcia. O, to jest pomysł
Ausir :
A oni nie łyknęli jakichś pieniędzy z unii, czy mi się chrzani? Bo jak łyknęli, to odpada. Z unijnych pieniędzy trzeba się bardzo skrupulatnie rozliczać. Myślę, że jakaś agencja nie puściłaby im w rozliczeniu “7380 zł – trolling w konkursie na blog roku (niszczenie lewackiej jaczejki)”.
(Chyba że to chodziło o któreś z odnóży Salonu – czasem nie pamiętam już gdzie który absurd kiełkował).
+2, panie gospodarzu.
Yaca :
No przecież nie mówię, że Fronda jako taka będzie na to kasę wydawać, tylko że zmobilizuje stałych bywalców.
+2 panie redaktorze.
@ Nachasz:
Taki jeden. Bloger z przeszłością.
bart :
On nie jest maszyną. On jest maszyną doskonałą.
Yaca :
Salon24 za (a raczej na) Lubczasopisma – czyli rekurencyjny recykling recyklingu treści – łyknął, co do Frondy miałbym wątpliwości, choć w biurokracji Cywilizacji Śmierci wszystko jest możliwe. Nawet 12 notek w 2012.
+1 Panie Redaktorze, widzę, żeś na czele! Choć nie wiem, czy w tym roku są szanse na sabotaż np.astromaryjny?
Klub Prawie Anonimowego Lurkera zgłaszcza wykonanie zadania Panie Prezesie.
I tak dostaniesz po zadku :]
Głos oddany, blog rozreklamowany. Zachęcam również do głosowania na mój blog. ;]
Oczywiście +1. Znowu przegramy, ale ciekawe z kim i w jakim stylu.
Obejrzałem twoją kategorię i widzę, że polegniesz bez trollerki. Za konkurentów masz
– blog o 4 kotach
– blog o herbacie pod auspicjami Dilmah
– blog o historii ale da się go czytać więc nie ma żadnych szans w tym konkursie
– blog kulinarny z fotkami, dużą ilością fotek
– blog poradnikowy o dzieciach
– teatrzyk dziecięcy
Oraz jeszcze więcej blogów kulinarnych plus przepisy w diecie Dukana. Moim zdaniem zostaniesz rozmieszany przez kocią mamę i jest mi z tego powodu niewymownie wręcz przykro. Przy następnym spotkaniu postawię ci browara.
bart :
To może, że się ośmielę, tym bardziej?
Głos oddany.
Podpisuję się pod prośbą o więcej notek.
Zaś co do tego, co tym razem będzie przyczyną sromotnej i upokarzającej porażki ;), to obstawiam terlikgate.
ojej, kocia konkurencja:( szkoda, przez chwile wierzylem, ze masz szanse
zagrabaniczne glosowanie nie dziala? kurde bele… bo juz nie wiem. i kiedy deadline?
anomaly :
Ale od Terlikgate do BdB droga daleka. Jeśli miałbym obstawiać, to wskazałbym nawet nie na panią Marysię (bo ona raczej udaje, że nas ignoruje i nie czyta), ale na wesołą ekipę z NWO.com.pl, która ciągle pamięta Krwawemu Królik donos do IPN.
roman242 :
Działa, ale tylko z polskich sieci. Nie śmiem prosić.
roman242 :
Jakoś bardzo szybko, 20 stycznia.
Panie prezesie, melduję wykonanie zadania.
+1
Naród żąda notek. Dużo notek. Dużo soczystych, mięsistych notek.
Szkoda, że Astromarian nie startuje, wtedy szanse na trolling wzrosły by wielokrokrotnie.
Z patronów medialnych najbardziej podoba mi się dwudnik Polska The Times. Żeby się w pełni nacieszyć pozbawieniem Cię nagrody przez niewysłanie esemesa, to czego Cię pozbawiam w tym roku – nadal skuter czy już na przykład komplet noży do steków albo po prostu wspólne wyjście na papierosa z Żakowskim?
http://wo.blox.pl/2009/01/Konkurs-na-bloga-roku.html
Ja zagłosuję dopiero, jak Bart obieca więcej notek w nowym roku.
bart :
Ze starej 50 osobowej grupy na FB do newsu na głównej stronie onetu również jest daleka droga. Inna sprawa, że jest to krótsza droga, niż nauczenie prawicowców starej daty wysyłania SMS-a.
Swoją drogą, czy blogrollka zniknęła, bo było tam coś niemiłego o bezach?
Ma Pan sms`a za Akcję Lasek :)
Proszę o częstsze wpisy
na blogu wo w notce poświęconej TT i belkom w gałkach ocznych pozwoliłam sobie ostrzec Eliego, iż Frondy nie należy lekceważyć.
Eli miał dostać w odpowiedzi coś mniej wiecej takiego:
tu się zawiesiłam analitycznie i intelektualnie, bo przebóg, naprawdę nie wiem, jaka mogłaby być laicka? lewicowa? a może po prostu racjonalna? żarliwość, która z jednej strony stanowiłaby emocjonalny ekwiwalent figury zbawienia instant (śmierć pedałom i lesbom, a zostaniesz odkupiony), a z drugiej strony nie popadłaby w śmieszność wobec samej siebie (żarliwość? żarliwość racjonalna?!).
A teraz przeczytałam wpis wo i myślę sobie, ze jak długo skutery i bajery są vo duyen, tak długo stanowimy interesujące, hermetyczne środowisko, które osiąga fazę plateau wraz z kolejnym wtrąconym anglicyzmem i wykazaniem, że czytało Goldacre’a w oryginale.
Po co to komu? Poza tym, że owszem, orgazm jest bardzo przyjemny.
Jestem za skuterem, a konkretnie za tym, aby wyjeżdżać nim czasem z garażu. Nawet za cenę przewożenia na siodełku Edka.
Nie ma szans na wyjście z bycia Edkiem jeśli się Edka po świecie nie oprowadza.
wo :
Wydaje mi się, że laptop i jakiś kupon. Niezbyt się wczytałem.
anomaly :
Nie, blogrolka zniknęła, bo znalazłem lepszy zamiennik – i stało się to już jakiś czas temu. Ów zamiennik to dział “Czytam”, który ma tę przewagę nad blogrolką, że uwzględnia tylko aktywne blogi. Żebym tylko potrafił go zmusić do pokazywania nazw blogasków…
anna :
A po co cokolwiek komu? Czy zmierzasz do fascynującej tezy, że ta cała blogosfera, panie, to tylko strata czasu? Zgoda! No i?
bart :
…pewnie w dodatku California Access.
bart :
Swoją drogą, firma Grupon będzie miała w Polsce pod górkę, bo w USA ludzie zwykle od razu rozumieją, co to znaczy “kupon”, a u nas to jakoś zawieszone między kartką na mięso a talonem na skodę.
Nie idzie o straty czasu, marnowanie czasu wedle uznania i potrzeby jest jednym z warunków wolności osobistej i tak dalej, osobiście pasjami.
Chodzi o to, że jeśli przeszkadza nam inkrustowanie Terlikowskim i Pospieszalskim każdego programu publicystycznego telewizji publicznej i nie, to sarkanie na odruchy populistyczno-promocyjne nie trzyma się kupy.
Ja nie sarkam, mnie inkrustacja przeszkadza i chętnie się podzielę tortem z Edkiem, jeśli porcja Paetza zmniejszy się przez to o połowę. Widzę takie długofalowe przełożenie i dlatego wspieram ideę przesączania się blogów de bartów do świadomości publicznej za pomocą czegoś tak lamerskiego jak głosowania smsowe.
coś za coś.
wo :
Chyba trzyipółdnik?
wo :
Hoho. Jest jeszcze gorzej.
anna :
Non sequitur. O obecności Terlikowskiego i Pospieszalskiego decydują władze TVP. Ich się nie wybiera w głosowaniach na bloga roku. Promuj se co chcesz gdzie chcesz, to nie przesunie ani o milimetr ani jednego stołka na Woronicza.
oj tam wo chcesz pozbawić barta voucheru na biżuterię Apart. nie jesteś dobrym człowiekiem.
blue.berry :
Zawsze stoję twardo na stanowisku, że w blogosferze nic nie służy promocji blogera, tylko wszystko platformie blogowej ewentualnie organizatorowi konkursu. Jestem pogodzony z tym, że mój blog promuje Agorę, no bo z pracodawcą człowiek i tak nie wygra, a poza tym Agora to też cywilizacja śmierci. Ten konkurs też promować będzie tak naprawdę onet, interię czy jaki tam portal za nim stoi. A ponieważ z mnóstwa podowód nie chcę promować portali, będę tutaj małym zgryźliwym psujzabawą.
anomaly :
Nie żartuj, serio to doszło na główną onetu? “Na Facebooku geje odbierają dzieci katolikom”?
każdy stołek stoi na podłodze opartej o jakąś rzeczywistość kulturową, która nie jest dana raz na zawsze, a podlega nieustannemu kształtowaniu się i transformacjom. Nie uważam, aby apetyt na kawałek polskiego tortu był a) niemożliwy do zaspokojenia tylko dlatego, bo nie stoją za mną oskrobiny ze ścian Groty Betlejemskiej b) ohydny ideologicznie, ponieważ wiąże się w pewnym momencie z kompromisami z populizmem. Widzę to syntetycznie.
edit: a co do promocji organizatora to zgoda, tylko że to nie rzutuje
anna :
Jak ktoś chce kształtować i transformować rzeczywistość kulturalną, to powinien pisać teksty do działu kultury gazety o jakimś możliwie dużym nakładzie, a nie esemesy wysyłać.
kulturową panie redaktorze, kulturową
anna :
Moja odpowiedź będzie długa i nie na temat.
Dawno temu, jeszcze w ubiegłym wieku, byłem dzieciakiem, który interesował się polityką i miał grube przeświadczenie, że to, co się dzieje jest – na tyle na ile to rozumiałem – złe: wpadłem na pomysł IV Rzeczpospolitej. To była dosyć korwinistyczna idea, bo jakoś normalne dla mnie było, że ludzie są lub mogą być zaradni. W tamtym okresie leżą też niektóre z przyczyn mojej socjofobii: nie bez powodu przeczołgałem się przez trzy podstawówki – nie mogłem się dogadać z ludźmi, źle o nich myślałem i nie miałem żadnych problemów z wyrażaniem tego. To, co najlepiej pamiętam z podstawówek to to, że klasy były źle posprzątane, w kiblach nie było mydła, śmierdziało kurzem, ławki były odrapane i nieprzyjemne w dotyku. Wkurwiało mnie niemożliwie skrobanie kredą po tablicy, a sam pomysł, żeby mazać kredą, ujebać sobie łapy i nie móc wyjść natychmiast, by umyć ręce (a przecież w tych cholernych kiblach nigdy nie było mydła! ani ręczników papierowych!) doprowadzał mnie do szału. Drażniło mnie również, że nie dostarczano mi intelektualnych podniet.
Co robi dziecko, kiedy wkurwia je wszystko dookoła? Ucieka w fantazje. Fantazjowałem o świecie, w którym rzeczy były inne.
Te fantazje oczywiście podlegały wielu modyfikacjom – przeżyłem niejedno radosne uczucie oświecenia. Zrozumiałem też, podczas wielu prób wyrażenia tego, że chcę, żeby było inaczej, że jeśli chce się zbudować jakikolwiek inny świat, to trzeba zacząć od siebie i swojego otoczenia. I to akurat mi się udało, co z kolei jest powodem, dla którego tak trudno rozmawia mi się z ludźmi: niedługo potem, kiedy ktoś, kogo poznaję, otworzy usta – leci w jakieś koszmarne pierdolenie, którego znieść po prostu nie mogę. Po prostu z własnego wyboru zatrzasnąłem się w miłym świecie ludzi, w których nie ma żadnego fundamentalizmu.
Stąd: nie znam i nie rozumiem świata ludzi pojebanych. Autentycznie cierpię za każdym razem, kiedy z jakichś powodów jestem przymuszony do kontaktu z ludźmi, którzy robią coś złośliwie, są niegrzeczni i nie trzymają zasad. Nie dlatego, że z tego powodu trapią mnie trudności i te trudności są dla mnie rozbrajające. Cierpię, bo nie mam absolutnie żadnej możliwości, by to zmienić.
Wyslane. Ale, ale, jest RAPORT a tu wszedzie w miare spokoj, o co chodzi? Nawet S24 mnie zawiodl, jedynie czlonkowie PiS trzymaja poziom:
http://grudqowy.salon24.pl/267338,soul-comme-un-polonais-pijany-jak-polak
“Na zagadnienie zamachu/wypadku Smoleńskiego trzeba teraz patrzeć znacznie szerzej i znacznie głębiej w czasie. Mogła to być znacznie lepiej i poważniej przygotowana gra. Palikot od 2008 roku opowiadający o pijaństwie Kaczyńskiego. Arabski od 2008 roku przygotowujący akcje walki o samolot pomiędzy Panem Prezydentem a Rządem. Ostrzał kolumny prezydenckiej w Gruzji w 2008 roku badający stosunek Polaków do ewentualnego zamachu na I Obywatela. “
kjonca :
ewa.mewa :
k43r :
zohaas :
anomaly :
naima_on_line :
Ausir :
Paweł Z :
JEDNA DZIENNIE MOŻE BYĆ?
A serio, to te wszystkie oddane SMS-y tak mię uskrzydlają, że od razu chcę więcej pisać! Naprawdę! Jak boni dydy!
@Eli
ok, nie będę Cię miażdżyć, bo w dziewczyńskich kiblach mojej podstawówki też nie było mydła, a ręczników papierowych naonczas jeszcze nie wynaleziono. Mój odruchowy sprzeciw wobec Twojej perspektywy wynika stąd, że ja się z tym światem konfrontuję poprzez moje dzieci w wieku szkolnym. Wcześniej nie musiałam i też mi było dobrze w enklawie. I tak rok szkolny zaczyna się i kończy mszą, rodzice dzieci “nieuczęszczających” są proszeni o zatrzymanie dzieci w domach, gdyż panie świetliczanki także uczestniczą w nabożeństwie.
W zasadzie nie napisałam nic, czego nie moglibyście przeczytać na setkach blogów w dziale “pieprzenie ateisty impotenta na temat tego, jak go rąbią”, ale pytanie zadaję całkowicie serio:
jak stać się beneficjentem wszelkich korzyści płynących z rewolucji bez wywoływania rewolucji? Dochodzę do wniosku, ze wszystkie nasze skargi i przemyślenia są z grubsza na ten temat i właśnie dlatego jestesmy tak żałośni.
A, i Ty się u wo dziwisz, że nie mamy fajterów (smiech ale mały) Nowicka z rozbieganym spojrzeniem kontra Joanna Lodołamacz Najfeld? Proszsz.
Raz mnie skonfrontowano z oszołomem z Gościa Niedzielnego, konfrontacji z Piechą już odmówiłam, więc używam liczby mnogiej ze świadomym masochizmem.
zamykam się do czasu, aż mi wiara w świat nie wróci
Barts :
Wydawało mi się, że każdy to widział, więc może źle rozumiem stwierdzenie “główna Onetu”, ale gdy wczoraj, albo przedwczoraj wieczorem wszedłem na onet.pl, to chyba piąty link w wiadomościach mówił, że geje chcą zabrać dzieci znanemu publicyście.
anomaly :
Proszę.
anna :
No więc to jest to, co ja pamiętam. Serio, pierwszy luz, jaki poczułem od całej tej bogoojczyźnianej atmosfery – to w praktycznie katolickiej szkole. Ale dla mnie ten problem idzie dalej: to nie jest tylko bozia i przyległości – to problem tego, że, jeśli mówimy o szkole, nie ma miejsca na wątpliwości i na naukę wyjaśniania wątpliwości.
I tu przypomina mi się też opowieść znajomej nauczycielki, która usłyszała od swojej uczennicy, że ta na pewno ma złe sny, bo nie chodzi do kościoła.
anna :
Po pierwsze: zadaniem dziennikarza, który prowadzi jest przygotować się. Kiedy ktoś kłamie, to musi mu powiedzieć: ssie pan/pani dane z palucha, itd.
Po drugie: z tymi ludźmi nie ma o czym rozmawiać. To jest kopanie się z koniem.
eli.wurman :
Jako osoba, której urwało od telewizji, ale czasami sobie przyczepia na moment, muszę powiedzieć, że ostatni długi weekend spędzony z TVN24 przyniósł mi jedną potężną refleksję: wysłać tych wszystkich dziennikarzy i wywiadowców na szkolenia z zakresu erystyki i błędów poznawczych. Bo oni albo nie mają o tym pojęcia, albo od wytykania rozmówcom oszustw spada oglądalność.
bart :
Znaczy chyba ludzie lubią dziennikarstwo w stylu Kożuchowskiej (ciągle mam przed oczami jak płacze przez tego kolesia od chleba).
bart :
Toż mówię że w dyskusji np. na tym blogu czy na syffie zawodowy polityk ze swoją metodą dyskusji nie miałby szans.
bart :
Oni tak rozumieją obiektywność i bezstronność, tym kryją albo swoje lenistwo albo politycy walczą w kisielu (^wo TM) jest tym o co chodzi. W tej ostatniej opcji dziennikarz najpierw zagrzewa publikę, potem sędziuje, choć prawie nie ma chwytów niedozwolonych, klatka.
Słyszę suchego newsa, ponieważ nie znam jakiegoś tam prawa i procedur, nie rozumiem jego znaczenia, zamiast komentarza wyjaśniającego dostaję komentarz polityka A, potem B, potem znowu A, A i B na raz, oraz C, czyli porcję bredzenia/bełkotu. Człowiek po prostu nie ma czasu rozkminiać o co w tym chodzi. To dziennikarz powinien zamieniać niewiele znaczące fakty na narrację, a nie politycy. Czyste fakty bez interpretacji nie istnieją.
eli.wurman :
anomaly :
Nie wierzę. Nie wierzę. Czy są jakieś granice portalozy?
Cholera, Bart, odarłeś mnie z niewinności obnażając praktyki manipulacji konkursowych. Gdzie ja się władowałem? Myślałem, że to szlachetne współzawodnictwo, a tu zadek… I to tacy luminarze, jak JKM… Świat stoi na krawędzi zagłady…
PS. Swoją drogą to skądinąd niezłe osiągnięcie – obnażyć coś jawnego ;-)