Wszystkie dzieci urodzi nam prawica
W ostatnim tygodniku Forum można przeczytać przerażający artykuł, z którego wynika ni mniej ni więcej, że my — istoty wrażliwe, inteligentne i tolerancyjne — wyginiemy. Dlaczego? Dlatego, że oprócz posiadania tych wszystkich zalet jesteśmy jednocześnie kurewsko samolubni i nie interesuje nas posiadanie dzieci, a zwłaszcza dużej ilości dzieci.
Dwa fakty:
- Osoby głosujące na Busha w wyborach prezydenckich w USA miały o 12% więcej potomstwa niż głosujące na Demokratów.
- Z badań wynika, że respondenci nie darzący zaufaniem armii, przyzwalający na homoseksualizm, eutanazję i miękkie narkotyki oraz rzadko bądź w ogóle nie odwiedzające kościoła, częściej żyją bezdzietnie niż respondenci o odmiennych poglądach na te kwestie (chrześcijańscy homofobiczni militaryści?).
Co z tego wynika? Ano to, że kiedy wy wybieracie swoją drugą połowę na podstawie zgodności jazdek po pigule na techniawkach, ulubionych seriali i wymarzonej rasy psa, dla Pana Duże WuWu z LPR podstawowym kryterium doboru partnerki życiowej jest wytrzymałość macicy. I to jego dzieci przegłosują wasze psy w wyborach za 20 lat.
Pozwoliłem sobie przygotować odpowiedni wzór matematyczny, który określa, ile dzieci powinniście mieć. Ja wiem, że w was jako humanistach matematyka budzi wstręt, ale skupcie się, wzór nie jest trudny, a ważny — bo określa stopień waszych zobowiązań wobec liberalnej światopoglądowo ojczyzny:
((x-2)+(y-2))*z
gdzie x to ilość cyfr w IQ partnera, y — ilość cyfr w IQ partnerki, a z to ilość negatywnych odpowiedzi w prostym trzypunktowym teście, gdzie pierwsze pytanie jest o Boga, drugie o Naród, a trzecie o Wodza.
Jeśli otrzymany wynik sprawia, że zaczynacie coś mamrotać o dziecioróbstwie i dekadzie wśród zasranych pieluch, pamiętajcie — Pan Duże WuWu chodzi po mieście i szuka damy z gumowym uterusem. Zrobi jej ośmioro dzieci i wszystkie wychowa na homofobów i rasistów. Ośmiu Panów Małe WuWu. Nie przeraża was to?
Zdaję sobie sprawę, że nawołuję do tego samego, co prawica. W końcu oni też chcą, żebyśmy się mnożyli jak króliki. Pozornie to śmieszny paradoks, ale od tego jesteście liberalnymi światopoglądowo inteligentami, żeby z takimi paradoksami się rozprawiać.Tak więc, gdy będziecie się dziś kłaść do łóżka ze swoim kochaniem, pomyślcie sobie: Posiadanie minimum szóstki dzieci jest moim obowiązkiem wobec formacji światopoglądowej, którą reprezentuję. Zapewniam, że nieźle was to rozochoci. Szerokiej drogi.
WuWu do wora, wór do jeziora.
A araby się mnożą a Europa starzeje…
ten wzór zasługuje na Nobla! Na wszelki wypadek nie sprawdzę jednak, ile powinnam mieć dzieci.