Dwa tysiące czterysta trzydzieści dziewięć. Tyle głosów dostał w warszawskich wyborach prezydenckich Wojciech Wierzejski, znany również jako Pan Duże WuWu. Prześcignął go kandydat komitetu Gamonie i Krasnoludki, czyli Gość w Pomarańczowej Czapce (2914 głosów).
Serdeczne gratulacje, panie Wojtku! Zaufało panu trzy dziesiąte procenta wyborców. W następnych wyborach życzę dziesięciokrotnie lepszego wyniku. Sto lat!
Wojciech Wierzejski — trzy posty w dwa dni. Ja: trzy posty w jeden dzień!
No bo znowu o gejach napisał, no…
Byłem także zawsze — i zdania nie zmieniam – przeciw przyznawaniu przywilejów prawnych pederastom, takich jak: legalizacja związków, prawa dziedziczenia, adopcja dzieci. To są przywileje, które od wieków państwo gwarantowało rodzinom normalnym, nie zaś nadawało ludziom, którzy nie potrafią ułożyć swego życia.
To się ciekawie składa, bo dziś w rozmowie z kimś tam o kimś tam padło stwierdzenie, że ów ktoś tam uważa małżeństwo swoich rodziców za bardzo udane, mimo że zakończyło się burzliwym rozwodem. Ów ktoś tam twierdzi, że w dzieciństwie w jego domu było bardzo wesoło i można podejrzewać, że był to humor rodem z burleski, z przewracaniem się i tłuczeniem szkła. Osoby dużo bliżej mnie mają też doświadczenia na temat układania sobie życia przez osoby heteroseksualne, w którym to procesie trzeba czasem obić mordę osobie przeciwnej płci pozostającej z podmiotem w związku formalnym gwarantującym prawo dziedziczenia czy adopcję dzieci.
I już tak zupełnie na koniec mojej dzisiejszej akcji “Witaj, szkoło”: Pan Duże WuWu nie chodzi po mieście i nie szuka damy z gumowym uterusem, on już taką damę znalazł, gdyż w swoim blogu chwali się, że posiada małżonkę. Nie ma nic o dzieciach, mimo jego miłości do stópek i aniołków, więc pewnie dzieci nie ma. Chyba że nie ma się czym chwalić.
Mi wyrosła. Pan Duże WuWu założył bloga. Wpis pierwszy: Zakładam bloga, bo LPR jest partią nowoczesną i Internetu się nie boi. Wpis drugi: Jestem głupim, zacofanym homofobem.
Może fragment o odczuciach estetycznych Pana Duże WuWu:
Rano w sejmie miałem bardzo interesujące spotkanie z jednym ze znanych obrońców życia. Podarował mi przepiękny, mały znaczek – stópki dziecka poczętego w 10. tygodniu ciąży, wpisane w serce, a obok Aniołek, który strzeże życia niewinnego. Piękny.
Blog Pana Duże WuWu zainspirował mnie do założenia oddzielnej kategorii linków w moim blogu: Czarny Humor. Zapraszam po prawej. Na razie mało, ale pewnie dojdą nowe. W końcu wszystko idzie ku lepszemu.