Test buraczkowy, miśki Haribo i parówka na głowę
Praca wyszukiwacza i opisywacza altmedowych głupot to ciężkie zajęcie. Nie dość, że od czytania takich rzeczy dostaje się urazów mózgu gorszych niż od rtęci, to jeszcze w trakcie pisania narasta wątpliwość, czy na pewno warto danemu tematowi poświęcać notkę — czy ktokolwiek oprócz mnie i niewielkiej grupki wyznawców terapii daje w ogóle faka. W takiej sytuacji przydatny okazuje się Test Wegedzieciaka, tzn. sprawdzenie, czy opisywany temat przyciągnął uwagę jakiejś wegemamy na naszym ulubionym forum wegemam (oczywiście przy poprawce na charakterystykę forum — z oczywistych powodów Optymalni nie przeszliby testu).
Józef Słonecki Test Wegedzieciaka zdaje z łatwością. Znacie go? Pisze książki o zdrowiu. Według oficjalnej noty biograficznej…
JÓZEF SŁONECKI urodził się 9 grudnia 1949 roku. Już jako dziecko wyczuwał pod palcami zmiany chorobowe, i kiedy inni twierdzili, że tego samego nie czują — sądził, że to żarty. Jako sceptyk nie wierzył w jakieś tam zdolności paranormalne. Jednak fakty mówiły coś innego. Gdy przebywał w towarzystwie ludzi chorych — ci zdrowieli. Choroba jednak nie znikała, lecz przechodziła na uzdrowiciela. Przełom dokonał się, gdy zupełnym przypadkiem trafił na książkę „Od magii do psychotroniki”. Tam odkrył samego siebie. Jeszcze jakiś czas minął zanim — krok po kroku — nauczył się pomagać ludziom, wykorzystując tylko nadmiar bioenergii i nie szkodząc sobie. Obecnie jest dyplomowanym bioenergoterapeutą i prowadzi gabinet w Strzelcach Opolskich.
Z tej krótkiej biografii osoba używająca racjonalistycznej brzytwy Ockhama wyczyta, że Józef Słonecki był chorowitym dziecięciem widzącym rzeczy, których nie było.
Oprócz pisania książek i leczenia ludzi bioenergoterapią Józef Słonecki prowadzi wydawnictwo i portal o bezpretensjonalnej nazwie Biosłone. Bywalcy Otchłani powinni w tym momencie sapnąć „Aaaa, znam tę nazwę” — wyznawcy Słoneckiego bardzo aktywnie propagują jego idee w Internecie. Na portalowym forum nick Słoneckiego to „Mistrz”, tak też zwracają się do niego użytkownicy (czasem mówią o nim „Pan Józef”, zawsze z wielkich liter). To dzięki swoim internetowym fanom dochrapał się zaszczytu własnej notki na BdB, cechuje ich bowiem wielka pracowitość w rozgłaszaniu konceptów Mistrza i sympatyczny, choć nieco irracjonalny entuzjazm, podobny do spotykanego u Optymalnych czy akwizytorów MLM.
Słonecki jest wyznawcą popularnej w altmedzie teorii toksyn zatruwających organizm. Uważa jednak, że zazwyczaj organizm znakomicie radzi sobie z ich wydalaniem. Przeszkodzić mu w tym mogą uszkodzenia jelit wywołane przez naszą starą znajomą — drożdżycę powodowaną przez Candida albicans. W swojej książce „Zdrowie na własne życzenie” Mistrz opisuje przerażającą metamorfozę zamieszkujących nasze jelita pożytecznych drożdży w straszne grzyby, które zapuszczając kiełki w ścianki jelita, dokonują jego perforacji. W efekcie takiego ataku nasza zdrowa do tej pory kiszka zamienia się w rzeszoto, przez którego mikropory toksyny przeciskają się do organizmu, skutecznie go zatruwając. Każdy może przeprowadzić prosty test, zwany przez Słoneckiego testem buraczkowym. Należy wypić trochę soku z buraków, odczekać kilka godzin i zrobić siusiu:
Wynik pozytywny testu, tj. mocz zabarwiony na czerwono, świadczy o istnieniu całych tysięcy wyrw rozszczelniających błonę śluzową jelita grubego, zwanych wrotami zakażenia. Potocznie nazywamy to nieszczelnością jelit, co odpowiada rzeczywistości i daje wyobrażenie o tym, co jeszcze przedostaje się tą drogą do naszego organizmu.
W rzeczywistości czerwony mocz to normalne zjawisko, występujące u kilkunastu procent ludzi. Obecne w burakach barwniki nie rozkładają się w przewodzie pokarmowym i zostają wydalone razem z moczem.
Oczywiście żaden szanujący się altmedowiec nie ograniczy swojego targetu już na starcie do czternastu procent populacji. Jeśli więc należycie do większości, której siusiu od buraczków się nie zabarwia, Mistrz podaje w książce dodatkowe objawy drożdżycy, a imię ich Legion. Spanie z otwartą buzią, kozy w nosie, pogarszający się wzrok, nadmierne albo zmniejszone wydzielanie śliny, wieczna chrypka, wzdęcia, śmierdzące bąki, zaparcia, biegunka, hemoroidy, pieczenie pupy, trądzik, uczulenia, zimne stopy i/lub dłonie, łupież, depresja, nadwaga, niedowaga, problemy z sercem, najróżniejsze bóle i — last but definitely not least — impotencja. Słonecki dodaje, że drożdżycy nie da się wykryć w żadnym laboratorium analitycznym („łatwiej byłoby znaleźć igłę w stogu siana, niż mikroskopijnego grzyba wypatrzeć”). Jedyna metoda diagnozy to porównanie swoich symptomów z objawami z listy Mistrza.
Lolkontent lolkontentem (oprócz tej impotencji, z pewnych rzeczy po prostu nie wypada się śmiać), ale zwróćcie uwagę na przedłużającą się chrypkę. Otóż ja znam jeszcze jedną chorobę, której jednym z objawów jest wieczna chrypka. Ta choroba to rak krtani. Zawsze warto przypomnieć, że ludzie propagujący nierzeczywiste bzdury mogą wyrządzić rzeczywiste szkody.
Na nieszczelne jelito Słonecki poleca specjalną Dietę Prozdrowotną oraz swój wynalazek — Miksturę Oczyszczającą, składającą się z oleju spożywczego, soku z aloesu i Citroseptu. Wzrasta od niej odporność, mija niestrawność, znikają problemy ze stolcem (i poprawia się jego jakość), mniej śmierdzi z ust, rozpuszczają się kamienie w nerkach i ogarnia uczucie ogólnej lekkości. Mikstura zapobiega również powstawaniu nowotworów.
Mistrz tym się różni od innych naszych znajomych z Otchłani, że nie łyka bezkrytycznie każdej tezy alternatywnej do rzeczywistości. Jest wrogiem witaminy C i suplementów, krytycznie wypowiada się o homeopatii, za to pozytywnie o szczepieniach — i generalnie jest zdania, że należy krytycznie podchodzić do wszystkiego, co nie pochodzi od Mistrza. Jego kontrowersyjne poglądy, w połączeniu z jakimiś osobistymi konfliktami, przysporzyły mu wielu wrogów w środowisku altmedowo-spiskologicznym. Co przekłada się na rozpowszechniane w Internetach informacje, że Słonecki naprawdę nazywa się Josef Szemeszteyn, swoje pomysły rżnie od Gersona i ojca Klimuszki, a na zlocie Biosłone dostał biegunki po bigosie.
Mimo niechęci do altmedowców, Mistrz czujnie obserwuje trendy i czerpie wiedzę. Homeopatom skradł sekret pogorszenia terapeutycznego. W swojej książce pracowicie wylicza możliwe dolegliwości mogące się pojawić w początkowej fazie stosowania Mikstury Oczyszczającej: ogólne rozbicie, osłabienie, zawroty głowy, wewnętrzny niepokój, ból brzucha, nudności, zgaga, wymioty, kolka, śmierdząca sraczka, katar, gorączka, zapalenie wszystkiego (m.in. narządów płciowych, pęcherza, cewki moczowej, prostaty, śluzówki odbytu), ruszanie się zębów, wzmożone wypadanie włosów i nasilony łupież, zwiększony apetyt i przybieranie na wadze, smród spod pach… Rety! Gdyby jakaś szczepionka wywoływała połowę z tych objawów jako skutki uboczne, prof. Majewska chyba by zemdlała ze zgrozy!
Jakie schorzenia wywołuje drożdżyca? Wszystkie! Przecież powoduje toksemię, którą Hipokrates nazywał przyczyną wszystkich chorób. Chronologicznie, od poczęcia: uszkadza plemniki, „wpływając niejako genetycznie na kondycję potomka, nie dając mu praktycznie szans na prawidłowy rozwój już w życiu płodowym”. W ogóle choroby genetyczne praktycznie nie istnieją — to po prostu głupi lekarze mylą je z efektami drożdżycy. Grzyb zagnieżdża się w jajach jeszcze w jajniku. Powoduje poronienia, wcześniactwo. Niemowlę obciążone drożdżycą źle się rozwija i cierpi na kolki, ale furda kolki, kiedy najstraszliwsze czai się cichaczem:
Człowiek od dzieciństwa nie choruje (organizm nie walczy), aż zupełnie niespodziewanie okazuje się, że ma raka.
To zaskakująca dygresja w rozdziale o wpływie drożdżycy na płód, ale Mistrz ma prostu taki specyficzny, niepozbierany flow. Uwaga o raku pasowałaby raczej do rozdziału o starości, ale musiałaby w nim konkurować z następującą złotą myślą:
Zgrzybiały staruszek, zgrzybiała staruszka — tak niegdyś określało się ludzi starszych toczonych przez grzyby.
Książkę „Zdrowie na własne życzenie” zamyka rozdział „Z gabinetu bioenergoterapeuty”, w którym Mistrz zawarł praktyczne rady wypróbowane podczas wieloletniej pracy leczniczej. Na zwyrodnienia stawów poleca okład z liścia kapusty. Na zatoki najlepsza jest parówka na głowę (nie mięsna, tylko taka z gorącej wody i odrobiny szałwii). Na biegunkę suchy ryż. Na bolący brzuch okłady z gorącej soli. Strzelanie w stawach, które według Mistrza prowadzi do trwałych uszkodzeń, należy leczyć jedząc po dwa miśki Haribo trzy razy dziennie. Widać od razu, że Mistrz jest zwolennikiem rozwiązań leczniczych nie obciążających zbytnio portfela i dostępnych lokalnie, najlepiej w pobliskiej „Żabce”. Taką filozofię Mistrz propaguje również na swoim forum, gdzie np. na problemy żołądkowe półtorarocznego dziecka potrafi polecić Coca-Colę:
To nie jest pomyłka — coca-cola jest bardzo pomocna w usuwaniu patologicznego śluzu z ścian jelit. Nie ma tu w zasadzie żadnego ryzyka — są osoby, które piją ją na okrągło, więc przez tydzień nie może zaszkodzić.
Forum Biosłone nie jest typową społecznością Web 2.0 — to raczej miejsce, gdzie można spotkać Mistrza i spytać Go o radę. Do obsługi petentów Mistrz ma swoich przybocznych, którzy udzielają wstępnych odpowiedzi lub kierują do właściwych maksym Pana Józefa (poprawiają też na czerwono błędy ortograficzne i literówki użytkowników — forum wspiera internetową akcję „Bykom — stop!”). Forum w założeniu ma gromadzić mądrości Słoneckiego, posiada odrębny duży dział „Archiwum Wiedzy” składający się wyłącznie z jego wypowiedzi na najróżniejsze tematy, z zablokowaną możliwością komentowania. A mistrz lubi siec złotymi myślami:
W powszechnym mniemaniu medycyna to coś jakby zdrowie, z naciskiem na jakby.
Ponadto człowiek nie jest zwierzęciem, o czym świadczy chociażby nasze uzębienie, żadne zwierze nie je tak jak człowiek, żując dokładnie pokarm przed jego połknięciem, delektując się jego smakiem.
Różnica między lekarzem a uzdrowicielem jest taka, że uzdrowiciel ma „to coś” wrodzone, jak inteligencję, lekarza zaś tego uczono.
Potrafi też zaskoczyć nawet wytrawnego bywalca obłąkanych portali, np. za pomocą teorii, w myśl której brzydki zapach z ust to bąki, które przez nieszczelne jelito dostają się do krwi, potem do pęcherzyków płucnych i fru! tchawicą na wolność.
Producenci gum do żucia i past do zębów często obiecują, że ich produkty likwidują nieprzyjemny zapach z ust. To ewidentne oszustwo i przypomina używanie dezodorantu zamiast solidnej kąpieli. A gdyby nawet tak było, gdyby gumy do żucia i pasty do zębów rzeczywiście usuwały ów objaw nieszczelności ścian jelita grubego, to byłoby to kolejne maskowanie objawów.
Forum Biosłone czyta się trochę jak scenariusz „Rejsu”, przy założeniu, że wszyscy bohaterowie filmu wstąpili do sekty. Silnie zhierarchizowana struktura, uporządkowany tok dyskusji. Atmosfera ożywia się czasami, gdy Mistrz wpadnie w złość, np. na nowicjusza skarżącego się, że czwarty miesiąc pije Miksturę Oczyszczającą i nie czuje poprawy:
A kto powiedział, że po MO ma być poprawa? To nie jest lek, po którym ma być: …już w porządku, mój żołądku. Po MO ma być na początku kuracji właśnie gorzej, bo taka jest jej idea, by odchorować zadawnione choroby.
Zaś na nieśmiałe „Ja rozumiem, ale myślałem, że to przez 3 miesiące się zmieni na lepsze” odpowiada w stylu strzeleckiego Buddy:
Zmieni się na lepsze wówczas, gdy już będzie lepiej.
Mistrz potrafi też ostro skarcić za korzystanie z antybiotyków przy zapaleniu oskrzeli:
Dawno już podobnej durnoty nie widziałem na naszym forum! Tzw. zapalenie oskrzeli jest objawem usuwania drogami oddechowymi ropy powstającej wskutek niszczenia zdefektowanych komórek, a to jest istotą owego procesu oczyszczania, zwanego chorobą infekcyjną. Doprawdy, trzeba być pacjentem, czyli kompletnym idiotą, by ten naturalny proces „leczyć” w jakikolwiek sposób, a już antybiotykami, to już jest skrajne kretyństwo! W ogóle, nich się Pani zastanowi, czego Pani tutaj szuka…
Pewno za jakiś czas pójdzie Pani na inne forum, gdzie skarżą się, że pili MO 3 lata i nic im to nie pomogło. To niech Pani idzie już teraz, nam nie potrzeba takich idiotów, co swoje zdrowie mają w tak głębokiej pogardzie, że oddają je specjalistom od chorób. Nic tu po Pani!
Słonecki wyznaje jednak zasadę zdrowego rozsądku (proszków przeciwbólowych używać nie należy, chyba że coś bardzo boli). Więc czasami antybiotyki są OK, np. kiedy Mistrzowi spuchnie gęba:
Sam zastosowałem antybiotyki, gdy niemiłosiernie napuchłem w trakcie kuracji Detoxem+. I nie chodziło o to, że opuchlizna zagrażała w jakikolwiek sposób mojemu życiu, ale po prostu „z taką gębą” nie mogłem pokazać się między ludźmi, a musiałem.
Forum jest też doskonałym miejscem, żeby okazać Mistrzowi należny szacunek:
Codziennie jestem wdzięczny Bogu, że pozwolił mi odnaleźć to miejsce i poznać prawdę dotyczącą zdrowia głoszoną przez naszego Mistrza. Na początku tego roku byłem w opłakanym stanie w zasadzie zbliżonym do tego jakie opisywał Machos. Uderzenie wysokiego ciśnienia do głowy, któremu towarzyszył częstoskurcz serca chyba tylko cudem przeżyłem. To było dla mnie jak wstrząs, po którym wiele miesięcy trwałem w ciągłym lęku. Leki jakie mi po tym zapisał kardiolog odrzuciłem stopniowo po trzech miesiącach stosowania, pomimo wielkiego strachu jaki przeżywałem postanowiłem postawić wszystko na jedną kartę: drogę prowadzącą do zdrowia wg. Józefa Słoneckiego. I choć nigdy nie byłem pacjentem, i zdecydowanie unikałem lekarzy od czasu jak w wieku lat pięciu pozbawili mnie migdałów to moja droga do choroby wiodła głównie przez sposób odżywiania.
Status autora tego wpisu to obecnie „offline”; mam nadzieję, że to dlatego, że akurat przegląda inne strony albo kładzie się spać (za oknem noc, gdy słowa te klepię).
A teraz najdziwniejszy fragment tej historii: część komercyjna przedsięwzięcia Biosłone wygląda żałośnie. W zasadzie nie istnieje. Jeśli chcemy zostać uczniami Słoneckiego, powinniśmy jedynie zaopatrzeć się w jego książki (54 zł za komplet) — ale nawet to nie jest konieczne: przepisy na Miksturę Oczyszczającą czy zasady zdrowego życia Mistrz publikuje w Internecie. Na portalu Biosłone można również przeczytać przepis na inny cud-składnik zdrowej diety, Koktajl Błonnikowy, składający się z wody, owoców, miodu i zmielonych pestek wymieszanych razem w blenderze (najlepiej w Cucina Philips HR 2860, ze względu na trwałość — pamiętajcie, Mistrz zna się na wszystkim). I Koktajl, i Miksturę Oczyszczającą należy przygotować ze składników dostępnych na rynku, Mistrz nie prowadzi ich sprzedaży. Przekopałem się sumiennie przez forum, szukając niezauważonego haczyka finansowego, ale nie znalazłem nic oprócz zlotów forumowiczów (nawet jeśli przynoszą dochody organizatorowi, to są to sumy bardzo skromne, poza tym było owych zlotów raptem trzy) i franczyzy Gabinetów „Zdrowie na własne życzenie” (jeden z przybocznych otworzył gabinet w swoim mieszkaniu, brak informacji o opłatach licencyjnych dla Mistrza).
A zatem jeśli nie o pieniądze chodzi, to o co? Nasuwają mi się dwa przypuszczenia: jedno realistyczne, a drugie spowodowane zbyt częstym zaglądaniem w Otchłań.* Realistycznie przypuszczam, że Józef Słonecki pragnie zostać słynnym na cały kraj bioenergoterapeutycznym ekspertem od zdrowia i zapewnić tym samym wysoką frekwencję w swoim gabinecie w Strzelcach Opolskich (czyli jednak chodzi o pieniądze). Jednak kiedy założę swoją Czapeczkę Chroniącą Myśli, nasuwa mi się inny domysł: oto mamy niesamowitą okazję oglądać sektę-niewypał w stanie wegetacji. Niby wielbią Mistrza, niby piją wspólnie Koktajl Błonnikowy na zlotach, ale gdzieś po drodze komuś zabrakło determinacji i kawałka ziemi, na którym można by zbudować gospodarstwo dla kilkunastu rodzin, z wysokim płotem, jednym wejściem i magazynem broni.
Potem zdejmuję Czapeczkę i od razu mi lepiej.
* Komentator amatil zwraca uwagę, że najbardziej oczywistym wytłumaczeniem zagadki Pana Józefa jest zwykły ego trip. Może i nie ma z tego kasy, ale przynajmniej mówią mu „Mistrzu”.
login99195 :
A kliknąłeś w linka? Bo on prowadzi do rozprawki o zadziwiającym odkryciu, że w islamskich grupach terrorystycznych występuje nadreprezentacja inżynierów.
asmoeth :
A mnie zadziwia bezczelność gościa, który patrząc prosto w kamerę twierdzi, że wszyscy wiedzą, że to spisek. Niby znam pojęcie riserczu ziemkiewiczowskiego, ale za każdym razem z rąk tworzę kamienne pięści.
asmoeth :
irony on No a co, ku…, nie musiałeś dzisiaj rano szronu z szyby zdrapywać? irony off
bart :
No przecież później ci wszyscy głosują na niego w wyborach.
login99195 :
Aronia aronią ale brytyjska jesień jest trzecią najcieplejszą od 1914. I najbardziej deszczowa – jeszcze jej 2 tygodnie zostały a już w końcówce listopada było wyrobione 195% (!) średnich opadów. I na takie zjawiska żaden z ziemkiewiczów ani psychiatryków24 nie zwróci nigdy uwagi – dla nich GO to winogrona w sadzie (ojciec od 10 lat je uprawia, więc gdzie ten średniowieczny okres ocieplenia) i karaiby nad Bałtykiem.
bart :
No, tu akurat mamy Korwina. To jest Człowiek, Któremu Zawdzięczamy Lustrację W Polsce. Miał rację przed 1989, miał rację w 1992, ma rację i teraz, wszak jest miszczem logiki, wytrawnym szermierzem słowa, władcą formatowań tekstu i rybą, która od lat płynie pod prąd.
inz.mruwnica :
Mówisz? To, że nadzór budowlany jest, w przypadku domów jednorodzinnych, fikcją, to już wiedziałem wcześniej. Wydawało mi się, że nie mamy serii katastrof budowlanych tylko dlatego, że fachowcy wiedzą co robią niezależnie od nadzoru. Teraz to już nie wiem.
To może rzeczywiście głupot ich uczono. W sensie, wiedzy która nigdy nie miała być im potrzebna.
Lukasz :
I tu powracamy do poprzedniego tematu. To jest dokładnie to samo myślenie co u kreacjonistów, czyli “Ewolucja? Mutacje? przecież w tym roku nie powstał żaden mutant”.
“Dzięki lekcjom religii młodzi mają szansę nie wyrosnąć na narkomanów i przestępców, tylko na przyzwoitych ludzi – mówi wicemarszałek Sejmu Stefan Niesiołowski ”
“Ale nie będę komentował słów arcybiskupa. Katolik nie powinien dyskutować z biskupami.”
http://wyborcza.pl/1,76842,7341649,Niesiolowski__Krzyz_jest_ponadnarodowy.html
Qrwa, żesz mać.
A BTW, jakoś przeoczyłem info, że uczennica nr XIV we Wrocławiu “walcząca” z krzyżem pisuje na Racjonaliście
http://www.racjonalista.pl/index.php/s,58/k,752
prof. dr hab. Stefan Niesiołowski :
Dzięki lekcjom muzyki młodzi mają szansę nie wyrosnąć na hip-hopowców i metali, tylko na przyzwoitych melomanów.
asmoeth :
A Klaus Nomi?
inz.mruwnica :
Nie no, prawy doplyw Jeniseja (u?) wazna rzecz przeciez. Cos tam kiedyś spadło chyba. Prawego dopływu Tygrysu (a?) można nie znać, to jeszcze rozumiem. A taki tangens, pocotokomu.
Tomek Kulesza :
Ufo! UFO tam spadło! Jaszczury wyladowały!
Tomek Kulesza :
Ta, Ochrana odparła forpoczty Xenu i ocaliła Teegeeack. Weź idź się schowaj sekciarzu jeden, wegemamo niedorobiona.
Tomek Kulesza :
Yyy, autoflame?
Poznański lekarz Jan Baranowski został uznany przez Okręgowy Sąd Lekarski za niewinnego – podaje TVN24. Stosowanie niezgodnych z Kodeksem Etyki Lekarskiej metod terapii zarzucał mu Okręgowy Rzecznik Odpowiedzialności Zawodowej Wielkopolskiej Izby Lekarskiej.
http://wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80273,7343863,Homeopata_z_Poznania_niewinny.html
Z. :
pewnie pisze dwiema różnymi pacynkami
amatil :
Dobra dobra, ja wiem że to nitpicking, ale nadzór budowlany nie ma nic wspólnego z kierownikiem budowy. Kierownik budową kieruje (i na miłość FSM ci, którzy go na budowie faktycznie nie mają, głupio sobie szkodzą) a nadzór to ci panowie z powiatu, którym nie chce się dupy ruszyć na odbiór domku (zresztą zwykle dobrze, zważywszy ilość zmian w stosunku do projektu)
Natomiast na dużej budowie kierownik budowy to jest menedżer przede wszystkim, musi wszystko zorganizować i skoordynować, się znać na samej technologii robót, ale matmy potrzebuje tyle co w Excelu i Projekcie
RobertP :
A w tekście o Codex Alimentarius nawet do Barta linkuje.
Z. :
“To fajne, jak ktoś się potrafi tak bawić sam ze sobą.”
bart :
Może by się tam ktoś przeszedł? Na pewno będą fajne lulzy do cytowania.
j., który wrócił do świata żywych (NOT) po dwóch dniach intensywnego łerkszopowania.
asmoeth :
Zaś ci, którzy chodzili tylko na plastykę, wyrośli na depeszowców.
@ RobertP:
Autor artykułu (mar, PAP) pisze, że wg krytyków homeo stężenie substancji czynnych wynoisi zero. Nie kurwa wg krytyków, tylko wg samych piewców homeopatii. Bo wystarczy sama “pamięć” o substancji czynnej, “odciśnięta” w molekułach kurwa tego drogiego cukru.
Ostatnio mój kolega, nakręcony już trochę przeze mnie anty homeo, usłyszał w sklepie, jak młoda matka dzwoni do męża i mówi tak: tylko powiedz koniecznie babci, żeby dała Oleńce (czy innej córci ukaranej matką debilką albo sorry – nieświadomą ofiarą) Oscillococcinum!!!
NOT. Chciał ją pobić!!
Z. :
Się nie dziw. Ja po pijaku nie takie rzeczy potrafię.
Marceli Szpak :
No skoro udało im się zrobić ten papier to ja się im nie dziwię, że do samego końca czuły pełen sukces i zwycięstwo. Ale co potem? Chyba w końcu do nich dotarło, że tak trochę nadaremnie studiowały? Moi koledzy są dobrymi inżynierami, więc z pewnością im takie coś do głowy nie przyjdzie.
Anton :
To znaczy nie wiem z czym się zgadzasz, bo ja nie uważam, że “uczyli nas niepotrzebnych głupot”. No może trochę, ale raczej właśnie tam, gdzie chcieli nas nauczyć praktyki w sposób teoretyczny.
amatil :
Kierownik budowy jest głównie od tego, żeby znać to co Niemcy nazywają
“baum kultur”“Baukultur”, a Polacy “sie zrobi panie kerowniku”. Czyli ogólnie to co się dzieje na budowie, żeby cały ten interes się kręcił i dawał przewidywalne rezultaty. Tego człowiek uczy się na budowie raczej, a nie z książek.Ale.
Projektowanie to jest proces od pyty wielowątkowy i skomplikowany. Dla bardziej skomplikowanych budynków właściwie nie do ogarnięcia nawet dla zespołu ludzi. Dlatego robi się to inaczej. Są sobie ludki co im przychodzi do głowy, żeby zająć się projektowaniem np. takich dybli i temu poświęcić karierę. Robią potem z tego doktoraty, organizują konferencje sobie, piszą książki “Dyble wczoraj i dziś” itd. Potem, gdy taki szeregowy inżynier chce sobie zaprojektować dyble sięga do książki/normy i używając metod autorytetów dyblarstwa (sin(k+z-15)) uzyskuje dupochron na swój projekt.
Jest tu jednak pewien paradoks, a może nawet dwa. Taka normalizacja procesu jest rzeczą pożądaną (no bo skoro można coś znormalizować to czemu nie ułatwić życia innym i przy okazji zrobić na tym kariery inżyniersko-naukowej), ale jednocześnie usypia czujność. Gdy normalizacje stają się coraz bardziej uniwersalne to coraz łatwiej przegapić ten jeden przypadek na 1000 kiedy przestają działać. No bo przecież całe życie projektuję z “Dyble wczoraj i dziś” i nagle mam zrobić coś innego? (Na studiach podśmiewywaliśmy się z jednego takiego starego inżyniera, który mówił, że on całe życie wszystko projektuje na ql kwadrat ósmą i jest dobrze — żart chyba trochę hermetyczny).
Czujność też usypia to, że konstrukcje na ogół robione są ze sporymi zapasami i trzeba naprawdę dużego fakapu, żeby coś się stało. Dlatego z jednej strony cała ta wiedza nie jest inżynierowi potrzebna, ale z drugiej strony każdy człowiek musi znać granice swoich możliwości. Studenciaków nie można nauczyć całej inżynierii budowlanej in general, ale można ich przestraszyć ogromem tej wiedzy, żeby wiedzieli kiedy zaczynają balansować na ostrzu noża.
amatil :
Podsumowując: niepotrzebna do zastosowania, potrzebna do mania świadomości, że jest.
Tomek Kulesza :
Brawo, wygrał Pan zegarek. Wręczy go Panu Tomek Kulesza.
inz.mruwnica :
Chyba “baukultur”.
“Baum kultur” to była by jakaś szkółka leśna.
@ inz.mruwnica:
Właśnie w tym się z Tobą zgadzam.
A nawet przyjmuję skrajne stanowisko. Nic, czego się uczyłem, nie było niepotrzebne.
Nawet jeśli tej wiedzy nie wykorzystałem.
@ inz.mruwnica :
Plus kilka innych aspektów, ale “manie” jest chyba najważniejsze.
Nasz dawny znajomy nieźle się rozbujał.
bart :
A komentarzach to już orbitują
Zabijanie dzieci pozwala ograniczyć emisję CO2 kosztem zaledwie 7 dolarów za tonę.
Chodzi im o tonę dzieci czy tonę CO2 ?
:
A sorewicz… tak to jest jak się polega na pamięci googloniezależnej.
bart :
Szacunek.
Jeszcze trochę nad tym popracuje i będzie miał pracę naukową :>
bart :
Jedno mu trzeba przyznać pracowity jest. Tyle, że nie bardzo grepuje po co to.
bart :
Widzę, że cały czas się rozwija.
bart :
Ale przyznaj: trochę Ci przykro, że u Ciebie nie robił komci z obrazkami, nie?
Tak oglądam i się zastanawiam się czy zrobił to ktoś od świrów, czy od ttdkn – i nie mogę się zdecydować:
http://www.youtube.com/watch?v=tlwbiepBqmo
Ale niezłe.
Z. :
What’s the difference?
Z. :
MSZ czerstwe.
OT (ale nie aż tak bardzo):
Metoda samoleczenia przy pomocy bioemanacyjnego sprzężenia z mózgiem i jej propagator (oraz właściciel słowno-graficznego znaku towarowego B.S.M.) Piotr Lewandowski, Niezależny Kandydat do Senatu, Warszawa.
Pasemka (highlights):
“Nie udowadnia się oczywistych zjawisk. Tak jak wszyscy wiemy, że oddychamy tlenem, chociaż go nie widzimy, tak jak posługujmy się falami radiowymi dla komunikacji, tak jak wreszcie posługujemy się prądem i chociaż go nie widzimy to możemy go poczuć. Tak samo działa zjawisko wydzielanej z nas bioemanacji na ośrodki Centralnego układu nerwowego i dalej na nasz organizm. Po ułożeniu dłoni(może być inna umięśniona część ciała) na głowie w miejscu, pod którym znajduje się ośrodek zawiadujący chorą częścią ciała, czy chcemy czy nie chcemy będą pojawiać się reakcje lecznicze, często odczuwalne i często widoczne – np. gojenie się ran”.
“Wobec upokarzającego traktowania przez kapitał odkryć naukowych, które polepszają byt człowieka, ale nie przynoszą zysków finansowych aktualnie działającym korporacjom, pragnę wyrazić swoją opinię i zamanifestować w imieniu wszystkich, których ten problem dotyczy. A tak naprawdę dotyczy on wszystkich ludzi na tej ziemi, najbardziej jednak ludzi wiedzy i nauki.
Zacznijmy od Metody Samoleczenia B.S.M – biemanacyjnego sprzężenia z mózgiem. Jest to metoda, która przynosi ulgę w cierpieniach, znosi choroby, nie pozwala zachorować, jeśli stosuje się ją profilaktycznie, leczy nowotwory: płuc, wątroby, trzustki, a z pomocą medycyny tzw. konwencjonalnej mogłaby leczyć i wszystkie inne nowotwory. Nie jest jednak stosowana u chorych dlatego, że koncerny farmaceutyczne i tzw. elita medycyny nie zarobią na jej wdrożeniu. Takie działanie prowadzi do prostych wniosków – życie człowieka nie ma żadnego znaczenia dla biznesu”.
“Samoleczenie metodą B.S.M. można bezpiecznie stosować tylko wg książek wydawanych od 1997 r.
Szczególne zagrożenie stanowi mój skrypt z r. 1979r. i publikacja odkrywcy E. Uchnasta z 1983 r. Te publikacje oparte są na błędnych wyliczeniach układania pozycji leczniczych na głowie, oraz nie zawierają niezbędnych przeciwwskazań co do stosowania B.S.M. Wprowadzają też w błąd we wskazaniach pozycji leczniczych dla niektórych chorób. Niebezpieczne są też wszelkiego rodzaju skróty tych publikacji i jakichkolwiek książek”.
Na uwagę zasługują też zdjęcia przedstawiające m.in. tekturową makietę w skali 1:1 (chyba) odkrywcy Metody, płk. E. Uchnasta.
Spodnia strona (downside):
“-nie wolno metody B.S.M. łączyć z pobieraniem leków”
Piotr Lewandowski, Niezależny Kandydat do Senatu, Warszawa, wsławił się m.in. tym, że zwrócił się do fundacji Wikimedia Polska ze skargą przeciwko ukazywaniu Metody w niewłaściwym świetle w Wikipedii oraz przeciwko naruszaniu jego praw do słowno-graficznego znaku towarowego B.S.M. Sprawa jest w toku.
inz.mruwnica :
Ale dałoby się wewogle?
zer00 :
A to nie on zrobił sobie sesję zdjęciową w Powsinie ze swoim przewodnikiem duchowym wyciętym z kartonu w skali 1:1? Było gdzieś tutaj. Zaraz poszukam.
nameste :
Nie dałoby się. Tylko Gospodarz może wstawiać – i nie ma żadnego przełącznika ani wtyczki, o ile mi wiadomo (a szukałem kiedyś tej opcji, bodaj przy SławekGate). Ma to zapobiegać obrazkowemu spamowi.
Z. :
Cudne!
PS.Pozdrowienia od fanki ttdkn. I już znikam.
@Samoleczenie:
Dobrze pamiętałem.
bart :
Dobrze pamiętałeś. Ja dopiero dziś obejrzałem te wiekopomne obrazy. Robią wrażenie.
bart :
No Salema to tak sobie mozna wklejac (bo zawsze znajdzie sie inzynier, ktory bedzie cierpial na butthurt), ale Pascal Boyer to juz zupelnie na powaznie.
Co to jest? http://www.dailymail.co.uk/news/worldnews/article-1234430/Mystery-spiral-blue-light-display-hovers-Norway.html Fake?
zer00 :
Czyli wydania sprzed 1997 r. były oczywiste. Wydania po 1997 r. są nawet jeszcze oczywistsze.
A może by tak wymyślić samoleczenie BDSM?
Tannenberg :
Czad! Mnie się wydaje, że czemuś odpadł statecznik, ale sądząc po komentarzach w Daily Mail i na YouTube, jestem osamotniony w swojej opinii.
I tak w końcu się okaże, że to otwarcie nowego hipermarketu.
Gammon No.82 :
Znaczy, samookaleczenie BDSM bez oka? Da się chyba zrobić.
Czarnobyl ’86 :
Może mieć duży sens praktyczny. W ramach gry wstępnej wydłubujesz sobie oko. Potem macając się bioemanacyjnie i leczniczo po puszce mózgowej (koniecznie według wydań po 1997 roku) hodujesz sobie nowe oko i na następny raz znowu masz co wydłubywać. I tak w kółko.
Gammon No.82 :
Kto jak kto, ale Ty na pewno wiesz, jak się wabił ten japoński admirał, co sobie sam wyłuszczył?
Hmm. Nie przeczytalem calej pracy doktorskiej by Quasi, ale:
“Nawiasem mówiąc, zabicie zarodka powodującego niechcianą ciążę – a więc pewną formę napaści – kwalifikuje się pod samoobronę.”
Jest argumentem za prawem do przerywania ciazy (a raczej generalnie, usuwania plodu poza organizm) bez zadnych ograniczen.
A to slodkie zdjecie kilka pejdzdałnów nizej chyba sobie skopiuję :)
Powiem szczerze, przekopałem odrobinę forum Biosłone i doszukałem się poniższego:
“możemy przyjąć, że prawidłowy kolor ludzkiego stolca jest właśnie czarny, gdyż 20 godzin wystarczy, by bilirubina zdążyła sczernieć nadając mu taki właśnie kolor. Niewykluczone, że nasi przodkowie jako paleolityczni myśliwi-zbieracze oddawali stolce właśnie koloru czarnego. Jedno nie ulega wątpliwości – oddawali stolce jak inne stworzenia: w jednej porcji, powleczone śluzem, bez potrzeby używania papieru toaletowego”
Padłem, umarłem ze śmiechu, po czem zmartwychwstałem, poszedłem do kuchni, otworzyłem lodówkę i opierdoliłem kilka kęsów kiełby żywieckiej. Ot tak, by uczcić moment.
bart :
Tu fajna cover-up story http://www.barentsobserver.com/failed-missile-launch-caused-strange-light-over-northern-norway.4663494-58932.html
bart :
Magnokrafty nie mają stateczników tylko pędniki stabilizacyjne. Odsyłam do prac profesora Jana Pająka. To oczywiste, że odpadł pędnik stabilizacyjny.
A zupełnie poważnie, to ja rozumiem że można wątpić we wszystko – ale po co tak od razu stawiać hipotezy? A gdyby tak przyznać “chwilowo nie mam pojęcia, co to może być”?
bart :
http://www.andreabelvedere.com/opensource/pretty-comments
Tiny MC Comments, Dean coś tam comments – jest parę rozbudowanych edytorów, które umożliwiają wrzucanie tubek, pixów i właściwie wszystko to, co edytor adminowski but…
wszystkie żrą się z Ajaxem. Przynajmniej u mnie (a sprawdziłem chyba wszystkie, jakie udało mi się znaleźć)
Tegopalcy :
Dla mnie cała zabawa polega właśnie na szukaniu odpowiedzi.
Poza tym akurat w tym przypadku cały czad robią zdjęcia – a sam często robię zdjęcia z długim czasem naświetlania i wiem, jakie fantastyczne efekty dają na nich obiekty w ruchu. Zaś filmy, które obejrzałem, odzierają całe zdarzenie z tajemniczości – to, co na nich widać, jest najprawdopodobniej jakimś obiektem z doczepionym silnikiem i kompletną utratą zdolności lotu po wytyczonej wcześniej trajektorii. W pewnym momencie temu czemuś najwyraźniej kończy się paliwo. No to ja znam z nazwy parę takich cosiów produkowanych na Ziemi, acz nie powiem dokładnie, gdzie są produkowane, bo to tajemnica wojskowa.
Istnieje oczywiście alternatywne wyjaśnienie, że to magnokraft albo inne UFO, ale wydają mi się one mniej prawdopodobne.
Tannenberg :
Ja stawiam hipotezę, że to są SFSO (strasznie fajne sztuczne ognie) wypróbowane przed sylwestrem.
all :
Tak mi się trochę offtopicznie jeszcze przypomniało; czy wiecie, że w Niemczech:
1) informatyk nie jest inżynierem
2) “inżynier” jest zawodem
bart :
Oczywiście, w tym właśnie rzecz. Tylko mi się licha ta hipoteza wydała – nawet po obejrzeniu filmu. Jako fan astr^H^H^H^Hkosmonautyki, pilnie oglądałem relacje z katastrof rakiet i nie widziałem niczego podobnego. Utrata statecznika kończy się chyba krótkim DUP!!! po łuku i tyle. A tu, Panie, wygląda to na efekt bocznego ciągu, sawsiom, jakby się Pirxowi sonda zaklinowała.
Magnokrafty, Pająk. Może powinienem był użyć emoticonu? Przepraszam.
RobertP :
Jej Bohu, że nie wiem, może Barts wie?
Ja kojarzę tylko Nelsona bez oka i Długiego Johna Silvera bez nogi.
EDIT: jak bez nogi to jeszcze Józwę Butryma, chłe chłe.
Tegopalcy :
No przecież dałeś, oddzielając jedną część od drugiej słowami “A zupełnie poważnie”. Myślałem, że to przed nimi to teh lulz, a to po nich – teh drama.
no przeca żem rzucił linkiem wyżej podającym wiarygodne wyjaśnienie. Moskale nauczeni Kurskiem będą trzymać wodę w gębie dopóki na centrum Tromso nie spadną resztki rakiety.
Gammon No.82 :
No idea, ale jak już dojdziecie kto zacz, to dajcie znać. Mnie się kojarzy tylko generał Nogi i anegdota Wiecha, o tym, jak to generał Nogi “siedzi pod pokładem i je kartofle ze zsiadłym mlekiem” (a może to Słonimski opowiadał?…).
bart :
Najświeższe doniesienia (i spekulacje) mówią, że to ustrojstwo wabi się “Buława” tylko cyrylicą
Kolejna próba najnowszej rosyjskiej strategicznej rakiety balistycznej Buława zakończyła się niepowodzeniem. Rakieta wystartowała, zadziałały jej pierwsze dwa stopnie, ale trzeci, ostatni, zawiódł. Z łącznie 12 próbnych startów Buławy co najmniej siedem zakończyło się fiaskiem.
Według komunikatu rosyjskiego ministerstwa obrony, rakieta wystartowała ze znajdującego się na Morzu Białym atomowego okrętu podwodnego “Dmitrij Donsko”
RobertP :
Że co? Pierwsze słyszę. Japońscy żołnierze, to podczas II WŚ sami lubili pozbawiać oczu, no ale więźniów nie siebie.
Za to jeśli już o samodzielnym wyłuszczaniu sobie oczu, to mi się przypomina jednak taka postać o której czytałem podczas Blackthorn-induced mania dawno temu.
Aż się dziwię, że nikt tego nie skojarzył. Hełm z półksiężycem, brak jednego oka, wybitny taktyk? Masamune z rodu Date. O niego chodziło?
mdh :
DATE MASAMUNEEEEEEEEEEE!1!!!!11! Nasz ci on!11!!
W sensie, zawdzieczamy mu zalozenie Sendai <3<3<3
(Ale w jaki dokladnie sposob stracil to oko – oprocz tego, ze chorowal na ospe – to nie wiadomo. Ze sam sobie wydziubal to raczej legenda.)
O, przyszedł do mnie dziś via rss bardo ciekawy zbieg okoliczności. Otóż opublikowano wyniki kolejnego badania, w którym nie udało się potwierdzić istnienia postulowanego przez antyszczepionkowców związku między szczepionką MMR a autyzmem. Badanie przeprowadzono w Polsce i jednym z autorów jest niejaka pani… Majewska. Oczywiście, nie ta, którą kojarzymy ze szczepionkami. Muszę przyznać, że bardzo mnie ta zbieżność nazwisk ucieszyła, można nawet próbować tym trollować.
Sendai :
Ale jak brzmi. Wydzióbał sobie sam, żeby nie zrobił tego przeciwnik podczas bitwy. To w tamtych czasach musiało mu robić niezły PR. :)
W każdym razie to jedyny taki jaki mi się kojarzy.
Hyhy, jakich to się rzeczy dowiaduje człowiek, jak się Szoguna w telewizji naogląda i potem na japoniznę poluje.
asmoeth :
Gdyby kogoś interesowało http://scienceblogs.com/insolence/2009/12/yet_another_bad_day_for_the_anti-vaccine.php
http://astral-projection.blog.onet.pl/2,ID395846149,index.html
to jest coś zadziwiającego
Barts :
Mnie się też kojarzy Nogi Maresuke. Że był bardzo dzielny, ale za to bardzo głupi (EDIT: coś na poziomie Budionnego). Byłby znakomitym podporucznikiem. No i nie wydłubał sobie oka tylko bodajże wykonał Szanowne Rozcięcie Brzucha z żałoby po cesarzu Meiji?
mdh :
Właśnie doczytałem, co za jeden. Że ja dotąd o nim nie słyszałem. FSTYT.
Łe tam japońce. Mnie już dopadła Magia Święt. To jeż bardzo ładne mam jedne propzycyje. Kupujcie. Ładnie nad pięknynym, szerokim łóżkiem prosto od Ingvara będzie wyglądał taki obrazek, bo oryginał i takiej wersji się będę trzymał. W allergo wystarczy wpisać numer aukcji:
833640538
Luksusik i niedrogo, nawet z przesyłką.
bart :
No tak było, ale tak się poważnie odniosłeś, że aż zgłupiałem.
fronesis :
Mnie się najbardziej podoba skrajny egoizm, jako jeszcze jedna głowa hydry. Czy są jacyś skrajni egoiści na sali?
Tegopalcy :
Tak, tak, tak! Obecny!
janekr :
A co, będziemy się zrzeszać?
fronesis :
Wg mnie ludzie specjalnie piszą takie teksty żeby trochę potrollować ateistów etc., ja bym je po prostu ignorował zamiast robić z nich “sensację”. ;P
Sendai
Według japońskiej wikipedii, istnieje też legenda, że oko wyłupił mu wasal rodu Date, Katagura Kagetsuna, ponieważ niesprawna gałka oczna wyłaziła z oczodołu i bardzo szpeciła Masamune, który nabawił się przez to strasznych kompleksów. A także, pytany przez Toyotomiego Hideyoshiego i Tokugawę Ieyasu, co stało się z jego okiem, Masamune miał odpowiedzieć: “Wypłynęło mi, kiedy spadłem z drzewa i wyglądało tak smakowicie, że je zjadłem.”
Nie ma co, ludzie z Biosłone byliby z niego dumni.
@ M:
chyba raczej potrollować antyateistycznych trolli
http://www.wysokieobcasy.pl/wysokie-obcasy/1,100961,7328404,Antyszczepionkowcy.html
Aż się prosiło dopisać na końcu, że prawda leży pośrodku.
Marceli Szpak :
Unię Egoistów mą widzę ogromną.
@ Marceli Szpak:
Tak, ale stanowisko skarbnika już obsadzone.
Tegopalcy :
Nie kce skarbnika, to nudne. Wydział propagandy poproszę.
Marceli Szpak :
Hauptamt der Propaganda brzmiałoby dobrze.
Gammon No.82 :
Proniemieckiej organizacji ‘Die Piasten’
urbane.abuse :
A hymnem naszym będzie “Hej, Słowianie”. Auch: ja tam się nie znam, ale wersja kaszubska wydaje mi się nieco strollowana.
Twój Stary wydaje mi się nieco strollowany.
@ Adam Gliniany:
Mam na myśli trzecią zwrotkę:
Ale jak już mówiłem nie znam się.
Gammon No.82 :
I sztandar z Jaszczurami-Polanami!
I z Terlikowskim w koronie!
Nachasz :
A kaszubi to słowianie? O_o
eli.wurman :
Z Wikipedii: “Kaszubi (nazwa własna – Kaszëbi) – zachodniosłowiańska grupa etniczna wywodząca się w prostej linii od Pomorzan (…)” :P
“Bóg jest z nami, kto nam wrogiem,
tego Bóg nasz zmiecie!”
Skąd ja znam ten tok myślenia…
M :
E, no i co z tego? Tacy z nich Słowianie jak ze mnie Polak.
M :
Znana Kaszëbska kapela Motörhead.
EDIT: (ortodoksi piszą Mötörhëäd czy cóś).
urbane.abuse :
Może z “kto nie z Mieciem [Moczarem] tego zmieciem”?
Nachasz :
eli.wurman :
W sensie: że stereotypowo nie mają duszy szerokiej jak stąd do Władywostoku, względnie że noszą koszule w spodniach a nie na spodniach? Posługują się językiem słowiańskim. Inne definicje Słowian są chyba z deczka bez sensu, nie tak jest?
urbane.abuse :
Zwróć uwagę na to, w których wersjach językowych jest ten passus.
eli.wurman :
Przepraszam, że w pierwszej chwili przegapiłem, ale już widzę, że to jest przepiękny projekt.
Słyszeliście o Nef-Ra? To magiczny płyn oczyszczająco-leczniczy, będący wyciągiem z bio-energii roślin.
Na podstronie poświęconej działaniu można przeczytać, że Nef-Ra “usuwa komurki RAKOWE”. Doświadczenie pokazuje, że w parze z takim bełkotem musi iść jakieś dramatyczne świadectwo wyleczonego. W istocie rzeczy:
Gammon No.82 :
Jaki FSTYT? Nawet nie ‘f’. Słyszenie o różnych rzeczach jest zdecydowanie przereklamowanie. Potem człowiek ma same śmieci w głowie i nawet do rozwiązywania krzyżówek specjalnie się to nie przydaje.
asmoeth :
Jednak są kiepskimi marketingowcami. Czy jeśli użycie tego płynu połączyć z urynoterapią to wystarczy jedno opakowanie na całe życie? ;)
@Uzdrowiciele
Pojawiał się już pan Bartnik? Usłyszałem o nim od kolegi z Włodawy. Bartnik jest drugim najpopularniejszym włodawskim celebrytą zaraz po Jerzym z Klanu.
http://www.huna.okuninka.com/
Huna :
Oprócz mambo-dżambo jest właścicielem m.in. smażalni ryb i warsztatu samochodowego. I on to wszystko łączy!
http://www.podwiatrakiem.okuninka.com/
Gościom zajazdu oferuje kąpiele borowe (rozstawiony na błocie namiot), a klientom warsztatu samochodowego – wypędzanie duchów z pojazdów.
Anegdotki o nim są cudne. Co do tych duchów, to raz jeden klient zgłosił się z uszkodzonym jakoś samochodem. Bartnik zdiagnozował – winne jest pięć demonów zagnieżdżonych w samochodzie. Zdołał usunąć trzy – dwa pozostałe dopiero mógł usunąć po tygodniu, bo teraz wyczuły jego obecność i się uodporniły. Tak że wciąż zostały dwa duchy! Klient powinien jechać więc nad wyraz ostrożnie! Kiedy wracał, to się rozbił.
A Bartnik ostrzegał.
mdh :
Kiedy ja od zawsze (tj. od dawna) mam mózg typu śmietnik i CZASEM MNIE SKRĘCA
mdh :
Kiedy ja od zawsze (tj. od dawna) mam mózg typu śmietnik i czasem mnie przez to skręca “czemuż ten konkretny śmieć mnie ominął? a może pasowałby do mozaiki innych śmieci?”
EDIT: i przepraszam za anonimowe coś powyżej. Proszę o usunięcie anonimowego czegoś powyżej. To kwestia mojego niepanowania nad mackami.
fan-terlika :
ALOHA MANA!