Home > Racjonalo > Witamina w cudzysłowie

Witamina w cudzysłowie

To będzie jedna z tych historii o doktorze, który odkrył nową witaminę, cudowne lekarstwo na najgorszą chorobę trapiącą ludzkość; lekarstwo, które zawsze było na wyciągnięcie ręki. I jak to zwykle w tych historiach bywa, trzeba wszystko brać w cudzysłów — i doktora, i odkrycie, i witaminę, i leczenie… Ponieważ notka upstrzona taką ilością cudzysłowów będzie wyglądać jak, nie przymierzając, portret Najjaśniejszego Pana obesrany przez muchy, umówmy się, że ja ich nie będę stawiał, a wy będziecie je sobie dopowiadać, m’kay?

To też jedna z tych historii, w których alarm w Detektorze Bzdetu zaczyna wyć na cały regulator już od pierwszych chwil.

W marcu TVN24 nadał poruszający reportaż o chorej na śmiertelnego raka trzustki Róży z Mińska Mazowieckiego. Lekarze nie dawali jej żadnych szans; jedynym ratunkiem miała być „nowatorska i bardzo droga” metoda leczenia witaminą B-17 (nazwa handlowa: Laetrile) w klinice w Meksyku. Temat został mi podsunięty przez sympatycznego czytelnika, jednak nie chciałem o nim wtedy pisać (dlaczego, wytłumaczę pod koniec tekstu). Niedawno o witaminie B-17 napisano na portalu New World Order.com.pl (jeśli klikniecie w link, wrócicie na Blog de Bart — to zemsta adminów NWO za to, że sympatyczny komentator BdB powiadomił IPN o propagowaniu przez NWO kłamstwa oświęcimskiego; jedyne wyjście to skopiowanie i wklejenie linka w nowym oknie lub skorzystanie z linka przez HideRefer). No, pomyślałem, skoro takie autorytety medyczne piszą o Laetrile, to chyba jednak czas się nią zainteresować.

Detektor Bzdetu włączył mi się już na samym początku poszukiwań informacji o Laetrile, przy czytaniu opowieści o (cudzysłów) odkrywcy (cudzysłów) witaminy B-17, samotnie walczącym z chemioterapeutycznym establiszmentem (cudzysłów) naukowcu, (cudzysłów — dalej już sobie poradzicie bez wskazówek, prawda?) doktorze Ernście T. Krebsie.

Doktorów Ernstów T. Krebsów było dwóch — Senior i Junior. Krebst Senior, doktor medycyny, w latach 20. wynalazł oparty na ekstrakcie z pietruszki cudowny syrop Leptinol, leczący hiszpankę, astmę, krztusiec, gruźlicę i — last but not least — zapalenie płuc. Wtedy też nawiązał znajomość z instytucją rządową zwaną FDA, która skonfiskowała mu zapasy syropku pod zarzutem wprowadzania nabywców w błąd co do zdrowotnych korzyści płynących z jego zażywania. Choć Krebs Senior musiał porzucić syropowy biznes, nie dał się jednak zniechęcić do poszukiwania lekarstwa na największe bolączki ludzkości i w latach 40. wynalazł lek na raka o złowieszczej nazwie Mutagen, a na początku lat 50., już razem z Juniorem, stworzył swoje opus magnum — Laetrile, środek oparty na amigdalinie, związku występującym m.in. w pestkach brzoskwini.

Ernst T. Krebs Junior to też doktor, choć jego droga do tego tytułu była ciężka, kręta i długa — trwała aż 35 lat. Wyrzucony ze szkoły medycznej, błąkał się po kilku uniwersytetach, by w 1942 zdobyć z trudem tytuł magistra. W 1973 roku nieistniejący już dziś mały biblijny uniwersytet w Oklahomie nadał Juniorowi tytuł doktora po wygłoszeniu przez niego godzinnego wykładu o Laetrile. Uniwersytet nie miał co prawda wydziałów naukowych, ale co zabawniejsze — nie miał też prawa do nadawania tytułu doktora. Są to jednak detale, nie ma co czepiać się wykształcenia człowieka, który odkrył dla ludzkości nową witaminę B-17 (odkrył też wcześniej B-15, która oprócz raka leczyła również choroby serca). Lepiej czepić się samej witaminy.

Otóż witamina jest z definicji pojęciem względnym. Witamina to związek chemiczny potrzebny do prawidłowego funkcjonowania organizmu, którego to związku organizm nie potrafi sam wytworzyć. Zatem to, co dla ciebie jest witaminą C, dla twojej zaprzyjaźnionej fretki nie jest żadną witaminą, tylko zwykłym, do niczego nieprzydatnym kwasem askorbinowym — fretka bowiem (jak większość ssaków) wytwarza sobie kwas askorbinowy w środku, w wątrobie. Doktor Ernst T. Krebs Junior wierzył zaś, że nowotwory to efekt niedoboru amigdaliny w organizmie. Dla niego więc w świetle powyższych rozważań amigdalina mogła faktycznie być witaminą, ponieważ jej brak w jego mniemaniu powodował chorobę. Dla reszty świata oczywiście coś takiego jak witamina B-17 nie istnieje.

Czytając tekst na New World Order.com.pl, musiałem wyłączać alarm w Detektorze Bzdetu jeszcze kilka razy. Np. kiedy pojawił się argument ad babcinum mądrościum:

Przez cale generacje nasze babcie zwykły dodawać pokruszone nasiona śliwek, czereśni, jabłek, moreli i innych roślin botanicznej rodziny Rosaceae do swych domowych konfitur i dżemów. Babcia pewnie nie wiedziała, dlaczego to robi, ale nasiona wszystkich tych owoców są jednym z najpotężniejszych źródeł witaminy B 17 na świecie.

Serio wasze babcie tak robiły, drodzy czytelnicy? Moje nigdy — szanowały uzębienie swoje oraz swoich bliskich, poza tym były zaznajomione z supernowoczesną technologią ekstrakcji pestek z miąższu, współcześnie określaną jako drylowanie. Ale co region, to inny zwyczaj.

Niedługo później w tekście z NWO.com.pl pojawia się opowieść o ludziach z narodu zamieszkującego pakistańską dolinę Hunza, którzy spożywają ponoć ogromne ilości amigdaliny i dzięki temu dożywają bardzo późnego wieku, a nowotwory są w ich społeczności chorobami nieznanymi. To w rzeczywistości bardzo śmieszna historia. Otóż Hunza istotnie cieszą się dobrym zdrowiem nawet w podeszłym wieku, nie ma to jednak związku z pokruszonymi pestkami w ich dżemach, ale z faktem, że odżywiają się głównie owocami i warzywami oraz dużo zapieprzają po górach. Faktycznie do lat 50. nie odnotowano u nich nowotworów, nie wynikało to jednak z pożerania owoców w całości, ale z braku na ich terytorium jakiegokolwiek lekarza, który mógłby zdiagnozować raka (kiedy w połowie lat 50. do doliny Hunza dotarła ekspedycja medyków z uniwersytetu Kyoto, bez problemu odkryli u niektórych mieszkańców chorobę nowotworową). Mit ich długowieczności ma zaś swe korzenie w latach 70., kiedy dolinę odwiedzili reporterzy „National Geographic”, poszukujący długowiecznych społeczności. Hunza nie prowadzą kronik i nie przywiązują zbytniej wagi do liczenia lat, pytani więc przez dziennikarzy o wiek bez kozery mówili pińcet.

No dobrze, ale to wszystko śmichy-chichy i głupie anegdotki, a jakie są fakty, co mówi PubMed? Otóż PubMed mówi zaskakująco dużo, bo Laetrile to wcale nie żadna „nowatorska” metoda (bo że bardzo droga, w to nie wątpię). Swój szczyt popularności przeżywała w USA w latach 70. (próbował się nią ratować m.in. Steve McQueen). Szacuje się, że zażywało ją 70 000 chorych Amerykanów. Efekty? Żadne. W 1978 r. Narodowy Instytut Raka rozesłał prośby o zgłoszenie przypadków obiektywnego polepszenia po kuracji witaminą B-17 do 385 000 lekarzy, 70 000 innych osób zajmujących się opieką zdrowotną oraz do stowarzyszeń propagujących stosowanie Laetrile. Mimo tak zmasowanej akcji otrzymano jedynie 68 zgłoszeń, z których po przeanalizowaniu za uwieńczone sukcesem uznano sześć (analiza przypadków dokonana była z rygorem ślepej próby — eksperci nie wiedzieli, czy opiniują historię chorego poddanego zwykłej chemioterapii, kuracji Laetrile czy nie otrzymującego żadnej pomocy).

W 1982 r. w kilku amerykańskich szpitalach (w tym w renomowanej Mayo Clinic) przeprowadzono eksperyment na 178 chorych, poddając ich tzw. terapii metabolicznej, w której skład oprócz Laetrile wchodziła specjalna dieta, enzymy i witaminy. Efekt? Żaden, porównywalny do braku jakiejkolwiek terapii. A właściwie nie żaden, tylko wręcz negatywny: u niektórych badanych wystąpiły objawy zatrucia cyjankiem. Nie wspomniałem, że kuracja amigdaliną może prowadzić do zatrucia cyjankiem? Ale ze mnie gapa! Oczywiście, że może prowadzić, co tylko utwierdza w przekonaniu, że jeśli sięgać po (cudzysłów) medycynę alternatywną, to najlepiej po homeopatię. Przynajmniej człowiek nie zrobi sobie krzywdy.

Zainteresowanie witaminą B-17 w Stanach wygasło pod koniec lat 80. Dziś co jakiś czas ktoś trafia do więzienia za handel Laetrile — w 2003 r. przytrafiło się to np. Jasonowi Vale, mistrzowi świata w siłowaniu na rękę, prowadzącemu firmę Chrześcijańscy Bracia. Zaprawdę, czasem życie pisze najdziwniejsze scenariusze.

Poupadały te wszystkie meksykańskie kliniki, które leczyły naiwnych witaminą B-17. Zostało ich raptem kilka, m.in. ośrodek o cynicznie szczerej nazwie Oaza Nadziei, do którego pojechała Róża.

Właśnie, dlaczego nie chciałem wtedy pisać o Róży? Nie trafiła do mediów z powodu swojej choroby, ale z powodu heroicznej kampanii na rzecz jej uratowania, którą rozkręcili jej najbliżsi. Cały Mińsk Mazowiecki zbierał na wyjazd Róży do Meksyku, w salonach fryzjerskich i cukierniach wystawiano skarbonki „na Różę”. Mistrz kickboxingu podarował swój pas na aukcję. Organizowano koncerty charytatywne. Zgłosiła się fundacja z Wrocławia i udało się, uzbierali na podróż do Oazy Nadziei. Taka sytuacja rodzi pytania, których chyba nie powinno się głośno wypowiadać, przynajmniej nie wtedy. Co można powiedzieć ludziom, którzy wspólnie starają się pomóc sąsiadce, nie wiedząc, że zostali oszukani? Czy jeśli w przyszłym roku WOŚP będzie zbierać na magiczne różdżki leczące Morgellony, zmieni to coś w ocenie motywacji ludzi wrzucających datki do puszek? Czy wrzucić samemu? Czy powinno się przekazywać 1% na rzecz dziecka z autyzmem, którego rodzice rujnują się na kosztowne, choć bezwartościowe terapie suplementacyjne?

Nie umiałem wtedy pisać o Róży, bo to nie był czas. Jeśli jest coś dobrego i godnego szacunku w tej historii, to jest to płynąca od obcych ludzi chęć pomocy, której doświadczyła Róża i jej bliscy. Teraz mogę już pisać, ta historia już się skończyła, a skończyła się tak, jak zwykle kończą się takie historie. Po tygodniach niepotrzebnych dodatkowych zabiegów, badań i tułaczki Róża zmarła w hospicjum w San Diego, daleko od domu.

Przy pisaniu tekstu korzystałem przede wszystkim (można nawet powiedzieć, że rżnąłem) ze znakomitego artykułu „Wzlot i upadek Laetrile” na Quackwatch. O micie długowiecznego ludu z doliny Hunza możecie poczytać na longevity.about.com i w piśmie „CA: A Cancer Journal for Clinicians”. Streszczenia wyników badań nad Laetrile znajdziecie jak zwykle w PubMedzie: 1, 2. Historię walki Róży z rakiem zebrano na poświęconej jej stronie.

PS. W komentarzach jeden z obrońców B17 obala wyniki oficjalnych badań poświęconych amigdalinie następującym argumentem:

Niejaki dr. James Cason z University of California w Berkeley przetestował część substancji używanych w badaniach prowadzonych przez NCI [Narodowy Instytut Badań nad Rakiem] na temat amigdaliny i okazało się, że substancje te nie zawierały amigdaliny.

I to prawda. James Cason faktycznie ogłosił taki sensacyjny wynik swoich eksperymentów z próbkami Laetrile. Gdzie ogłosił? W jakimś recenzowanym, poważnym piśmie? W jakimś nierecenzowanym piśmie? W biuletynie uczelnianym? Nie. Wspomniał o tym w swojej autobiografii. Należy też dla przyzwoitości wspomnieć, że James Cason był wielkim zwolennikiem B17 i uważał ów specyfik, wbrew wszelkim wynikom badań i zdrowemu rozsądkowi, za znakomity lek na raka.

Tags: ,
  1. blue.berry
  2. Gammon No.82
    July 30th, 2010 at 14:20 | #2
  3. Veln
    July 30th, 2010 at 14:55 | #3

    Slotna :

    Dzieki, juz myslalam, ze mam jakies zwidy. Serio, kto otwiera link w tej samej karcie, co aktualnie czytany tekst?

    Ktoś kto nie chce wpaść w browsing wykładniczy.

  4. ffatman
    July 30th, 2010 at 14:59 | #4

    @ wo:
    Są obydwie.

  5. mtwapa
    July 30th, 2010 at 15:00 | #5

    morenn :

    @ bart:
    BTW latami sluchałam opowieści o tym, że jak jest nowotwór rozsiany, to trzeba usunąć guz “główny” – matkę, żeby się nie rozmnażała jako samica (a w praktyce tak nie robiono bo po co skoro juz rozsiany nowowtwór jest). a po latach – proszę – http://www.springerlink.com/content/67062465x3145j63/
    czasem niejasna intuicja może mieć znaczenie. no chyba że to jakiś cud psychicZny – pacjent wolny od głównego guza psychicznie czuje się zdrowszy i jakiś efekt placebo/autoterapeutyczny jest.

    Zalecenia medyczne nie sa niezmienne w czasie. Ryzyko operacji zmienia sie w czasie, tzn to co kiedys mialo sporo zgonow obecnie moze byc bezpieczniejsze. Byc moze z jakis przyczyn (odzywianie?) pacjenci pomimo zaawansowanego neo moga byc w nieco lepszym stanie ogolnym niz np. 30 lat temu i lepiej znosic operacje. Wreszcie bez wczytywania sie w jakie staging porownujemy “rozsiane przerzuty” 30 lat temu to (poza sekcja) chyba nie to samo co “rozsiane przerzuty” dzisiaj.

    Ergo: dawne zalecenia mogly bys 100% sensowne przy tamtym poziomie diagnostyki, anestezjologii i ogolnego dobrostanu pacjentow.

  6. Z
    July 30th, 2010 at 15:02 | #6

    AJ :

    A jak każą szukać w dupie zamiast tam, gdzie trzeba?

    To policja pokiwa głową i jak starczy czasu – tam też zajrzy. Zwłaszcza że jasnowidz podaje pewnie albo nic nie mówiące wskazówki, albo konkretne. Konkretne to można sprawdzić dość szybko.

  7. July 30th, 2010 at 15:31 | #7

    Slotna :

    kto otwiera link w tej samej karcie, co aktualnie czytany tekst

    WO.

  8. chris
    July 30th, 2010 at 15:39 | #8

    Z tego co widzę to najpierw była leczona tradycyjnie chemia, resekcja itd
    Innymi słowy wyczerpana, niedożywiona ze zniszczonym układem pokarmowym z nerkami które wysiadły po chemii. Jak jest napisane w każdej książce…lekarze ją zniszczyli a debile zwalają to na B17. Ten związek nie naprawi już tych zniszczeń i nie wzmocni osłabionego i zniszczonego organizmu..zażalenie do kogo innego nie do klinki w Meksyku.
    B17 to nie kamień filozoficzny i wymaga organizmu nie zniszczonego chemią na skraju wyczerpania.
    Każdy kto decyduje się na odwrotny obieg rzeczy wygrałby.
    Jak zwykle pokarm dla idiotów …”terapia b17 się nie udała”…akurat !

  9. July 30th, 2010 at 15:47 | #9

    chris :

    Z tego co widzę to najpierw była leczona tradycyjnie chemia, resekcja itd

    Innymi słowy wyczerpana, niedożywiona ze zniszczonym układem pokarmowym z nerkami które wysiadły po chemii. Jak jest napisane w każdej książce…lekarze ją zniszczyli a debile zwalają to na B17. Ten związek nie naprawi już tych zniszczeń i nie wzmocni osłabionego i zniszczonego organizmu..zażalenie do kogo innego nie do klinki w Meksyku.

    B17 to nie kamień filozoficzny i wymaga organizmu nie zniszczonego chemią na skraju wyczerpania.

    Każdy kto decyduje się na odwrotny obieg rzeczy wygrałby.

    Jak zwykle pokarm dla idiotów …”terapia b17 się nie udała”…akurat !

    Czyżby towarzysz Miekina w naszych skromnych progach?

  10. July 30th, 2010 at 15:48 | #10

    chris :

    Jak jest napisane w każdej książce…lekarze ją zniszczyli a debile zwalają to na B17.

    Ja tego w każdej książce nie przeczytałem, ale być może z racji bycia debilem mam inną biblioteczkę niż ty.

    A może to nie ja jestem debilem, tylko ty? Bo ja nie twierdzę, że Róża zmarła od stosowania Laetrile, a ty najwyraźniej tego nie rozumiesz. Ja twierdzę tylko, że “witamina B-17” jest kompletnie nieskuteczna w leczeniu raka i służy jedynie podsycaniu fałszywej nadziei.

    A Róży nie zniszczyła chemioterapia, tylko jeden z najbardziej śmiertelnych nowotworów.

    Jak zwykle pokarm dla idiotów …”terapia b17 się nie udała”…akurat !

    A Steve McQueen miał malutkiego guza, którego chciał usunąć ze względów estetycznych i operacja się nie udała, wiem.

  11. Gammon No.82
    July 30th, 2010 at 15:49 | #11

    Półgłówków ci dzisiaj dostatek, ale i tego przyjmiemy na szczęśliwą wróżbę zwycięstwa.

    chris :

    Innymi słowy wyczerpana, niedożywiona ze zniszczonym układem pokarmowym z nerkami które wysiadły po chemii.

    No jasne, bo z powodu chorób nowotworowych się nie umiera.

  12. chris@o2.pl
    July 30th, 2010 at 15:59 | #12

    @ Gammon No.82:

    Z powodu nowotworów nie musisz umierać, umiera się z powodu konwencjonalnej medycyny a terapię tego typu amigdalina znano już 6 tyś lat temu.

    Bo widzisz przygłupie na terapię letrilem było za późno.
    To terapia tradycyjna ją zniszczyła, a rak został by dawno pokonany.
    Gówno wiesz o medycynie patałachu i onkologi, te tematy już przerabiałem.
    Takich wyleczeń jest bardzo dużo. Nikt cię nie wyleczy kiedy jesteś zatruty.
    Takich przypadków znam wiele i leczenie odniosło sukces…i było cholernie tanie.
    Takiego szmaciarskiego myślenia to u nas w kraju dostatek.

    “czterdzieści lat nosiłam ten płaszcz, a ty go zniszczyłaś w jeden dzień…

  13. bantus
    July 30th, 2010 at 16:09 | #13

    Gammon No.82 :

    Nie dałoby się wysłać Macierewicza do Hollywood?

    Nadawałby się na kardynała albo inkwizytora, tu inaczej niż w Latającym Cyrku komizm byłby niezamierzony.

    bart :

    Hitler badał teorje pustej ziemi, która zaprowadziła go na Antarktydę do rasy Arjów w jej wewnątrzu

    Kurde, Szagma i Hitler szukający Arjów we wnętrzu ziemi.

  14. July 30th, 2010 at 16:11 | #14

    Gammon No.82 :

    No jasne, bo z powodu chorób nowotworowych się nie umiera.

    To ten wariat z guzem, od tego się nie umiera,
    To ten wariat z guzem, co holistycznie spędza czas.

  15. July 30th, 2010 at 16:18 | #15

    chris :

    akurat !

    To musi być jakiś znak rozpoznawczy oszołomów i idiotów.

  16. July 30th, 2010 at 16:21 | #16

    czescjacek :

    WO.

    Ja zawsze otwieram nowe okno – i nie rozumiem kloniarzy z ich “kartami”. Podejrzewam, że to jakieś odruchy związane z tym, że Widowsy zaczynają mulisto pracować, jak się otworzy tak ze dwa czy nawet trzy okienka.

  17. July 30th, 2010 at 16:27 | #17

    wo :

    Ja zawsze otwieram nowe okno

    Przypuszczalnie to jakieś odruchy związane z tym, że Maki zaczynają mulisto pracować, jak się otworzy tak ze dwie czy nawet trzy karty.

    ekolog :

    To musi być jakiś znak rozpoznawczy oszołomów i idiotów.

    http://blip.pl/tags/prawicowainterpunkcja przecież

  18. Gammon No.82
    July 30th, 2010 at 16:34 | #18

    chris@o2.pl :

    Gówno wiesz o medycynie patałachu i onkologi, te tematy już przerabiałem.

    Zacznij jednak od przerobienia materiału z ortografii. W drugiej kolejności zajmij się gównem i proktologią, a onkologią dopiero na sam koniec.

  19. July 30th, 2010 at 16:40 | #19

    chris@o2.pl :

    @ Gammon No.82:
    Z powodu nowotworów nie musisz umierać, umiera się z powodu konwencjonalnej medycyny a terapię tego typu amigdalina znano już 6 tyś lat temu.
    Bo widzisz przygłupie na terapię letrilem było za późno.

    To terapia tradycyjna ją zniszczyła, a rak został by dawno pokonany.

    Gówno wiesz o medycynie patałachu i onkologi, te tematy już przerabiałem.

    Takich wyleczeń jest bardzo dużo. Nikt cię nie wyleczy kiedy jesteś zatruty.

    Takich przypadków znam wiele i leczenie odniosło sukces…i było cholernie tanie.

    Takiego szmaciarskiego myślenia to u nas w kraju dostatek.
    “czterdzieści lat nosiłam ten płaszcz, a ty go zniszczyłaś w jeden dzień…

    Nie Miekina. Redaktor “Atlantydy Nowej” sprawia wrażenie kulturalniejszego.

  20. July 30th, 2010 at 16:47 | #20

    chris@o2.pl :

    terapię tego typu amigdalina znano już 6 tyś lat temu.

    I wciąż nie zdobyła uznania? To źle świadczy o jej skuteczności.

    chris@o2.pl :

    Takich wyleczeń jest bardzo dużo. Nikt cię nie wyleczy kiedy jesteś zatruty.
    Takich przypadków znam wiele i leczenie odniosło sukces…i było cholernie tanie.

    Ale wiesz, że nikomu nie zaimponujesz argumentem ze starożytności oraz tajemniczymi przypadkami, których znasz wiele?

    No i nie wiem, jak z tym cholernie tanim leczeniem, skoro na Różę zrzucał się cały Mińsk Mazowiecki. I to nie tylko na sam bilet, ale również na terapię w Oasis of Hope.

  21. July 30th, 2010 at 16:50 | #21

    bart :

    Ale wiesz, że nikomu nie zaimponujesz argumentem ze starożytności oraz tajemniczymi przypadkami, których znasz wiele?
    No i nie wiem, jak z tym cholernie tanim leczeniem, skoro na Różę zrzucał się cały Mińsk Mazowiecki. I to nie tylko na sam bilet, ale również na terapię w Oasis of Hope.

    Wiesz, 6 tyśięcy (pisownia oryginalna) lat, to inflacja trochę podniosła cenę tej jakże skutecznej terapii.

  22. July 30th, 2010 at 16:55 | #22

    Zresztą w Internecie można znaleźć orientacyjne koszty “leczenia” w Oasis of Hope:

    I have been going to the Oasis of Hope Clinic for over 3.5 years now. They have helped me, but I must warn you that I have paid over 300 thousand dollars so far. The $25,000 US that was posted here is just an introductory. If you have a severe case, you will pay a lot of money. I am fortunate to have some money from my aerospace company I founded, but my honest opinion is that this hospital will help you the most and get you better if you have a lot of money. They are in a figurative sense, milking me of my money but, I really have no other choice, while it is costing me a lot of money, they are keeping me alive. So I am grateful for that. They do ozone iv, uv iv, perftec, vitamin c iv, laetrile iv, vit k iv and nurtracuticals. Also they do light chemo too. The light chemo has helped me a little too.

    So, again, I will say that in England I cannot get any treatment, even with all my money, the doctors won’t risk losing their license. At Oasis, they
    will keep me alive until I run out of money i guess. The treatment is very expenisive at Oasis. The rates for medicines, surgeries are more expensive than in England. For example, an antibiotic in England cost me about say $30 US. The same at Oasis, they charged me $250 US. To remove a cyst in England I was quoted about $500 US. I paid almost $3000 US at the Oasis of Hope Hospital. That is a much higher rate. A bone scan in England cost me about $400 US through a private company, at Oasis I paid a bloody $1000 US.

    My 72 year old Aunt was diagnosed with HER-2 Breast Cancer November 2008. She chose to have alternative treatment first in Rockwall, TX, it did not improve, and decided to go to Oasis of Hope. On March 8, my husband and I sent her off for 3 weeks by herself. Now let me go back a ways on the financial end of this. She was told by Daniel, CEO, that normally the cost is $50,000+ to treat her but in her case, like she was someone special, they would do it for $22,500, now we did not have that type of money but he made her feel like she was special enough to get that special sale price. We prayed, and knew that if the Lord wanted her there, He would provide, and He did. So on Sunday, March 8th we put her on a plane and she returned home on Monday, March 30th, weakened and unable to even take care of herself. She had intense treatments the entire time she was there, and tests were done, etc. She was given the words, “You are cancer free, all blood work is good.” She returned home on March 30th, and is now in Arlington Memorial Hospital with cancer throughout her entire body.

    Z artykułu o dr. Contrerasie, cudotwórcy z Oasis of Hope:

    A course of treatment typically takes around three weeks and the hospital has roughly 180 private rooms. A stay can cost between $US 15,000 and $US 20,000. But Francisco emphasises that treatment is a two year programme; the first three weeks at The Oasis are more about education and training to enable the patient to continue the programme effectively when they return home.

  23. July 30th, 2010 at 16:56 | #23

    czescjacek :

    Przypuszczalnie to jakieś odruchy związane z tym, że Maki zaczynają mulisto pracować, jak się otworzy tak ze dwie czy nawet trzy karty.

    A na czym dokładnie polega wyższość “nowej karty” nad “nowym oknem”? Oknem łatwiej sterować, można je zmniejszyć, zobaczyć miniaturki wszystkich okien, schować je do Docka, przesunąć itd. Okienko z kilkoma kartami to po prostu okienko z kilkoma kartami, nie można np. jednej z nich zrzucić do docka jako miniaturkę na zaś.

  24. July 30th, 2010 at 16:59 | #24

    wo :

    A na czym dokładnie polega wyższość “nowej karty” nad “nowym oknem”?

    A skąd mam wiedzieć, przecież nie otwieram nowych okien.

  25. July 30th, 2010 at 17:00 | #25

    O rety, nadchodzi Najnudniejszy Flejm Świata.

  26. Gammon No.82
    July 30th, 2010 at 17:15 | #26

    bart :

    Najnudniejszy Flejm Świata

    Kloniarz z makówkarzem
    Pogrywali w karty
    W otwartym oknie.

  27. July 30th, 2010 at 17:19 | #27

    Gammon No.82 :

    Kloniarz z makówkarzem
    Pogrywali w karty
    W otwartym oknie.

    Electrificat!

  28. Gammon No.82
    July 30th, 2010 at 17:20 | #28

    ekolog :

    Electrificat!

    Ekskremente Maiestatis!

  29. Gammon No.82
    July 30th, 2010 at 17:21 | #29

    Panie spamołap – jam dziecię niewinne – poniechaj mnie.

    EDIT:
    bart :

    They do ozone iv

    Ozon dożylnie?

  30. July 30th, 2010 at 17:29 | #30

    bart :

    O rety, nadchodzi Najnudniejszy Flejm Świata.

    Obiecuję już nie podrzucać.

  31. July 30th, 2010 at 17:36 | #31

    Gammon No.82 :

    ozon dożylnie?

    E tam ozon – uv dożylnie to dopiero osiągnięcie!

  32. szwedzki
    July 30th, 2010 at 17:38 | #32

    Praca na ca. 10 stronach – jestem skłonny uwierzyć, że na maku wygodniej jest otwierać okna, ze względu na to, co napisał WO. Przy większej ilości stron taby są jednak dużo wygodniejsze, a np. w Chrome łatwo jest skillować te sprawiające problemy. Większość znanych mi makowców ma otwarte kilka okien z kilkoma kartami, tematycznie (prawdależypośrodku).

  33. Gammon No.82
    July 30th, 2010 at 17:41 | #33

    ekolog :

    uv dożylnie to dopiero osiągnięcie

    UV przynajmniej embolii nie wywoła.

  34. July 30th, 2010 at 17:44 | #34

    Gammon No.82 :

    UV przynajmniej embolii nie wywoła.

    Czyli jest skuteczniejszym lekarstwem – jak homeopatia. Leczy a efektów ubocznych nie wywoła.

  35. romgier
    July 30th, 2010 at 18:23 | #35

    @ digan:

    co to są zasady tomasza lisa?

    to tefałenowskie określenie na schemat budowy newsów w programach informacyjnych: mniej słów a więcej obrazu; narrator z offu; wiele dynamicznych ujęć (zbliżenia na szczegóły, jak długopis, krawat, dłonie itp. wypowiadającej się w tv postaci); tworzenie z newsów ‘opowieści’ (np. fakt, że uwzględniane są głosy przeciwnych stron, a na końcu jest komentarz pana redaktora). Pewnie dałoby się dołożyć jeszcze parę takich reguł, ale to już implicite.
    Rezultatem jest dokładnie to, co opisałeś w swoim poście i dryf wszelkiej informacji w stronę rozrywki.
    Jak wskazuje nazwa, zasady sformułował ponoć Lis po powrocie z USA, kiedy przeszedł z tvp do iti i zaczął tworzyć Fakty w TVN-ie. Miało być jak w CNN a ludzie mieli nie zasypiać w fotelach w trakcie dziennika i doczekać reklam. Ten skutek pan Tomasz zapewne osiągnął.

  36. chris
    July 30th, 2010 at 18:51 | #36

    Mnie zastanawia jedno ? czy rodzina dała Ci pozwolenie na szarganie pamięci Róży Nowak.

    To cytat z jej strony:

    “Co do leczenia leatrilem (wit. b17), co mogę powiedzieć? Na pewno nie jest to szkodliwe. Przez ponad 20 dni pobytu w szpitalu nie widziałem ani jednej osoby, która by się źle czuła po tym leku, albo miała jakieś negatywne objawy. Rozmawiałem z wieloma osobami, które się tym od dawna leczą, zaufanymi pielęgniarkami, i zgodnie twierdzili, że to naprawdę może pomóc, jednak efekty widoczne są po kilku miesiącach, czasami po roku. Nie zawsze uda się całkowicie wyleczyć, czasami zatrzymuje się rozwój guza, czasami przedłuża życie i daje więcej czasu. Wydaje mi się, że jeżeli ktoś ma nowotwór bez przerzutów, warto próbować leczenia leczenia b17, Wit C, zwłaszcza, że nie przeszkadza to w podawaniu chemioterapii. U Różyczki, jak wszyscy wiemy, w momencie przyjazdu do Oasis nowotwór był rozsiany do całej jamy otrzewnej, zaatakowane były jelita i wiele innych narządów, do tego była to bardzo agresywna odmiana raka trzustki, który jest jednym z najmniej poznanych i najgorszych nowotworów. Nie udało się, ale mam nadzieję, że nasza walka nie pójdzie na marne.”

    Innymi słowy, jakim prawem ktoś tak chamski i wulgarny wykorzystuje czyjąś śmierć do swoich żałosnych wypocin i promocji swoje własnej internetowej arogancji. Powinni Cię zaskarżyć, lub przynajmniej zarządzać skasowania tego artykułu. Nie mniej wysłałem info do rodziny o twojej historyjce. Ślizgaj się na swoich zwojach mózgowych. Bo jakoś nie wierzę ani w twoją uczciwość ani szczerość. Nie tobie oceniać czy ktoś postępował słusznie czy nie. Nie tobie oceniać kompetencje lekarzy w Meksyku bo nie masz ani wykształcenia ani wiedzy aby poruszać się w tej tematyce.

  37. romgier
    July 30th, 2010 at 19:02 | #37

    chris :

    bo nie masz ani wykształcenia ani wiedzy aby poruszać się w tej tematyce.

    gdzie zrobię magisterium z leczenia b17? proszę, odpowiedz szczerze i bez agresji. czy może jest ono wykładane w trakcie studiów medycznych?

  38. July 30th, 2010 at 19:04 | #38

    chris :

    Nie mniej wysłałem info do rodziny o twojej historyjce

    Najbardziej to lubię, jak ktoś, kto nawet nie umie napisać “niemniej”, wypowiada się na temat czyjegoś wykształcenia.

  39. Gammon No.82
    July 30th, 2010 at 19:06 | #39

    chris :

    Mnie zastanawia jedno ? czy rodzina dała Ci pozwolenie na szarganie pamięci Róży Nowak.

    Mnie zastanawia, czy orientujesz się, że nikt tu niczego nie szarga, a pozwolenie czyjejkolwiek “rodziny” na opublikowanie tego tekstu nie jest potrzebne.

    Powinni Cię zaskarżyć, lub przynajmniej zarządzać skasowania tego artykułu.

    Powinieneś zapoznać się z obowiązującym porządkiem prawnym, zanim ponownie wystartujesz z takimi pogróżkami.

    Nie mniej wysłałem info do rodziny o twojej historyjce.

    Wyślij jeszcze donos do MO, NKWD, CBA, CBŚ i CMMPiSNC.

    Bo jakoś nie wierzę ani w twoją uczciwość ani szczerość.

    Twoja wiara wisi mi balasem u odbytu. Innym prawdopodobnie też.

    Nie tobie oceniać czy ktoś postępował słusznie czy nie. Nie tobie oceniać kompetencje lekarzy w Meksyku bo nie masz ani wykształcenia ani wiedzy aby poruszać się w tej tematyce.

    Zarobiłeś coś na owej wyprawie do “Oazy nadziei”, że się tak napinasz?

  40. July 30th, 2010 at 19:11 | #40

    Gammon No.82 :

    CMMPiSNC

    Centralny Magazyn Miodu Pitnego i Smarowanego Na Chlebek?

  41. July 30th, 2010 at 19:22 | #41

    @chris podpisujący się czasem chris@o2.pl

    Piszesz najpierw:

    Z powodu nowotworów nie musisz umierać, umiera się z powodu konwencjonalnej medycyny a terapię tego typu amigdalina znano już 6 tyś lat temu.

    By potem podpierać się tekstem lecącym tak:

    Nie zawsze uda się całkowicie wyleczyć, czasami zatrzymuje się rozwój guza, czasami przedłuża życie i daje więcej czasu. Wydaje mi się, że jeżeli ktoś ma nowotwór bez przerzutów, warto próbować leczenia leczenia b17, Wit C, zwłaszcza, że nie przeszkadza to w podawaniu chemioterapii.

    Proponuję więc, byś się zdecydował i wyraził jasno swoją opinię. Albo nowotwór nie zabija, albo zabija. Albo istnieją nieuleczalne nowotwory, albo występuje tylko niedobór amigdaliny.

    Weź i podejmij decyzję. Z wysyłaniem czegokolwiek gdziekolwiek dyskutować się nie da. A jeśli nie chcesz dyskusji, Twoja obecność tutaj jest jak mysz w bezsensu.

  42. Gammon No.82
    July 30th, 2010 at 19:24 | #42

    wo :

    Centralny Magazyn Miodu Pitnego i Smarowanego Na Chlebek?

    No przecież, ale to miało być Geheime Kommandosache.

  43. July 30th, 2010 at 19:30 | #43

    Spamołap, Ty świnio. Policzę się z Tobą. Wiem gdzie mieszkasz. O zmierzchu, który – licz się z tym draniu – już nadchodzi wejdę na most pod którym zwykłeś spać i zacznę skakać. Ale nie tak zwyczajnie. Będziesz miał wrażenie, że oto chińska armia zorganizowała sobie nad twoim łbem galowy przemarsz. I będziesz się bał. Wyobrazisz sobie, że oto nadeszli producenci odtwarzaczy mp3, które kupiłeś na giełdzie taniej niż w sklepie bo “spadły z TIRa”. I ze teraz chcą pomsty, bo mimo że na folijce przyklejonej do ekranu wyraźnie napisali “Please don’t steal music”, ty i tak za pomocą programu Kazaa w 1998 roku pobrałeś z internetu piosenkę Alizee. Oj, jak będziesz się bał! A ja nie powstrzymam się od wykrzykiwania “Ping-pong!” i innych chińskich wyrazów, by upewnić cię we wrażeniu, które mylnie odniesiesz!

    Spamołap, dopadnę cię!!!1111one!

  44. July 30th, 2010 at 19:38 | #44

    wo :

    Centralny Magazyn Miodu Pitnego i Smarowanego Na Chlebek?

    Że tak powiem #chcę-to

  45. July 30th, 2010 at 19:47 | #45

    chris :

    ktoś tak chamski i wulgarny

    Czy mógłbyś wskazać gdzie Bart jest chamski i wulgarny? Na razie to ty wypełniasz znamiona chamstwa i wulgarności, natomiast Bart o Róży, jej rodzinie i miasteczku pisze w sposób kulturalny i stonowany. Ale może coś przegapiłem, więc proszę, wskaż mi.

  46. July 30th, 2010 at 20:14 | #46

    ffatman :

    @ babilas:
    Nie mieszajmy Krebsów.

    A gdzie ja mieszam?

  47. janekr
    July 30th, 2010 at 21:01 | #47

    Gammon No.82 :

    A na zbrodnię doskonałą najlepiej nadaje się zatłuczenie gazrurką w ciemną noc listopadową.

    Morderca z Ciebie, jak ze mnie programista CSS. Wszak nie zamierzać zamordować byle kogo – ot tak, dla satysfakcji albo dlatego, że nienawidzisz kobiet?

    Jeśli zatłuczesz w ciemną noc, nawet bez świadków stryjaszka, po którym dziedziczysz, to możesz spodziewać się niewygodnych pytań, z których się nie wyłgasz.

  48. Gammon No.82
    July 30th, 2010 at 21:07 | #48

    janekr :

    Wszak nie zamierzać zamordować byle kogo – ot tak, dla satysfakcji albo dlatego, że nienawidzisz kobiet?

    Skąd wiesz?

    Jeśli zatłuczesz w ciemną noc, nawet bez świadków stryjaszka, po którym dziedziczysz, to możesz spodziewać się niewygodnych pytań, z których się nie wyłgasz.

    Toteż proste sprawy to sprawy, w których modus operandi albo motyw na wejściu identyfikuje sprawcę. Jak w “Opowieściach z różnych kieszeni” Čapka.

  49. janekr
    July 30th, 2010 at 21:14 | #49

    Gammon No.82 :

    motyw na wejściu identyfikuje sprawcę.

    Że zacytuję Lema “liczba przyczyn, dla których ludzie prywatnie się mordują – na nieszczęście autorów kryminałów – jest fatalnie ograniczona”.

    A na stryjaszka, po którym DUŻO dziedziczysz, to od gazrurki lepsze jednak migdały z cytryną. Albo TELEFORCE – zabijanie myślą.

  50. July 30th, 2010 at 21:24 | #50

    chris :

    Mnie zastanawia jedno ? czy rodzina dała Ci pozwolenie na szarganie pamięci Róży Nowak.

    Kolejny raz dajesz bolesny przykład nieumiejętności czytania ze zrozumieniem.

    chris :

    Nie mniej wysłałem info do rodziny o twojej historyjce.

    Bardzo dobrze zrobiłeś – mają prawo wiedzieć, że ktoś gdzieś pisze o ich zmarłej bliskiej. Twój gest był jednak niepotrzebny. Kilka dni temu napisałem do nich maila, że piszę bardzo krytyczną notkę o Laetrile i wspomnę o Róży. Administrator strony poświęconej Róży też zapewne zauważył kilkadziesiąt wejść z jakiegoś bloga.

  51. sheik.yerbouti
    July 30th, 2010 at 21:34 | #51

    bart :

    Bardzo dobrze zrobiłeś – mają prawo wiedzieć, że ktoś gdzieś pisze o ich zmarłej bliskiej.

    Śmiem wątpić, czy cokolwiek co on zrobił, zrobił bardzo dobrze.

  52. July 30th, 2010 at 21:39 | #52

    janekr :

    Morderca z Ciebie, jak ze mnie programista CSS. Wszak nie zamierzać zamordować byle kogo – ot tak, dla satysfakcji albo dlatego, że nienawidzisz kobiet?
    Jeśli zatłuczesz w ciemną noc, nawet bez świadków stryjaszka, po którym dziedziczysz, to możesz spodziewać się niewygodnych pytań, z których się nie wyłgasz.

    Dlatego najtrudniej by było schwytać kogoś, kto celowo miesza seryjne ofiary, zabijając bez klucza. Najpierw wykluczając możliwe motywy, randomizując daty, miejsca, ofiary.

  53. July 30th, 2010 at 21:42 | #53

    A jutro u Astromarii przeczytamy “CHORZY Z NIENAWIŚCI PSEUDORACJONALNI PSYCHOPACI PLANUJĄ MORD NA PRZYPADKOWYM PRZECHODNIU”.

  54. July 30th, 2010 at 22:00 | #54

    bart :

    A jutro u Astromarii przeczytamy “CHORZY Z NIENAWIŚCI PSEUDORACJONALNI PSYCHOPACI PLANUJĄ MORD NA PRZYPADKOWYM PRZECHODNIU”.

    Nie od dziś wiadomo, że kościół świętej Astromarii od Chemtrailsów ma poważne problemy w rozróżnianiu co jest rzeczywistością, co teoretyzowaniem a co wytworem ich wykrzywionej wyobraźni..

  55. Gammon No.82
    July 30th, 2010 at 22:01 | #55

    bart :

    “CHORZY Z NIENAWIŚCI PSEUDORACJONALNI PSYCHOPACI PLANUJĄ MORD NA PRZYPADKOWYM PRZECHODNIU”

    Eulalia Zakościelna, Celestyn Człopa: “Mord w inhalatorium”. Serio, było coś takiego. Jakieś 30, może 35 lat temu.

  56. szwedzki
    July 30th, 2010 at 22:04 | #56

    chris :

    Nie tobie oceniać czy ktoś postępował słusznie czy nie. Nie tobie oceniać kompetencje lekarzy w Meksyku bo nie masz ani wykształcenia ani wiedzy aby poruszać się w tej tematyce.

    Drogi chrisie, zaintrygowało mnie to co piszesz i bardzo chciałbym się dowiedzieć, co sądzisz na temat leczenia raka cieciorką? http://blogdebart.hell.pl/2010/03/07/warzywko-w-lydzi/

  57. AJ
    July 30th, 2010 at 22:09 | #57

    ffatman :

    aktualny problem polskich językoznawców, czy kierować się literą (wtedy amigdalina i mikologia), czy wymową (wtedy amygdalina i mykologia)

    Nie pierwszy raz widzę takie stwierdzenie i muszę zapytać: dlaczego językoznawców? Oni chyba nie będą używać tych słów?

  58. sheik.yerbouti
    July 30th, 2010 at 22:38 | #58

    AJ :

    muszę zapytać: dlaczego językoznawców? Oni chyba nie będą używać tych słów?

    Bo kiedyś zaczął Wielki Językoznawca i teraz już trudno zarzucić zwyczaj.

  59. AJ
    July 30th, 2010 at 22:52 | #59

    Wielki Językoznawca to raczej chyba przepisywał ołów, nie amigdalinę?

  60. Slotna
    July 31st, 2010 at 00:43 | #61

    wo :

    Ja zawsze otwieram nowe okno – i nie rozumiem kloniarzy z ich “kartami”. Podejrzewam, że to jakieś odruchy związane z tym, że Widowsy zaczynają mulisto pracować, jak się otworzy tak ze dwa czy nawet trzy okienka.

    Miedzy kartami moge przeskakiwac za pomoca klawiatury, nie zasmiecaja mi dolnego paska i zostaja w przegladarce na zas. Oraz oczywiscie w tym wypadku to wszystko jedno, czy chodzi o karte, czy o okno. Grunt, ze nie na czytanym tekscie.

  61. July 31st, 2010 at 06:22 | #62

    Fani syna Boga chyba czytają tego bloga!

  62. July 31st, 2010 at 08:37 | #63

    ekolog :

    Dlatego najtrudniej by było schwytać kogoś, kto celowo miesza seryjne ofiary, zabijając bez klucza. Najpierw wykluczając możliwe motywy, randomizując daty, miejsca, ofiary.

    Zawsze mi się wydawało, że potrącić kogoś zajumanym samochodem, zbiec i porzucić pojazd najlepiej na środku jeziora, załatwia większość problemów o ile nie wszystkie (mogłem to ukraść z jakiegoś kryminału, nie pamiętam)

  63. Gammon No.82
    July 31st, 2010 at 08:42 | #64

    ekolog :

    Fani syna Boga chyba czytają tego bloga!

    Lecz mimo tego nie panują nad klawiaturą.

    W królestwie Hunów nie ma przestępców.

    Nie ma tu również zdrajców, złodziei i oszustów.

    Zawiść, zachłanność czy egoizm to postawy niespotykane wśród tych ludzi przyjaznych i uczynnych, którzy, na co dzień realizują zasadę miłości bliźniego.

    Są życzliwi, gościnni i pełni radości życia.

    Nie wiem, co na to by powiedział ponury Attyla, pseudonim artystyczny “Bicz Boży”.

  64. July 31st, 2010 at 09:06 | #65

    Gammon No.82 :

    Nie wiem, co na to by powiedział ponury Attyla, pseudonim artystyczny “Bicz Boży”.

    Jak to co. “Nie ma, bo wszystkich powywieszałem”.

  65. July 31st, 2010 at 09:41 | #66

    Nadrabiając zaległości blogaskowe, natrafiłem na coś takiego u Kallipygosa.

    Oczywiście nasi przyjaciele z chrześcijańskiego forum już się zdążyli obruszyć i zastanawiają się, czy można zerwać polisę ze względów moralnych.

  66. July 31st, 2010 at 10:13 | #67

    Firefox się znowu wysypuje, skoro już weszliśmy w kloniarstwo.

  67. July 31st, 2010 at 10:18 | #68

    Marceli Szpak :

    ekolog :
    Dlatego najtrudniej by było schwytać kogoś, kto celowo miesza seryjne ofiary, zabijając bez klucza. Najpierw wykluczając możliwe motywy, randomizując daty, miejsca, ofiary.

    Zawsze mi się wydawało, że potrącić kogoś zajumanym samochodem, zbiec i porzucić pojazd

    Polecam serial NUMB3RS, ktory diluje z probabilistyką i różną zaawansowaną matematyka w służbie policji.

    Slotna :

    Miedzy kartami moge przeskakiwac za pomoca klawiatury, nie zasmiecaja mi dolnego paska

    W nowym oknie??? Dobrze, że on nie zabiera dziecku komputera kiedy chce otworzyć dodatkowy dokument. #mistrzjednegoskrótuklawiszowego

  68. July 31st, 2010 at 10:20 | #69

    bart :

    Oczywiście nasi przyjaciele z chrześcijańskiego forum już się zdążyli obruszyć i zastanawiają się, czy można zerwać polisę ze względów moralnych.

    Nieczytanie OWU nie popłaca.

  69. July 31st, 2010 at 10:20 | #70

    Dobra, sąd kapturowy z Blipa wydał wyrok.

  70. July 31st, 2010 at 10:24 | #71

    Barts :

    Firefox się znowu wysypuje, skoro już weszliśmy w kloniarstwo.

    Potrzebuję wolnego dnia na reinstalkę całości. Najbliższy wolny dzień we wrześniu, niestety.

  71. July 31st, 2010 at 10:27 | #72

    bart :

    Dobra, sąd kapturowy z Blipa wydał wyrok.

    Na kogo?

  72. July 31st, 2010 at 10:29 | #73

    @zbrodnia doskonała

    Była taka sprawa, że jeden gość zniknął i nie można go było znaleźć. Po paru latach przyszedł na policję jego brat (chyba) i przyznał się do zabójstwa. Wskazał jezioro, w którym zatopił zwłoki ofiary. Poszukiwania trwały, a gość się rozmyślił, odwołał wszystko i powiedział, że nic takiego nie zrobił. Mimo długiego grzebania w mule, ciała nie odnaleziono, a gość chodzi wolny po świecie, między uczciwymi obywatelami. Ależ złowrogo zakończyłem.

  73. July 31st, 2010 at 10:29 | #74

    Nachasz :

    Na kogo?

    Na nudziarza. Tu wszyscy mają być uśmiechnięci, przyjaźni i interesujący. Malkontentom mówimy “nie”.

  74. Gammon No.82
    July 31st, 2010 at 10:46 | #75

    January :

    Jak to co. “Nie ma, bo wszystkich powywieszałem”.

    Nienienie, nie sądzę, żeby Attyla był zachwycony, że jego poddani są postrzegani jako przyjaźni, uczynni, na co dzień realizujący zasadę miłości bliźniego, życzliwi i gościnni. Na radość życia może by przystał, w końcu chłopaki mieli swoje specyficzne radości i rozrywki.

    bart :

    Dobra, sąd kapturowy z Blipa wydał wyrok.

    Okrutnik.

    Tu wszyscy mają być uśmiechnięci, przyjaźni i interesujący.

    I żreć pestki Rosaceae?

    BTW gdyby tak zmięszać przepis na Bryję Mistrza Józefa ze starodawnymi przepisami Hunzów na marmelady pestkowe, wyszłoby chyba Panaceum Absolutum.

  75. July 31st, 2010 at 10:53 | #76

    Gammon No.82 :

    BTW gdyby tak zmięszać przepis na Bryję Mistrza Józefa ze starodawnymi przepisami Hunzów na marmelady pestkowe

    …i to wszystko w ranę w nodze…

  76. Gammon No.82
    July 31st, 2010 at 11:04 | #77

    bart :

    …i to wszystko w ranę w nodze…

    Albo od razu intra vene, jak ozon w Oazie Nadziei.

  77. Slotna
    July 31st, 2010 at 11:11 | #78

    hlb :

    W nowym oknie??? Dobrze, że on nie zabiera dziecku komputera kiedy chce otworzyć dodatkowy dokument. #mistrzjednegoskrótuklawiszowego

    Ale po chuj mnie zacytowales?

  78. July 31st, 2010 at 11:14 | #79

    Barts :

    Firefox się znowu wysypuje, skoro już weszliśmy w kloniarstwo.

    Mnie się tu nigdy Firefox nie wysypywał. Ale generalnie to radzę przesiadkę na Chrome.

  79. Gammon No.82
    July 31st, 2010 at 11:16 | #80

    Slotna :

    Ale po chuj mnie zacytowales?

    Po chuj to pingwin w wodzie stoi.
    [wybacz, nie wytrzymałem, żeby nie zacytować]

  80. July 31st, 2010 at 11:17 | #81

    hlb :

    Polecam serial NUMB3RS

    No, thanx. Próbowałem i po 3ch odcinkach okazało się nudniejsze niż House i CSI (we wszystkich odsłonach) razem wzięte. Obawiam się, że w temacie seriali o zbrodniach doskonałych i mniej dwa pierwsze sezony Monka mi zdefiniowały, czego chcę od takiej rozrywki i żadne ‘bazujące na prawdopodobieństwach’ procedurale mnie już nie wzruszają, styknie, że muszę takie rzeczy tłumaczyć.

  81. Slotna
    July 31st, 2010 at 11:19 | #82

    Gammon No.82 :

    Po chuj to pingwin w wodzie stoi.
    [wybacz, nie wytrzymałem, żeby nie zacytować]

    Spoko, mam kaca i nawet mnie to bawi.

    @numbers

    Ten serial jest do dupy. Ze nudny, to jedno, ale tak durny, ze nawet ja to widze, to juz troche przegiecie.

  82. July 31st, 2010 at 11:37 | #83

    Zalety Chrome: taby i okna to kwestia zadekowania/oddekowania, nie wiesza się na BdB, nie stoi za nim głupie ideolo.

  83. July 31st, 2010 at 11:43 | #84

    Za Operą też nie stoi. Opera jest najlepsza!

  84. AJ
    July 31st, 2010 at 11:48 | #85

    mrw :

    nie stoi za nim głupie ideolo

    Don’t be evil?

  85. otaki
    July 31st, 2010 at 12:00 | #86

    OT (chyba?)
    Wiedzieliście, że w 1970 w Polsce tak grali?
    http://w546.wrzuta.pl/audio/4tPNLhFijjm/zdroj_jana-kiedy_bede_zalowal

    jak sie wtedy w Polsce tańczyło?

  86. July 31st, 2010 at 12:08 | #87

    AJ :

    Don’t be evil?

    Pamiętam, że kiedyś January się strasznie podniecał tym hasłem i najwyraźniej kupił je jako coś bardzo serio. Ale jest rok 2010, są jeszcze takie niedobitki wierzące, że Google to monopolista mniej parszywy od Microsoftu?

  87. July 31st, 2010 at 12:12 | #88

    panopticum :

    Za Operą też nie stoi. Opera jest najlepsza!

    Jak nie stoi za nią żadne ideolo to czemu ma takich zażartych ewangelistów?

    mrw:

    Zalety Chrome: taby i okna to kwestia zadekowania/oddekowania, nie wiesza się na BdB, nie stoi za nim głupie ideolo.

    Nie mówiąc już o tym, że Firefox to coraz większy bloatware. Minusem Chrome jest brak natywnej obsługi RSSów, ale i tak przerzuciłem się z dynamicznych zakładek na Google Readera.

  88. July 31st, 2010 at 12:20 | #89

    @Ausir
    A ma? Ja tak napisałem dla jaj, żeby nie było. Nie wiem co miałoby w niej niby być takiego fantastycznego. Mnie się podoba wygląd, jestem płytki.

  89. July 31st, 2010 at 12:24 | #90

    panopticum :

    A ma?

    Oj ma.

  90. Gammon No.82
    July 31st, 2010 at 12:28 | #91

    Ausir :

    Jak nie stoi za nią żadne ideolo to czemu ma takich zażartych ewangelistów?

    Właśnie dlatego, że nie stoi.

  91. AJ
    July 31st, 2010 at 12:37 | #92

    Ausir :

    Oj ma.

    A jednak to o twojej przesiadce na Chrome czytam już nie wiem który raz.

  92. July 31st, 2010 at 12:38 | #93

    pan_opticum :

    @zbrodnia doskonała
    Była taka sprawa, że jeden gość zniknął i nie można go było znaleźć. Po paru latach przyszedł na policję jego brat (chyba) i przyznał się do zabójstwa. Wskazał jezioro, w którym zatopił zwłoki ofiary. Poszukiwania trwały, a gość się rozmyślił, odwołał wszystko i powiedział, że nic takiego nie zrobił. Mimo długiego grzebania w mule, ciała nie odnaleziono, a gość chodzi wolny po świecie, między uczciwymi obywatelami. Ależ złowrogo zakończyłem.

    Zwłoki denata należy zawinąć w siatkę drucianą. Najlepiej kilka razy. Może być kiepskiej jakości, ale drut służący do zawiązania powinien być dobry, by się za szybko nie rozwiązało. Zawijanie ciała w dywan jest kompletnie bez sensu. Po zawinięciu w siatkę tkanki miękkie są łatwiej dostępne dla zwierząt do podgryzania a kiepska jakość siatki (oraz duże oka) ułatwią kościom wpadanie w muł. Warto jednak sprawdzić które jeziora są np wystarczająco rozległe i głębokie, żeby penetracja przez płetwonurków była bardzo trudna. Warto też prześledzić informacje o zamuleniu – tutaj ciekawe są leśne oczka, które mają genezę jeziorną (te bardzo stare, zanikające) – mam jedno takie w okolicy, w którym woda ma 3-4 m głębokości, ale muł co najmniej drugie tyle. W muł przecież płetwonurka nie wyślą a zwinięta siatka wpadnie bardzo głęboko.

  93. Gammon No.82
    July 31st, 2010 at 12:49 | #94

    ekolog :

    drut służący do zawiązania powinien być dobry

    Gruby miedziany?

    EDIT: i czemu nie śnur?

  94. sheik.yerbouti
    July 31st, 2010 at 12:53 | #95

    ekolog :

    Zwłoki denata należy zawinąć w siatkę drucianą.

    Zaraz tu kurna wpadnie CBŚ i będzie po imprezie ^^J.
    W Polityce z tego tygodnia jest historia faceta, która się utopił w gliniance koło Świętochłowic. Mętna woda, jakieś betonowe paści w dość głębokiej wodzie. Płetwonurkowie nie dawali rady sami, znalazł go dopiero szkolony do tego pies. No ale wiedzieli, że on tam gdzieś leży, w tej konkretnej gliniance. BTW owczarek belgijski, uroczy pies.

  95. sheik.yerbouti
    July 31st, 2010 at 12:54 | #96

    Gammon No.82 :

    EDIT: i czemu nie śnur?

    no bo siatka jest pewniejsza, as in płaszczyzna vs linia

  96. July 31st, 2010 at 12:59 | #97

    Gammon No.82 :

    Gruby miedziany?
    EDIT: i czemu nie śnur?

    Bo śnur może mieć krótszy czas rozkładu od ciała. Nie chcielibyśmy przecież, żeby siatka się rozwinęła i coś wypłynęło na powierzchnię? Zwłaszcza, jak coś przegryzie ten śnur, a po pewnym czasie zwłoki pod wodą nabierają bardzo dużej ochoty na odwiedzenie powierzchni.

    @sheik.yerbouti

    No ale wiedzieli, że on tam gdzieś leży, w tej konkretnej gliniance.

    Dlatego pojezierza mają zdecydowaną przewagę. Oczywiście z Polski południowej można pojechać na północ, ale trzeba pamiętać wówczas o żelaznym alibi, oraz – to bardzo istotne – obca tablica rejestracyjna nad jakimś małym, rzadko odwiedzanym bajorem zawsze wzbudzi podejrzenia. Jeziora górskie odpadają – warstwa mułu minimalna, przejrzystość wód oligotroficznych jest znakomita, jezior mało – znajdą w trymiga.

  97. Gammon No.82
    July 31st, 2010 at 13:03 | #98

    ekolog :

    Bo śnur może mieć krótszy czas rozkładu od ciała.

    Plaśtykowy???

    Przecież nie chodzi mi o taki tradycyjny, co to Gene Hackman krzyczał “śnur! śnur!”
    Konopie są wszak zbanowane.

    EDIT:
    ekolog :

    obca tablica rejestracyjna nad jakimś małym, rzadko odwiedzanym bajorem zawsze wzbudzi podejrzenia.

    Hans Kloss przerabiał tablice przy użyciu kredy.

    sheik.yerbouti :

    no bo siatka jest pewniejsza, as in płaszczyzna vs linia

    Śnur do owiązania siatki, Szeiku, nie do jej zastąpienia.

  98. sheik.yerbouti
    July 31st, 2010 at 13:05 | #99

    ekolog :

    Oczywiście z Polski południowej można pojechać na północ, ale trzeba pamiętać wówczas o żelaznym alibi,

    Ot, konferencja naukowa.

Comment pages
1 2 3 4 25 3235
  1. July 31st, 2010 at 06:47 | #1

Optionally add an image (JPEG only)