Archive

Archive for January, 2009

Cud słońca

January 13th, 2009 39 comments

Dzisiejszy post to przypominajka, że można już głosować na mój skromny pamiętniczek w konkursie „Blog Roku 2008”, w kategorii „Polityka”. Można, choć nie warto. Głos oddaje się (choć nie warto), wysyłając SMS o treści C00133 pod numer 7144. Będzie to was kosztować 1,22 zł. Pamiętajcie o starannym przepisaniu numerków, bo jak się pomylicie, to prawie na pewno zagłosujecie na prawicowca, tylu ich tam. Pamiętajcie — te dwa oczka po C to zera, nie O!

Byłoby jednak nie fair z mojej strony, gdybym ów wpis zakończył na apelu „Głosujcie na mnie”. Jak już sobie wyjaśniliśmy, start w konkursie to ledwie pretekst do produkcji nowych postów. Zapraszam zatem do lektury krótkiego tekstu o szalonym Dawkinsie. A było to tak…

W swojej akcji trollowania po prawicowym Webie 2.0 zaglądam często na portal „Fronda”. Podobają mi się jego komentatorzy, których wizualizuję sobie jako średniowiecznych katolików z laptopami; myślę, że wielu z Frondowiczów przyklasnęłoby takiej diagnozie. „Fronda” ma prężny dział informacyjny — oczywiście nie zatrudniają bezstronnych dziennikarzy, tylko ideologów. Tekst o autobusach z ateistycznym przesłaniem „Boga prawdopodobnie nie ma” zatytułowali „Prawdopodobnie? To może jednak Bóg istnieje”. W artykule pojawia się Dawkins, a pierwszy komentarz pod tekstem brzmi następująco:

Dawkins??? Czy to ten, który cud słońca określił mianem zbiorowej halucynacji? :-))))

Zatrzymajcie się na chwilę. Zamyślcie się nad tym, co właśnie przeczytaliście. Może nawet przeczytajcie komentarz jeszcze raz. Czyż nie jest prześliczny?

Zacznijmy może od tego, czym jest cud słońca. Otóż w 1917 r. w Fatimie Matka Boska objawiła się trójce pastuszków.

Trójka pastuszków wygląda tak.

Trójka pastuszków wygląda tak.

Matka Boska — przy okazji przekazywania trzech tajemnic fatimskich — poprosiła pastuszków, aby wrócili w to samo miejsce 13 października. Rzeczonego dnia zgromadziło się pod Fatimą w strugach deszczu ok. 70 tysięcy osób, które chciały zobaczyć cud. No i zobaczyły.

Po deszczu chmury rozstąpiły się i wyszło słońce, które — zależnie od relacji — a) tańczyło po nieboskłonie, b) mieniło się różnymi kolorami, c) błyszczało jak srebro, d) suszyło ciuchy w okamgnieniu lub e) nie robiło nic specjalnego i wyglądało zupełnie normalnie.

Słońce tańczące po niebie i zmieniające kolory wygląda tak.

Wnioski płynące z tego eksperymentu społecznego są oczywiste:

  1. Gromadzenie w jednym miejscu wielu głęboko religijnych osób może przynieść zabawne rezultaty.
  2. Nie należy patrzeć w słońce, dokładnie jak mama mówiła.

Jak się jednak okazuje, nawet dziś znajdą się ludzie, którzy cud słońca uznają za niepodważalny dowód na istnienie katolickiego Boga oraz potrafią obsługiwać komputer. Cud słońca jest dla nich taką oczywistą oczywistością, że naśmiewają się z tych, którzy go kwestionują. W przytoczonym komciu to Dawkins jest szaleńcem, który nie uznaje oczywistych zdroworozsądkowych twierdzeń. Normalnie, stuprocentowy meszugene!

A teraz zapraszam do oddawania głosów, na zachętę podrzucając wyimek z konkurującego ze mną bloga prowadzonego na salonie24 przez grupę protestantów z Lublina. W tekście zatytułowanym wersalikowo „DLACZEGO STAROŻYTNE CYWILIZACJE POWSTAŁY W TYM SAMYM CZASIE?” tłumaczą tytułowe zagadnienie następująco:

Dla biblijnego chrześcijanina nie ma tu żadnej tajemnicy. Księga Rodzaju informuje, że cywilizacja po Potopie rozproszyła się w krótkim czasie spod wieży Babel po całym globie. Wiele z tych grup przyniosło ze sobą umiejętności budowy rozmaitych budynków, co sprawiło wrażenie, że w wielu częściach świata nagle pojawiły się cywilizacje. Inne grupy nie posiadające tej wiedzy musiały zaczynać od jaskiń i prowizorycznych konstrukcji, co szybko doprowadziło do powstania odmiennych rodzajów społeczeństw. Ewolucjoniści mają teraz problem, jak je wszystkie dopasować do swojego ewolucyjnego schematu.

Meszugene!

W co ja się wpakowałem

January 7th, 2009 76 comments

Rozumiecie już chyba, że start w konkursie „Blog Roku 2008” był mi potrzebny tylko po to, żeby mieć o czym pisać. Nie mam żadnych szans. Na nic. Arrivederci, skuterze. Jedyna nadzieja w tym, że Jacek Żakowski doceni mnie personalnie (note to self: sprawdzić, czy nie pisałem gdzieś czegoś niepochlebnego o wąsach).

Skąd się bierze mój pogodny pesymizm? Ano, z pobieżnego przejrzenia listy laureatów poprzedniej edycji konkursu „Blog Roku” w kategorii, w której startuję.

Popatrzmy razem na zeszłoroczną pierwszą dziesiątkę:

Read more…

Tags:

Zgłosiłem się do konkursu…

January 6th, 2009 39 comments

…i będę się rozbierać!

OK, nie będę zdejmować spodni, ale sam start w konkursie „Blog Roku” jest lekkim upokorzeniem, o czym przekonałem się post factum, kiedy już zgłosiłem tam swojego bloga i przygotowałem śliczną reklamę w formacie JPG, widoczną po prawej. Jest to też nauczka, żeby zawsze przed uczynieniem jakiegokolwiek kroku życiowego przeczytać dokładnie drobny druk towarzyszący owemu krokowi.

Regulamin konkursu „Blog Roku 2008” tylko w jednym punkcie dotyczy zastrzeżeń co do zawartości bloga, a punkt ów nosi oznaczenie F2 i brzmi tak:

Treść i forma zgłaszanych do Konkursu blogów nie może naruszać przepisów prawa, prawem chronionych dóbr osób lub podmiotów trzecich, w tym praw na dobrach niematerialnych (autorskie, pokrewne, wynalazcze, na znakach towarowych lub wzorach zdobniczych, z tytułu tajemnicy przedsiębiorstwa i inne) oraz dobrych obyczajów i uczuć, w tym w szczególności uczuć religijnych, osób trzecich.

Oj, oj, oj, ała, ała, aj!

Uwaga dla researcherów Onetu: powyższe linki prowadzą do najbardziej obrazoburczych postów z mojego bloga. Umieszczam je tu dla waszej wygody oraz w celu uniknięcia nieporozumień w terminie późniejszym, np. gdy zacznie się już oddawanie głosów SMS-ami. Also, zwróćcie uwagę na sondę. Also, Boga nie ma.

Chcę nadmienić, że nie jestem zwolennikiem chronienia w szczególności również moich uczuć ateistycznych, na tych samych prawach, które mają osoby religijne. Mojej niewiary nie sposób obrazić. Złości mnie za to fakt, że jedynie uczucia religijne zostały wymienione jako te „w szczególności”. Czyli że treści ateistyczne bądź antyreligijne są w opinii twórców regulaminu czymś gorszym od treści antysemickich czy homofobicznych. I to jest coś, czego mój rozumek nie ogarnia, zwłaszcza że w Boga można przestać wierzyć, a Żydem czy gejem będzie się do śmierci, niezależnie od swojej woli.

Szanowni prawnicy Onetu, ten punkt regulaminu mówi mi „Ciebie to nie do końca tu chcemy, przesuń się na bok, pan Bodakowski chce wejść”. Ale trudno, przesuwam się grzecznie i ściągam spodnie, naprawdę chcę wygrać ten skuter.